Lista blogów » Neonowa Strzała
"Maksi długości są równie zdradliwe, co pelerynki superbohaterów. Z jednej strony dają efekt, z drugiej przybliżają nas do samozagłady. I choć mało co nie straciłam dziś klawiatury, dalej wiem, że będę je nosić. W końcu jak padać, to z jakiegoś powodu (zaplątanie się/zaczepienie/cokolwiek o dół stroju) i w pięknym stylu." - to słowa z pamiętnika moich złotych myśli, którymi raczę Was, moich najlepszych obserwatorów ever, na Facebook'u. M. postanowił cały wypadek skwitować jeszcze tak: "No właśnie, dlatego też nie lubię długości maksi.", po czym szybko go naprowadziłam na właściwy tor myślowy, że właśnie dopiero co to sobie dopowiedział i zwyczajnie mu się nie podobają, bo woli jak okrywam nogi. Nic więcej nie powiedział, zatem zwyczajnie wyczuł, że go przejrzałam :D
zabójcza garderoba
Zobacz oryginał pon., 19/10/2015 - 19:34 bluzka Front Row Shop | sweter, spódnica no name | kurtka no name (similar) | buty Deezee | torebka Paulina Schaedel | zegarek Daniel Wellington
zdjęcia: Katarzyna Kajevska
#NeonowaDrużyna, na hasło: "neonowastrzala" dostaniecie 15% zniżki na zegarki marki Daniel Wellington. To tak na miły początek wpisu :)
"Maksi długości są równie zdradliwe, co pelerynki superbohaterów. Z jednej strony dają efekt, z drugiej przybliżają nas do samozagłady. I choć mało co nie straciłam dziś klawiatury, dalej wiem, że będę je nosić. W końcu jak padać, to z jakiegoś powodu (zaplątanie się/zaczepienie/cokolwiek o dół stroju) i w pięknym stylu." - to słowa z pamiętnika moich złotych myśli, którymi raczę Was, moich najlepszych obserwatorów ever, na Facebook'u. M. postanowił cały wypadek skwitować jeszcze tak: "No właśnie, dlatego też nie lubię długości maksi.", po czym szybko go naprowadziłam na właściwy tor myślowy, że właśnie dopiero co to sobie dopowiedział i zwyczajnie mu się nie podobają, bo woli jak okrywam nogi. Nic więcej nie powiedział, zatem zwyczajnie wyczuł, że go przejrzałam :D
Kasia postanowiła dodatkowo dodać swoje 3 grosze, nadinterpretowując całe zdarzenie, tekstem: "Co tam że telefon pobity, ważne, że spódnica nie rozerwana!". No telefonu szkoda, ale z pajączkiem da się żyć. Wszystko działa jak należy. Mogę dalej na nim pisać, dzwonić, robić zdjęcia, nagrywać snapy, także nie marudzę. Biadoliłabym jakbym całkowicie ukróciła jego żywot. A co do spódnicy? Nie no, trochę ma rację, szczególnie że TA jest zdecydowanie numerem 1 w mojej szafie (i zdaje się, że numerem jeden wśród moich spódnic w rankingu Kasi). A co by było, gdyby nagle miała mieć dwie dziury na kolanach? Pewnie płaszcz i zgrzytanie zębami, czyli norma. Cóż, stało się, bywa (jak jest się ofiarą losu, co nie wie, że na autobus nie biega się w maksi spódnicach i to szczególnie wbiegając po schodach!). Mam nauczkę, na następny raz. I superbohaterem raczej nie będę :D
Cóż więcej mogę dodać? Planowałam te stylizację pokazać w nieco cieplejszy dzień, bez kurki. I ta cała jej lekkość, którą dają tkaniny oraz kolor (tak, kolor wizualnie nadaje eteryczności tej stylizacji; mam nadzieję, że nie tylko ja to tak odbieram :D) miała zostać przełamana ciężkimi (w odbiorze, bo w rzeczywistości są super lekkie) buciorami. Wyszło jak sami widzicie, jednak jednego jestem pewna. Ta kurtka tutaj świetnie pasuje, a z wrzosowym kolorem tworzy genialny duet kolorystyczny :)
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.



