Weź na odwagie i chodź na Pragie!
Zobacz oryginał czw., 13/03/2014 - 12:12Gdy byłam małą dziewczynką, a mój świat kończył się za ogrodzeniem osiedla na pewnej podlaskiej wsi, Warszawa wydawała mi się nieskończenie ogromna i fascynująca. Czasem na wakacje rodzice podrzucali mnie do babci, która mieszka w samym centrum tej Metropolii, ku uciesze wszystkich: rodziców, którzy mogli sobie odpocząć od dziecka; babci, która mogła się nacieszyć mieszkającą 160 kilometrów dalej wnuczka; i mnie, zafascynowanej Warszawą od pierwszego wejrzenia. Pamiętam smak bułki z masłem i żółtym serem – o matko, takich kajzerek i takiego sera już nie ma! – połykanych łapczywie między jedną a drugą zabawą na fascynującym, ogromnym placu zabaw. Pamiętam wielkie huśtawki i karuzelę, i że jechało się do niego tramwajem, a po drodze pan sprzedawał watę cukrową i lody. Po latach zwiedziłam wszystkie parki w Warszawie – dosłownie, wszystkie – próbując odnaleźć ten plac zabaw z dzieciństwa. Okazało się, że pod latarnią jest rzeczywiście najciemniej: babcia w dzieciństwie zabierała mnie właśnie na… Pragę.
Dziś Praga kojarzy mi się z moją pierwszą pracą, znikającymi światełkami z roweru, policjantami kręcącymi się wokół Dworca Wileńskiego i podejrzanych typków na Bazarze Różyckiego. Z upadającymi kamienicami, kiczowatymi kapliczkami na podwórku i mieszkaniami, w których Boga brak. I zapachem czekolady, który w nieregularnych odstępach czasu otula całą Targową, Ząbkowską i Kłopotowskiego. Ten zapach czekolady prześladuje mnie do dziś, jako wspomnienie słodkich poranków, gdy na rowerze pędziłam do szkoły, wyprzedzając stojące w korkach samochody. Coś ta Praga ma w sobie, nieprawdaż?
Post Weź na odwagie i chodź na Pragie! pojawił się poraz pierwszy w .
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.
















