Wish List - Luty
Zobacz oryginał śr., 29/01/2014 - 21:00Moja zorganizowana i pedantyczna natura, która uwielbia planować i najchętniej nie rozstawała by się z kalendarzem, co miesiąc zmusza mnie do notowania wszystkiego - taki mały bilans zysków i strat, oczekiwań i planów na każdy miesiąc. Styczeń się już kończy więc pomyślałam, że napiszę Wam kilka słów o mojej liście marzeń (ale banalnie brzmi!) - marzenia górnolotne nie będą, bo rozpisywać się będę o zakupach.
Post z "wisz" listą widziałam ostatnio u Aliny z designeyourlife i czytałam z wielką przyjemnością! Pomyślałam więc, że i może Was zaciekawie swoimi planami zakupowymi. Poza tym my, Kobiety, lubimy wiedzieć co w zakupowej trawie piszczy, lubimy zakupy oglądać i się nimi chwalić, nie muszę chyba też wspominać, że nic nie poprawia nastroju lepiej niż wydane kilka stów ( no cóż ...).
1. "Coś" na siłownię...
Tak, wiem, zabieram się do tego jak pies do jeża. Ej, nic nie poradzę na to, że mam lenia w genach! Jedyną rzeczą, która jest mnie w stanie zmotywować do ćwiczeń są ładne ciuchy na fitness/siłownię. Nie będę się rozwodzić nad tym jak płytkie jest to co przed chwilą napisałam - skupmy się na ciuchach:) Pod uwagę biorę Bershke i Nike - ich propozycję jakoś najbardziej trafiają w mój gust. Potrzebuje zarówno góry jak i dołu, buty, w których biegam w lecie są wystarczająco miękkie i nadają się na siłownię. Jeszcze tylko odnowić karnet i jesteśmy "back in the game".. Dziękuje Bozi, że obdarzyła mnie dobrymi genami, i nie mam większych problemów z wagą, bo jak tak dalej pójdzie z moją motywacją to nawet święta Ewa (Ch.) nie pomoże:)
2. Inglot Zucca Pro Artist Case
Widząc ten kufer w głowie zapada pustka i słyszę tylko słowa: "potrzebuje", "chcę", "kupić kupić kupić!!!". Marzenie, co tu dużo pisać. Kufer, który mam aktualnie jest ciężki, brzydki, poobijany i na nic. Ten Inglota wydaje się być lekki, poręczny, piękny i cudowny:) Prawda?? No i poza tym jest na kółkach, co niewątpliwie ułatwi mi poruszanie się z cała moją kosmetyczną armią. To mój must have na ślubny sezon letni - odkładam.
W tym wypadku jestem usprawiedliwiona i więcej grzechów nie pamiętam! Zegarek to jedyny element biżuterii, który noszę. Pisząc noszę mam na myśli codzienne zakładanie na nadgarstek i autentyczne "noszenie". Raz na rok zdarzy mi się obwiesić jak choinka, potem oglądam się w lustrze i odkładam wszystko na miejsce. Co zostaje? Zegarek. Ten który mam aktualnie (Guess) już kilka dobrych lat mi służy i potrzebuje następcy. Myślę, że będzie nim Ice Watch na przeźroczystej bransolecie.
Myśleliście, że kosmetyków nie będzie? Ciuszki, zegareczki i bang - wzięłam Was z zaskoczenia! Chciałabym przetestować to cudo od Make UP ForEver, bo najbardziej ciekawią mnie kolory. Z brunetkami nie ma większego problemu, jednak jeśli chodzi o makijaż blondynki (czy rudej) ciężko jest dobrać cień, który nie będzie za ciemny i idealnie zgra się z jasną karnacją. Poza tym na lato moje Panny Młode potrzebują czegoś wodoodpornego i mega trwałego. Pomacam jak będę w Sephorze i może się skuszę:)
Prostownica, która była ze mną ponad 5 lat - odejszła. Opłakuje ją widząc siebie codziennie w lustrze ze sterczącymi na wszystkie strony włosami... Postanowiłam więc zakupić lokówkę - padło na Brauna. Przeczytałam wiele recenzji i ta wydaje się być najodpowiedniejsza dla mnie, zależy mi na grubych i łagodnych lokach. Loczkom ala ciocia Jadzia na imieninach, podziękuję. Moje włosiska ciągle rosną i wydaje mi się, że loki będą fajną zmianą, skoro ani ich nie obetnę ani nie pofarbuje.
xoxo Justyna
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.










