Wieczorową porą. Brunet i elegancka, czarna sukienka z bufkami
Zobacz oryginał wt., 10/02/2015 - 19:51Zerknęłam w kalendarz. Dopiero luty. Przede mną kolejny niesamowicie długi, nudny, zimowy wieczór… Zrezygnowana odwróciłam głowę w stronę szyby. Za oknem latarnie błyszczały jak sznur choinkowych lampek. Tylne światła coraz rzadziej przejeżdżających samochodów starały się rozgrzać odrobiną bladej czerwieni to zamrożone miasto. Próżne nadzieje… Tylko rozświetlone okna bloków zdradzały ludzką obecność. Ulice pozostawały puste, głuche, ale czasem przemknął jakiś cień zbłąkanego przechodnia. Gdy mrużyłam oczy, kontury kształtów za szybą na chwilę się rozpływały, światła wydawały się iskrzyć i pulsować, a noc przechodziła od czerni do granatu. Nagle usłyszałam znajomy dźwięk kluczy, obracanych w zamku. Nareszcie wrócił! Wszedł do środka i obdarzył mnie tym swoim szarmanckim uśmiechem.
Dziś mam dla Ciebie niespodziankę! Ubieraj się! – zarządził tonem nieznającym sprzeciwu. Jakby to było takie proste. Zdradził mi tylko tyle, że mam wyglądać elegancko. Się robi. Sięgnęłam do szafy. Zdecydowanie… czarna, wełniana sukienka z bufkami! Odcinana w talii, w kształcie bombki, z kieszonkami. Do sukienki naszyjnik, błyszczący jak lodowe gwiazdy. Dziś to noc stała się moim modowym natchnieniem.
Jeden nadgarstek ozdobiłam bransoletką z czarnych koralików. Małe, połyskujące klejnoty nocy… A drugi? Zegarkiem, choć mówią, że szczęśliwi czasu nie liczą.
No i cóż, mój drogi? Może być ta czarna sukienka z bufkami? Założyłam też długie kozaki, których wzór naśladuje wężową skórę.
Na koniec pomógł mi z czarnym, wełnianym płaszczem. Jeszcze tylko, dla ożywienia całości, bordowe rękawiczki i torebka w tym samym kolorze. Już ją wezmę! – krzyknął, delikatnie przesuwając mnie ku drzwiom.


Nadal nie chciał nic zdradzić, tylko się tajemniczo uśmiechał i zerkał na moje intensywnie czerwone usta. Pociągnęłam w końcu za krawat tego słodkiego drania… No to idziemy!
Walentynkowo się postarał i zabrał mnie na kolację do włoskiej restauracji. A może robił to z myślą o sobie, bo biedakowi tak straszliwie burczało w brzuchu? Moja czarna sukienka zdała egzamin. Dzięki elastanowi w składzie nie krępuje moich ruchów i… brzucha! Mogłam do woli opychać się pastą i ravioli.
Potem wyjął z kieszeni dwa bilety do teatru. Na dziś! Sztuka, którą tak chciałam zobaczyć… skubany, zawsze zna moje myśli! Już mi nie zależało, że luty, że mroźno. Zresztą długie kozaki, grube rajstopy i czarny, wełniany płaszcz czyniły zimę bardziej znośną.
W drodze z teatru towarzyszyły nam wciąż zawstydzone uśmiechy, jakbyśmy dopiero się poznali. Zawsze zastanawiam się, czy to był przypadek, że na siebie wpadliśmy. Jak on mówi swoim dziwnym językiem Jest przecież tyle zmiennych. A może wtedy spotkało nas przeznaczenie. W końcu już tyle wierszy o nim napisano… I tak szliśmy do domu oświetloną ulicą w ten walentynkowy wieczór. Dwa zakochane, najszczęśliwsze na świecie cienie, tańczące na zimnym bruku śpiącego już miasta.
wełniany płaszcz – Massimo Dutti / czarna sukienka – Glam by Patrycja Zaremba / skórzane kozaki – Zara / naszyjnik – Zara / bransoletki – Solar / bordowe rękawiczki – Massimo Dutti / bordowa torebka – Paul’s Boutique
Post Wieczorową porą. Brunet i elegancka, czarna sukienka z bufkami pojawił się poraz pierwszy w Another Boring Fashion Blog.
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.















