Zaczaruj świat wokół siebie / Strój kąpielowy w retro stylu
Zobacz oryginał pon., 30/04/2018 - 19:54
Była 8 rano, a ja właśnie jedną ręką opierałam się o umywalkę, a drugą spryskiwałam twarz zimną wodą termalną. Robiłam to dosyć szybko, bo nie chciałam stracić nawet sekundy z tego dnia. Patrzyłam w lustro, a z moich oczu można było wyczytać jedno: nadzieję. Nadzieję, aby spędzić ten dzień wyjątkowo. Słońce od samego rana zaglądało w nasze okna, zupełnie jakby chciało nas wyrwać z czterech ścian. Długo nie daliśmy się prosić. Chwyciliśmy za skrzypiący, wiklinowy koszyk i szybkim krokiem poszliśmy zbudzić nasze rowery z zimowego snu. "Koniec tego lenistwa!" - krzyczałam w piwnicy, zupełnie jakby miały mnie zrozumieć. Mąż już nawet nie reaguje, kiedy rozmawiam z całą naturą tego świata, ale rozmowy z przedmiotami traktuje delikatnym uśmiechem pod nosem. Taka jestem. Czuła, płaczliwa, czasem wręcz nadwrażliwa. Ale za nic w świecie nie zamieniłabym swojej wiotkiej skóry na grubszą. Przeżywanie życia ma wtedy bardziej namacalny i prawdziwy smak.
Smak
Kiedy ruszyliśmy przed siebie nie czułam nic innego jak wolność - taką, która rozwiewa włosy, pachnie kwitnącym bzem i porannym, wiosennym powietrzem. Jeszcze nieco wilgotnym, a jednak już tak ciepłym. Mijaliśmy kolejne domy i nieco zaspany krajobraz. W myślach modliłam się, aby pomost, który przyśnił mi się w nocy nie był oblegany przez inne osoby. Tak się stało. W ogóle to dosyć śmieszne, ale kiedy o coś bardzo proszę i naprawdę tego pragnę, to się dzieje. Czasem nie od razu, ale zazwyczaj to działa. Na plaży bawiło się już kilka rodzin z dziećmi, korzystali z pięknej pogody. Byli dla siebie i ze sobą. Lubię patrzeć na takie momenty. Uśmiechnęłam się do nich z całych sił. Chwyciłam za koszyk i pobiegłam w stronę pomostu. Słońce było tam jeszcze bardziej intensywne niż przy plaży. Termometr wskazywał 28 stopni, a ja tonęłam w krajobrazie chwili.
Szum wiatru kołysający wodę, kumkanie żab, przepływające kaczki, dryfujące łódki w oddali. Chwila, którą musiałam obdarować szczególną czułością, bo była wyjątkowa. Była nasza. W takich sytuacjach napawam duszę, wszystkie zmysły tym, czego doświadczam, a później wycofuję się, aby zamknąć się w swojej bańce i poczuć to wszystko - "po swojemu".


Czas
Kochani Wam też życzę, aby ten trwający, a dla niektórych nadchodzący weekend przeżyć na własnych warunkach! Zaczarujcie otoczenie wokół siebie. Bo warto. Bo się da. Nawet jeśli zostajecie w mieście - to urządźcie sobie piknik w środku miasta, podobnie jak my. I starajcie się uczynić ten świat trochę lepszym. Wtedy rodzi się szczęście, które jest produktem ubocznym takich chwil.
Ściskam Was i uciekam na spotkanie z przyjaciółmi!





zdjęcia: Mateusz
STRÓJ - BODYMAPS
NASZYJNIK, OKULARY - Mango
TURBAN - Looks by looks
KOSZYK - Pamiątka z Marrakeszu
SIATKA - La Petite
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.



