Lista blogów » Różnotematycznie.

Wizaż24- recenzja :)

Zobacz oryginał
Hej :)
Wczoraj popołudniu nasza starościna uraczyła nas wspaniała informacją, że od godziny 14:00 są godziny rektorskie, tak więc nie ma zajęć! Skończyłam więc dziś dużo szybciej, niż miałoby to normalnie miejsce... Miałam więcej czasu na ogarnięcie co niektórych spraw, nauka zaczyna mnie przytłaczać, bo czuję nawał obowiązków na najbliższy czas... Sesja nadchodzi ;<
Poza tym, skończyliśmy niedawno remont łazienki i wreszcie (jak na razie) jest w domu względny porządek, a i przebywanie w łazience o wieeele fajniejsze :D ale jak wiadomo, apetyt rośnie w miarę jedzenia, dlatego rodzice wzięli się za tapetowanie przedpokoju. Aż się boję, kiedy bez mojej wiedzy przerobią mój pokój... :D nieee chcę, bo mam do niego mega sentyment ;D

Przygotowałam dla Was recenzję kolejnych kilku produktów, jakie obecnie testuję. Otrzymałam je od drogerii Wizaz24, do przejrzenia której serdecznie Was zachęcam, ponieważ sprzedają w atrakcyjnych cenach produkty wielu różnych renomowanych marek, których w dużej części nie spotkacie w miastach :) Właściwie to jestem w trakcie testowania, jednak zużyłam, wypróbowałam, zobaczyłam już na tyle, że mogę się podzielić pierwszymi spostrzeżeniami. 

BIELENDA OGÓREK & LIMONKA 3w1 Żel myjący + Peeling + Serum

Przyznaję, że z Bielendą do czynienia miałam już kilkakrotnie, jednakże zwykle  były to próbki kosmetyków, na przykład maseczek, które zużywałam na jeden czy 2 razy i tak pozostawały bez echa... Tym razem mam do czynienia z produktem pełnowymiarowym, za który wzięłam się zaraz po otrzymaniu, czyli niecałe 2 tygodnie temu. Zwykle jestem dość sceptycznie nastawiona do produktów 3w1, ale ten mnie zachwycił. Używam codziennie, a produktu jak nie ubywało, tak nie ubywa... Wydajność perfekcyjna!  Przy nałożeniu na wilgotną twarz pieni się bardzo dobrze, co na pewno spodoba się osobom z tłustą cerą (moja siostra podziela :D). Pachnie ślicznie, lekko cytrusowo, z lekką nutą ogórka, którą jednak czuć mniej, niż limonkę. Odrobinę chemicznie, ale to nie przeszkadza mi w ogóle.
Po kolei, o każdej z funkcji, jaką powinien spełniać: 
DSCN7500.JPG
1. ŻEL- jak to żel, żel powinien dobrze oczyszczać twarz. Ja to w tym przypadku zauważyłam, dlatego wiele więcej mówić nie trzeba. Doskonale pozbywa się resztek makijażu i fajnie odświeża.
2. PEELING- ze złuszczaniem radzi sobie całkiem dobrze, jednak muszę przyznać, że ma chyba zbyt mało granulek, aby działać w 100% zadowalająco. Ale dla osób, które potrzebują delikatnego działania, powinien być odpowiedni. 
3. SERUM- Lubię go jako serum, bo po użyciu go czuję zmatowienie bardzo długo. W dni, kiedy w ogóle się nie maluję, jest to najbardziej zauważalne, bo żaden podkład czy inny puder nie zakłóca tego działania. Do tego fajnie łagodzi  przebarwienia i podrażnienia, nie wysuszając cery. 
DSCN7501.JPG
DSCN7503.JPG

Za 11,50 zł/175 g to bardzo dobrzy produkt, który w moim przypadku sprawdził się niemal w 100%. Chociaż słyszałam (i czytałam) też inne opinie, ale to chyba zależy od skóry ;) 

DOSTĘPNY TUTAJ.

SZMINKA L'oreal Shine Caresse nr 3 

 L'oreal to firma, której nikomu nie trzeba przedstawiać, ponieważ jest znana na światowym rynku od wielu, wielu lat i faktycznie cieszy się (zasłużonym) powodzeniem. 
Szminek na co dzień nie używam, zdecydowanie wolę pomadki ochronne czy błyszczyki. Odkąd jednak mam tę, noszę ją na każdą imprezę, gdyż spodobał mi się jej piękny, perłowy odcień. Jest na tyle delikatny, że właściwie nadaje się z powodzeniem i na co dzień, jednak ja muszę się do tego jeszcze przekonać. Ma też pewne cechy błyszczyka, co jest dodatkowym plusem, bo z nimi na ustach czuję się pewniej. Niestety, kolor na ustach trochę różni się od tego, jaki mamy w opakowaniu, ale i tak jest śliczny, więc nie przeszkadza mi to ani trochę :) bardzo żałuję, że dostałam tylko próbkę, ponieważ w pełnej wersji nakłada się ją małą gąbeczką (które uwielbiam :)). Ale sztyft też ma swoje plusy- łatwo się wykręca, jeszcze łatwiej (i precyzyjniej) aplikuje. Nie mam nic do zarzucenia w tym względzie ;) 
DSCN7510.JPG
DSCN7515.JPG
Przepraszam za niewyraźne zdjęcie swatcha, ale mój aparat odmówił posłuszeństwa... Kolorek zdecydowanie jest bardziej żywy "na żywo" ;)
Pełnowymiarowy produkt kosztuje ponad 31 zł, więc niestety jest drogi :( dostępny TUTAJ.

Gliss Kur Hair Repair Maska Do Włosów Shea Cashmere

Od masek do włosów zwykle wymagam tego, aby sprawiały, że włosy będą wyglądać "ładnie" po jednorazowym umyciu i użyciu maski. W końcu wiemy, że aby włosy były zdrowe, nie wystarczy pielęgnacja z zewnątrz, a przede wszystkim od wewnątrz- dostarczając im składników w sposób naturalny lub przez suplementację. Są kosmetyki, które powodują taki efekt same w sobie, jednak przeważająca większość tylko pozostawia "ochronę" w postaci upiększającej warstwy. Taka moja teoria :)
DSCN7505.JPG
DSCN7507.JPG
Zacznę od zapachu. Jest zwyczajny, całkiem intensywny, jednak nie czuć tej wstrętnej, chemicznej woni (a uwierzcie, mam z nią do czynienia na co dzień na studiach). W sumie zbliżony do większości masek do włosów. Mówi się, że to, co najmniej pachnie, najlepiej działa, ale nie wiem ile jest w tym prawdy i nigdy się tym nie sugeruję, baaaardzo lecę na wszelkiego rodzaju pachnidełka :D Konsystencja kremowa (polubiłam to słowo haha :D), niezbyt gęsta ani nie za rzadka, nie rozpływa się między palce przy nakładaniu, co czyni ją bardzo wygodną w użyciu. I jeszcze wydajność- nie zauważyłam rewelacji, dla mnie przeciętna. Aby dobrze ją rozprowadzić, nakładam ją 2 razy w ilości mniej- więcej małego orzecha włoskiego.
Po użyciu tej maseczki włosy są miękkie w dotyku i błyszczące. Zyskują ładny połysk i wyglądają na bardzo odświeżone, chociaż są też lekko przyklapnięte. Maska obciąża je po części, ale chyba większość to robi, w końcu jakieś minusy też musi mieć :)
Mam nadzieję, że po jeszcze dłuższym stosowaniu zauważę to, o czym pisał producent- regenerację włosów dzięki kompleksowi keratyny. Po 2 tygodniach nie ma co oczekiwać cudów, ale będę na bieżąco z informacjami! :D
Cena: 14,20 zł/ 300 ml :) niedużo ;) 

Zapraszam Was serdecznie na
 Wizaz24 :) 

A właśnie, oglądałyście wczoraj Top Model? Jesteście zadowolone z wyniku? Ja wolałam, aby wygrała Marcela, bo naprawdę ma fajnie ułożone w głowie, chociaż Zuza także sympatyczna (nie wiedziałam, że ma siostrę bliźniaczkę! :)). Obu dziewczynom wróżę karierę, pod warunkiem, że nie pójdą w "celebrytyzm", bo zadatki na modelkę mają wielkie. Z resztą konkurencja w tej edycji była wyjątkowo duża ;)
Buziaki,
Kats.

PS. Ostatnie dni konkursu!!! :) 
k-kurs_xd.jpg
SZCZEGÓŁY tutaj ;)

Zaloguj się, żeby dodać komentarz.