Lista blogów » All I need is love and great shoes
Wizażysta - zawód i pasja
Zobacz oryginał czw., 16/01/2014 - 21:55Jeśli czytacie nas od początku wiecie dobrze, że jestem maniakiem kosmetycznym. Niektóre kosmetyki po prostu muszę mieć - testuję, wącham, dotykam, patrzę na kolory. Śmieszne i banalne "uzależnienie", które trwa już 3 lata - po takim okresie czasu z pasji zaczęło się przeradzać również w moją pracę. Uwielbiam ten dreszczyk emocji przy pierwszym spojrzeniu klientki w lusterko. Większość z nich nie wie nawet jaką przyjemność sprawia mi mazianie ich pół godziny pięcioma cieniami. Spora większość nie wie też jak pięknie wygląda bez makijażu - mój kufer jest tylko po to żeby oszlifować diament.
1. mod. Marta fot. D.Baczewska 2. mod. Magda fot. M. Ludwików 3. mod. Magda fot. M. Ludwików 4. mod. Karolina fot. K. Jakimiak
Przygoda z wizażem zaczęła się jeszcze w liceum, pierwsze sesje TFP, kosmetyki i godziny spędzone na oglądaniu tutoriali na Youtube. Poliki mnie piekły jak notowałam w notesie wszystkie makijażowe triki, serio.
Później zdecydowałam, że czas na coś więcej. Szkół wizażowych w Lublinie jest jak na lekarstwo... więc opcja była tylko jedna - MAKEUPLACE. Nie mamy z Anetą żadnego układu biznesowego, polecam ją zawsze z dobrego serca, bo w jej pracowni uwierzyłam tak naprawdę w swoje możliwości. Idąc na kurs posiadałam już wiedzę na temat makijażu, chciałam ją pogłębić i uzupełnić braki odnośnie pielęgnacji, samej kosmetyki czy historii makijażu. Świetni ludzie, niesamowity klimat i wizaż - czego chcieć więcej? Bez wątpienia bardzo miło wspominam tamten czas.
Co było dalej? Praktyka, praktyka, praktyka. I jeszcze raz praktyka. Osoby, które w tym siedzą, wiedzą dobrze, że najwięksi wizażyści światowi to często gęsto samouki. Taka to branża.
Ktoś kiedyś powiedział: znajdź w sobie pasję, potem zacznij na niej zarabiać i już nigdy nie będziesz musiał pracować. Podpisuję się pod tym nogami i rękami. Oczywiście w Polsce w dalszym ciągu popularna jest tendencja, że za pracę kreatywną nie powinno się płacić. Co ona robi takiego? Tu pomaluje, tu psiknie. Jakby machała łopatą 8 godzin, to co innego, zapłata się należy. Pozostałość PRLu, ot co. Jednak nie będę marudzić w tej kwestii, ani Was nastawiać negatywnie - wszystko idzie w dobrym kierunku.
Dopóki pędzel w dłoni - dam radę :)
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.








