Lista blogów » nix
Ze znanym wrogiem łatwiej walczyć
Zobacz oryginał pt., 24/04/2015 - 20:39Po napisaniu ostatniego posta poprosiłam męża o jego przeczytania i ewentualną poprawę błędów.
Mąż przeczytał, a jego pierwsze słowa podsumowania brzmiały "Wyrzucamy wreszcie kubki?! Hura, będziemy sobie mogli kupić nowe, ładniejsze i każdy taki sam".
To ja tu oczyszczam, wyrzucam, oddaje, a on znowu chce zagracać! Zerwo wsparcia, zero zrozumienia! Foch..., a jakże!
Po jakimś czasie zdałam sobie jednak sprawę, że tego typu reakcja to nic nadzwyczajnego. Tak działa dzisiejszy świat - kupuję, pozbywam się, kupuję nowe. Rzeczy "na zawsze" zepchnięte zostały w szary kont. Żywotność sprzętu AGD zazwyczaj kończy się wraz z wygaśnięciem gwarancji. Ubrania po pierwszym praniu nadają się co najwyżej do mycia podłogi o ile materiał na to pozwala. Kto byś się przejmował skoro dookoła jest tyle pięknych i wciąż nowych rzeczy.
Gonimy zatem za nowinkami, kupujemy coraz więcej, a każda nowość napawa nas dumą. Zobaczcie mam nowy samochód, nowe mieszkanie, nową torebkę. Lubimy epatować przedmiotami, tak jakby to od nich zależała nasza wartość.
Nie bez powody piszę "nas", bo wymieniona postawa nie jest mi obca. Żyłam sobie w tym konsumpcyjnym pędzie. Kolekcjonując nowości i z upodobaniem pokazując je wszystkim, którzy tylko zechcieli patrzeć. Przedmioty miały wskazywać na poziom mojego życia. Nic dziwnego, że reakcją mojego męża na wyrzucenie starych kubków była od razu chęć kupowania nowych. Koniecznie ładniejszych, żeby się było czym pochwalić.
Nie mogę powiedzieć, że całkiem wyzbyłam się tej cechy. Lubię "ładne", lubię "nowe", lubię też pochwalić się tym ładnym i nowym. Uczę się jednak nad tym panować. Ładne i nowe kupuję tylko wtedy kiedy naprawdę potrzebuję. Stworzyłam sobie nawet przykazania mądrego kupowania i sumiennie staram się ich trzymać.
Walczę też z odruchem zapełniania luk. Odgruzowywanie idzie mi wprawdzie bardzo opornie, ale jak już uwolnię jakąś przestrzeń to nie zapełniam jej nowymi elementami.
Tym właśnie te wielkie porządki różnią od poprzednich. Owszem miałam już akcje czystek, ale czystki były w zasadzie tylko po to, aby zrobi miejsce na nowości. Kupowałam nowe wcale niepotrzebne buty, ale co z tego przecież wczoraj wyrzuciłam dwie pary starych. Należy mi się!
Strasznie lubię to uczucie, które towarzyszy uświadamianiu sobie własnych ułomności. Ze znanym wrogiem łatwiej walczyć.
PS. Zdjęcia z posta były robione w czasach kiedy wichury urywały głowy i konieczne było przeproszenie się z zimowym płaszczem. Mam nadzieję, że ten etap pogody mamy już za sobą ;)
foto. Michał Wełniak
płaszcz - House| t-shirt, sweter - H&M| spodnie - New Yorker| torebka - Tk Maxx
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.



