Windy day....
Zobacz oryginał wt., 26/06/2012 - 20:47
Wczoraj pomyślałam, że poprzestawiam parę rzeczy w domu i niestety skończyło się to obrażeniami nóg ( szafeczka była bardzo nieposłuszna). Tak więc dzisiaj obrażenia te są widoczne w postaci siniaków, które sugerowałyby otoczeniu że mój facet jest z tych co uważają że "...zupa była za słona...." Trzeba to było zakryć- dżinsy - nie. Coś długiego ale nie spodnie. Padło na maxi do której zbierałam się już jakiś czas ale wszystkie, które widziałam oprócz tej z Zary były albo za krótkie albo źle uszyte.No a ta z Zary - matko -300 zł to chyba lekka przesada. Aż do czasu kiedy na FB napisałam komentarz pod jedną z fotek zamieszczonych przez Mosquito (klik) z plisowaną midi - że bardzo uprzejmie uprasza się o spódnicę maxi plisowaną najlepiej szarą, lejącą, zwiewną długości około 100 cm . Odpisali że się tym zajmą. Oczywiście nie uwierzyłam ale dobrze że chociaż odpisali . I wiecie co po dwóch tygodniach może ciut więcej patrzę a na FB fotka mojej maxi - plisowanej zwiewnej obustronnej i nude - i kupiłam . Po 2 h była fotka szarej maxi z dzianiny ciężkiej, lejącej się - bardziej sportowa -i kupiłam :) To się nazywa dbanie o klienta :) Czuję się normalnie wyjątkowo . Nie chce sobie tłumaczyć że pewnie i tak mieli to w planach. Tak więc dziękuję Mosquito za to że dba o klienta :) No i cena do przeżycia :) W sezonie wiosna/lato 2012 maxi są bardzo bardzo modne a mnie wyjątkowo przypadły do gustu. Można je nosić w bardziej eleganckim wydaniu a nawet glamour ( jak ja dzisiaj- może nie glamour ale elegancko), czy też sportowym. Mam nadzieję a skoro nadzieja matką głupich, a ja do mądrych nie należę, więc może uda mi się pokazać maxi w stylu bardziej casual hehehe. Pamiętam że jako mała dziewczynka, ubierałam się w długaśne koszule nocne mamy czy babci takie ze śliskiego materiału i paradowałam w nich jak księżniczka do tego duża gaza na głowę jako welon i damessa pełną gębą . Dzisiaj powracam do tych chwil w mojej maxi :) Moda na nie kojarzy mi sie z modą lat 30-tych. Zwłaszcza z kreacjami wieczorowymi i z Gretą Garbo czy Marleną Dietrich, kiedy to na specjalne okazje ubierano długie, połyskujące suknie. To wtedy pojawiły się przeźroczystości i zwiewne szyfony, a kobiecy styl stawał się coraz bardziej odważny. Podkreślano talię tak jak ja dzisiaj paseczkiem a materiały stały bardziej miękkie co cudownie pozwalało układać się sukniom na ciele i uwydatniać kobiece kształty. Najmodniejszym kolorem był pudrowy róż i nude. Może z tego wszystkiego choć trochę znajdziecie też u mnie. Wybaczcie że nie mam idealnej figury i wzrostu do mojej maxi ale i tak ją lubię a mój wygląd chyba w oczy nie kłuje :) A wy macie już swoje maxi ?
spódnica - Mosquito
buty - StyloweButki
bluzka - Taily Weil
blezerek - H&M
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.



