Lista blogów » Moda i takie tam

Współpraca projektantów z sieciówkami - rozmienianie się na drobne?

Zobacz oryginał

balmain-hm-campaign-preview-3.jpgFoto: Mario Sorrenti

Od kilku dni głośno o kolekcji, którą Gosia Baczyńska zaprojektowała dla drogerii Rossmann.
Opinie są skrajne, od zachwytów i samych "ochów" i "achów" po określanie tej współpracy mianem totalnej klapy. Przeciwnicy zarzucają Baczyńskiej, iż projektantka tego formatu, która z wielkimi sukcesami pokazuje się na światowych wybiegach, stworzyła tanią linię dla sieciówki.

I co w tym złego Szanowni Państwo?

Taka praktyka trwa od lat.
H&M "zaliczył" już największe marki z Lanvin, Versace, A. Wang'iem i Isabel Marant na czele, teraz zaś promuje świeżutką kolekcję, która powstała w kooperacji z Balmain i debiutuje na rynku 5 listopada. Na zdjęciach gorące twarze i grące nazwiska: Kendall Jenner, Gigi Hadid, Jourdan Dunn. W dniu premiery pod wybranymi salonami ludzie będą koczować od wczesnych godzin porannych, tworząc ogromne kolejki, a wszystkie modele rozejdą się jak świeże bułeczki. I nikt na świecie nie będzie miał z tym problemu, nikt nie powie, że wielkie domy mody rozmieniają się na drobne. Odwrotnie, Europejczycy podchodzą do tematu na zasadzie - high fashion wychodzi do zwykłych ludzi, staje się dla nich dostępna, to fajne. A i domy mody na tym zarabiają, nie ukrywajmy, piękne ubrania to nie sztuka dla sztuki, jest w tym i biznes. Niektóre marki ratują się tak przed upadkiem, szukają nowych dróg i nowych odbiorców. Skutecznie.

A na naszym rodzimym podwórku opinie pełne niezadowolenia i tradycyjne, polskie "wieszanie psów" na projektantce.
Podobnie było, gdy Wittchen sprzedawał swoje torby w Lidlu. Pojawiły się głosy oburzenia, dlaczego w salonach torby te są drogie, a w markecie tańsze, marka schodzi na psy, traci zaufanie klientek. A czy Balmain w H&M będzie kosztował grube tysiące? I czy światowe fashionistki obrażą się, że kolekcje w butikach są droższe, a niektóre modele wyglądają niemal identycznie? Nie, one pójdą do H&M i kupią.
Mam taką "witchenkę", jestem z niej bardzo zadowolona, mogliście ją zimą i wiosną często oglądać na moim blogu i jestem dowodem, że nic się z nią nie dzieje. Opowieści, że te modele szybko się niszczą są nie do końca prawdziwe jak widać. Jeśli ktoś nie dba o torebkę, to i Pradę zniszczy w tempie ekspresowym.
A wracając do tematu, poszłam do Rossmanna w dniu premiery kolekcji GB, czyli w środę 30 września. Poza mną większego zainteresowania tym regałem nikt nie wykazywał, miałam więc czas obejrzeć wszystko bez pośpiechu. Jakiegoś wielkiego zachwytu nie odczułam, ale i wielkiego rozczarowania również. Wielkim plusem jest design, nowoczesny, zgodny z aktualnym trendami, ale i na tyle klasyczny, że dopasuje się do dużej grupy odbiorców. Ubrania są słabym punktem tej kolekcji, kiepska jakość spodni i koszulek, zawyżone rozmiary - top S jest ogromny. Torebki ładnie wykonane, kilka rodzajów dużych shopperów, niestety tylko czerń. Mnie to nie przeszkadza, ale nie każdy lubi. Najmocniejszymi elementami współpracy są dodatki - piękne szale, chusty, czapki i rękawiczki. Nie ukrywam, że zapewne się skuszę, zwłaszcza, że ceny porównywalne do innych sieciówek.
I nie przeszkadza mi, że to wersja "dla ubogich", jak to niektórzy twierdzą. Nie jest to podróbka, podoba mi się, będzie pasować, kupię. Wolę oryginalną Baczyńską czy lidlowego Wittchen'a niż fałszywkę z logo LV. Dziwne tylko, że Ci najgłośniej krzyczący przeciwnicy zapewne ustawią się grzecznie w kolejce pod warszawskim/krakowskim H&M owego 5 listopada, tam już kupowanie kolekcji dla sieciówki przeszkadzać nie będzie. W końcu to zagraniczne, nie polskie :)


Untitled%2B1_1443450986.jpgfoto: mat. prasowe Rossmann

Zaloguj się, żeby dodać komentarz.