Z miłości do przeszłości | Vintage Treasures
Zobacz oryginał pon., 01/04/2013 - 08:49
Droga pogodo, jeśli uznajesz to, co obecnie wyczyniasz za udany żart, to muszę wyprowadzić Cię z błędu. To nie jest śmieszne. Ani trochę. Nie tak powinien wyglądać początek kwietnia.
Dear weather, if you find what you're currently doing a funny joke, then I must undeceive you. It is not funny. At all. This is not how the beginning of April should look like.
Zwykłe przedmioty codziennego użytku dziesiątki lat starsze ode mnie zawsze poruszały moją wyobraźnię. Jako mały dzieciak, za każdym razem, kiedy wpadło mi w ręce coś starego, męczyłam rodziców pytaniem "Myślisz, że to przedwojenne?". Do tej pory kontakt z wiekowymi przedmiotami wywołuje u mnie reakcje typu "Ojeeeeej, jakie to niesamowite!".
W starych rzeczach zaklęta jest magia. Piękne i porządnie wykonane przedmioty sprawiają wrażenie, jak gdyby posiadały dusze pamiętające zamierzchłe czasy. Niekiedy zastanawiam się, jakie historie opowiedziałyby starocie, gdyby miały do tego zdolność.
Niezmiernie rzadko pozwalam sobie na zakup staroci, jako że zwykle odstraszają mnie ich wygórowane ceny (przynajmniej na targach, o internecie tu nie wspominam). Niemniej jednak udało mi się zgromadzić trochę skarbów, których część tutaj pokażę. Większość pochodzi od mojej rodziny lub znajomych rodziny, którzy wiedzą o moim zamiłowaniu do vintage.
Ordinary items that are dozens of years older than me have always moved my imagination. As a little kid, everytime I had gotten something old-looking in my hands, I kept torturing my family with a question "Do you think it is pre-war?". I still know the excitement I felt in contact with antique items - even now my reaction is the same as it used to be years ago - "WOOOW, how amazing is this!" and so on.
There is magic enchanted in antiques. Solid, carefully made items seem to have their souls that remember the past gone so long ago. I like to wonder what stories would such items tell if they could..
I scarcely afford to buy antiques myself since usually they're quite expensive. It is understandable, still, it makes my heart bleed. However, I managed to collect a few precious things, some of which I'm showing here. Most of these come from my family or friends of family who know about my vintage mania.
Stara lampa naftowa mojej babci i pojemnik na kakao stylizowany na początek XX wieku.
My granny's old oil lamp and an 80s-do-1900s cacao can.

Po lewej - kopia aktu zgonu z lat 40. XIX wieku wykonana w 1853.
Po prawej. Dokument został napisany w roku 1862 i w paru miejscach atrament zdążył już wyblaknąć, co w połączeniu z niezbyt schludnym pismem autora mocno utrudniało czytanie. Niemniej jednak, warto było się pomęczyć nad lekturą, gdyż szczerze mnie ona rozbawiła :)
Jest to skarga do wójta gminy pochodząca od prostych dróżników, którzy nie otrzymali swojej wypłaty. Dlaczego? Wypłata dla wszystkich została wręczona jednemu z dróżnikó, którego zadaniem miało być rozdzielenie jej pomiędzy zespół. Jednak zamiast wręczyć każdemu pieniądze, nasz bohater udał się do pobliskiego baru pić wódkę. Najwyraźniej doskonale się bawił tamtej nocy, bo wiecie co? Wszystkie pieniądze *tajemniczo* zniknęły. Początkowo mówił kolegom, że zapłaci im *następnego dnia*, w końcu zaczął ich zbywać mówiąc że " przecież już wam zapłaciłem, o co wam chodzi?". Ostatecznie, wkurzeni pracownicy zdecydowali się wynająć kogoś do napisania dokumentu i wysłali go do wójta. (Uznaję, że byli niepiśmienni bo dokument jest podpisany zwyczajowym "xxx")
Left - a 1853 copy of a 1840something death certificate.
Right. The document was written in 1862 and in some spots the ink had faded away, what combined with messy handwriting of whoever wrote that paper made reading through it slow and difficult. However, the effort of decrypting this text resulted in making me giggle :)
This was a complaint to a town's mayor coming from simple linemen who didn't receive their payment. Why? The payment for everyone was given to one of the linemen and his task was to split the money between his team. Instead of paying everyone, he went to drink vodka at a local pub. He apparently had much fun that night, because guess what? All the money *mysteriously* disappeared. At first he kept telling his colleagues that he would pay them *next day*, later he started to answer everyone "but I already paid you, what's your problem?". Finally, the upset workers decided to hire someone to write the document and send it to mayor. (I assume they were illiterate because the document is signed with "xxx").
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.










