Lista blogów » LubięCzerń
Wszystko o moich włosach - pielęgnacja, farbowanie, stylizacja.
Zobacz oryginał pon., 02/02/2015 - 12:54Hej kochani! Ten post "pisał się" już od dwóch miesięcy, niestety, przez naukę zupełnie nie miałam na niego czasu :( Dzisiaj odpowiem wam na wasze pytania dotyczące moich włosów! Zapraszam ;)
Mam nadzieję, że ten post rozwieje wszystkie wasze wątpliwości, i że zapytaliście o wszystko, co chcielibyście wiedzieć. Każdą, bowiem osobę, która zada pytanie dotyczące moich włosów, odeślę do tego wpisu. Mam też zamiar co dwa, trzy miesiące, robić tzw. "włosowe aktualizacje", czyli pisać, o swojej aktualnej pielęgnacji. Jeśli jesteście zainteresowani takimi wpisami, dajcie znać!
1. Czym farbujesz włosy?
Moją ulubiona farbą jest Delia Cameleo, nr. 7.44.Niestety, farba ta została jakiś czas temu wycofana z Rossmanna i nie mogę nigdzie jej dostać. W związku z tym, od około pół roku testuję inne farby (m.in., Joannę, Płomienna Iskra - która okropnie wysuszyła mi włosy, gdyż zawiera bardzo silny utleniacz, 9%!), ale żadna z nich nie sprawdza się idealnie. Dwa razu użyłam też czystej henny do włosów, firmy Khadi.
2. Co robisz, że kolor jest ciągle intensywny? Jak często farbujesz włosy?
Moje włosy są w bardzo dobrej kondycji, są zdrowe, a ich łuski dobrze do siebie przylegają. Dzięki temu, kolor nie wypłukuje się z nich tak łatwo, jak ze zniszczonych, porowatych włosów. Mimo wszystko mam swoje dwa triki, dzięki którym kolor trzyma się jeszcze lepiej. Po pierwsze: nigdy nie myję włosów szamponem po farbowaniu! Farbę wypłukuję wodą, a pierwsze mycie robię po ok 48 godzinach, kiedy kolor dobrze się już "zagruntuje" na włosach. Jeśli używacie farb w kolorach czerwonych lub rudych i chociaż raz przeczytałyście instrukcję, pewnie już o tym wiedziałyście ;) Po drugie: zawsze po zmyciu farby robię sobie zakwaszającą płukankę. 1 łyżkę octu lub soku z cytryny, rozpuszczam w 0,5 litra wody i używam do ostatniego płukania. Dzięki temu łuski włosów, które musiały się pootwierać, aby wpuścić barwnik, domykają się i tworzą szczelną powierzchnię, przez którą kolor tak łatwo nie ucieknie.
Co do częstotliwości farbowania, robię to tak często, jak potrzebuję tzn, kiedy odrost zaczyna mi przeszkadzać, lub kiedy kolor jest mocno sprany, ale nie częściej niż co 6 tygodni.
3. Czy farbowałaś kiedyś włosy henną? Jeśli tak, to co o tym myślisz? Warto?
Tak, farbowałam włosy henną dwa razy. Efekt koloryzacji bardzo mnie zadowolił, ponad to, jakość włosów po tym zabiegu jest nieporównywalnie lepsza, zatem jak się domyślacie, warto! Niestety, hennowanie ma też swoje wady: mieszankę trzeba przygotować dzień wcześniej, trudno się ją nakłada i trzeba ją trzymać na włosach kilka godzin - jest to więc bardzo czaso i pracochłonna metoda. Na moim kanale znajdziecie filmik, pokazujący jak udało mi się pohennowac włosy za pierwszym razem: KLIK.
4. Jakich używasz preparatów do dbania o włosy? Czy stosujesz jakieś domowe metody?
Przez prawie trzy lata bycia włosomaniaczką przetestowałam niezliczoną ilość kosmetyków (i nie tylko) do włosów. Kilka recenzji znajdziecie tutaj: KLIK. O olejowaniu włosów pisałam tu: KLIK, a o moich sprawdzonych sposobach na zapuszczenie włosów i przyspieszenie ich wzrostu, przeczytacie tu: KLIK.
Wciąż stosuję domowe metody dbania o włosy, przede wszystkim olejowanie - obecnie raz w tygodniu, wspomniane płukanki zakwaszające, czy laminowanie żelatyną. Dzisiaj już nie muszę wykonywać tych zabiegów tak często, jak na początku dbania o włosy - wtedy olejowałam je ok 4 razy w tygodniu.
Przynajmniej raz w tygodniu nakładam na włosy maskę i trzymam ją przynajmniej 15 minut. Ostatnio moją ulubioną maską jest Maska drożdżowa, Babuszki Agafii. Po każdym myciu, bez wyjątku, nakładam na włosy odżywkę do spłukiwania - obecnie używam Ziaji Oliwkowej, Seboradin - balsam przeciw wypadaniu włosów, Receptury Agafii Balsam na łopianowym propolisie. Myję włosy szamponem bez SLS, obecnie Love Me Green (recenzja tutaj) i Receptury Agafii Szampon na łopianowym propolisie.
5. Stosujesz/stosowałaś terapię z drożdży, siemienia lnianego lub olejku kokosowego?
Nigdy nie stosowałam drożdżowej terapii, gdyż nie jestem w stanie znieść smaku drożdży. Siemię lniane stosowałam kilkukrotnie, ku przyspieszeniu wzrostu włosów i zahamowaniu wypadania, pisałam o tym tu: KLIK.
Co do OLEJU (tak, oleju, nie olejku, olejek może być do ciasta, albo do masażu :P) kokosowego, to owszem, stosuję go w ostatnim czasie. Jeśli jednak wasze włosy są suche, szorstkie, zniszczone i ktoś wam powiedział, że olej kokosowy czyni cuda i musicie go wypróbować, to nie wierzcie mu! Najprawdopodobniej taka osoba ma w miarę gładkie i niskoporowate włosy. Na włosach wysokoporowatych olej kokosowy się zupełnie nie sprawdzi, będą wyglądały jeszcze gorzej. Wiem coś o tym, bo wypróbowałam go na początku włosomaniactwa, kiedy miałam suche strąki. Efektów nie było... a raczej były, ale negatywne. W sieci znajdziecie wiele poradników, na temat dobieraniu oleju do rodzaju włosów :)
6. Czy robisz coś, aby zwiększyć gęstość włosów?
Nic szczególnego nie robię, moje włosy są naturalnie bardzo gęste i dosyć grube. Kiedyś wyglądały na cienkie piórka, bo były zniszczone. Jeśli też niszczycie swoje włosy, to najprawdopodobniej przy odpowiedniej pielęgnacji odzyskają swoją gęstość. Niestety, jeśli z natury, genetycznie, macie rzadkie włosy, to niewiele zdziałacie w tym kierunku. Jednak nie zniechęcajcie się! Zdrowe włosy wyglądają przepięknie, nawet jeśli nie są specjalnie gęste ;)
7. Czy używasz jakichś wcierek do skóry głowy?
Obecnie nie jestem w trakcie żadnej kuracji wcierkowej. Kiedyś używałam wcierki z kozieradki, gotowej odżywki Jantar i mgiełki Radical. Wszystkie sprawdziły się u mnie dobrze, jednak po wcieraniu naparu z kozieradki zauważyłam spektakularne efekty - 3cm przyrost włosów w miesiąc, podczas gdy normalnie jest to ok 1 - 1,5 cm. Więcej o wcierkach znajdziecie we wpisie o zapuszczaniu włosów: KLIK.
8. Czy prostujesz/kręcisz włosy?
Nigdy nie prostuje moich włosów, ponieważ... są proste ;) Czasem próbuję je zakręcić, jednak najczęściej kończy się to obolałą od wałków głową, poparzonymi palcami albo powyrywanymi, przy próbie nawinięcia ich na nowo wymyślone papiloty, włosami. W efekcie jestem tylko zła, a loków jak nie było, tak nie ma ;) po prostu moje włosy są zupełnie niepodatne na stylizację. Jeśli bardzo chcę je nieco podkręcić, używam lokówki nastawionej na 200 stopni, ale robię to niezwykle rzadko, żeby nie niszczyć włosów. Takie loki i tak trzymają mi się jakąś godzinę, więc uważam, że nie warto.
9. Jak często podcinasz włosy?
Końcówki podcinam co 5-6 miesięcy. Pewnie wiele z was złapało się właśnie za głowę, ale spokojnie, nie zwariowałam ;) Codziennie zabezpieczam końcówki silikonowym serum, zatem nie niszczą się tak bardzo, żeby potrzebowały ścinania co dwa miesiące. Poza tym, sądzę, że nie da się zauważyć dużego przyrostu, kiedy każde uzyskane 3 cm regularnie obcinamy! Jeśli myślisz, że Twoje włosy "nie rosną", daj im spokój przez pół roku, wtedy na własne oczy zauważysz, o ile są dłuższe ;) Oczywiście zniszczonych i rozdwojonych końcówek nie da się naprawić, ani skleić, wbrew temu co mówią reklamy. Jeśli więc Twoje końce przypominają stóg siana, pozbądź się ich, zacznij zabezpieczać przed zniszczeniem i ciesz się rosnącymi włosami ;)
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.





