Lista blogów » Lilly Marlenne by Mar

W paski i w prążek

Zobacz oryginał

Nie płaczę za latem.
Tak, znam siebie i wiem, że za jakiś miesiąc zacznę marznąć, owijać się pięcioma szalikami, zakładać waciaki i dwie pary rękawiczek... ale tegoroczne lato było dla mnie zbyt ciepłe.
Nie lubię chłodu, ale upałów też nie znoszę.Aktualne temperatury są tymi, które lubię najbardziej.Piętnaście do dwudziestu stopni w skali Celsjusza to jest ten przedział, w który funkcjonuję normalnie i najmniej zaburzenie - nie pocę się jak prosiak i nie trzęsę jak galareta.
Słabo znoszę nagłe wahania temperatur - dlatego też kiedy ostatnimi dniami sierpnia i gdzieś tak w środku ubiegłego tygodnia słupek rtęci za moim kuchennym oknem pokazał mi trzy dziesiątki, to zaklęłam szpetnie.


A było już tak dobrze, pomyślałam.


Już było rześko, przyjemnie i znowu można był0 w długich portkach łazić, kurtki lekkie przywdziewać.A teraz znowu zaduch w autobusie i pot po tyłku się lejący...


1.jpg

Właśnie w taki niespodziewanie upalny dzień powstały te dzisiaj prezentowane Wam zdjęcia.

Kiedy rano się ubierałam, to nic nie zapowiadało skwaru.
To był, pamiętam, ostatni weekend sierpnia.

Już jesień czuło się w powietrzu, już pierwsze liście żółkły.
Ale słonko świeciło, że aż miło.

Na takie dni planowałam noszenie tej sukienki - wygląda na lekką, ale jest wykonana z dość grubej dzianiny.

3.jpg
Chciałam ją nosić z kamizelką, topornymi botkami na traktorowej podeszwie albo z jakimiś creepersom podobnymi butami.
Tak połączoną widziałam ją oczyma wyobraźni w sklepie, kiedy na ostatnim chyba wieszaku z czerwoną tabliczką "WYPRZEDAŻ" dojrzałam ją w H&M'ie w Galerii Krakowskiej.

(Tak, takie to pamiątki z podróży po Polsce zwykle zwożę do domu ;P)

W Łodzi tego modelu nigdy nie znalazłam - a częstą dość klientką salonów H&M jestem.
Może z jakiejś starej kolekcji jest - nieważne.

Ważne, że jest ładna.

2.jpg

Ale w dniu zdjęć robienia mieliśmy się z Lechem wybrać na pewną imprezę - na imprezy w creepersach nie chodzę, kamizelka mi po praniu nie wyschła.
Dobra - rzekłam - będzie z sandałami.
Też mają masywną podeszwę - będzie więc trochę tak, jak planowałam.
O, tak sobie myślałam wtedy.

Trochę się lękałam, że zmarznę.

Niepotrzebnie :]

Ledwośmy spod domu wyruszyli, to wszystkie chmury się rozpierzchły, słońce zintensyfikowało swój proces świecenia... i aura z przyjemnej i przedjesiennej zamieniła się znowu w typowo letnią: żar lał się z nieba!

4.jpg

Myślałam, że skonam.

Nie było już czasu na powrót do domu i moje przebieranie się - i tak byliśmy spóźnieni, a tu jeszcze zdjęcia zrobić trzeba (bo w tygodniu czasu nie mamy).
Jakoś wytrwałam.

11.jpg

Jako, że przegonili nas spod pięknie zacienionego budynku InfoSys-u (moje narzekanie na to wyganianie ludzi z aparatami spod takich przybytków zawarłam w poście poprzednim, o tu - dziś narzekać nie będę, nie chce mi się), to przenieśliśmy się pod dwukrotnie już przez nas wykorzystywany jako plener do zdjęć Wydział Prawa i Administracji.
Tam też cienia odpowiednią ilość znaleźliśmy.

Ale po tej imprezie, która w plenerze i w pełnym słońcu się odbywała, to źle ze mną było, oj, źle.
Głowa bolała mnie tak, że po powrocie przespałam jakieś piętnaście godzin.
I wypiłam chyba cztery litry wody.

8.jpg

Jak dziś o tym myślę... to dochodzę do wniosku, że głupi ma zawsze szczęście - kto wie, czy to nie był jakiś udar cieplny.

Mogło się skończyć mało wesoło.

6.jpg

Także - nie, nie, nie.

Latu i upałom ja już dziękuję.
Jesieni, mięsistych swetrów, długich szalików i ciepłej herbaty z cytryną chcę - bardzo!

7.jpg

W tej sukience podoba mi się kilka jeszcze rzeczy poza samym faktem jej względnej grubości i na chłodne dni odpowiedniości.

Po pierwsze - to, że wykonana jest z bardzo przeze mnie lubianej dzianiny w prążek.

Po drugie - jest dość elastyczna.

Po trzecie - ładne ma te paski.

Ja ogólnie nie przepadam za ubraniami w jakiekolwiek wzory, najbardziej lubię rzeczy gładkie.
Pasków z reguły nie noszę.
Ale te są bardzo delikatne.

5.jpg

Po czwarte wreszcie - to dość uniwersalny ciuch.

Fajnie wygląda i ograny na elegancko i w wydaniu casualowym.

9.jpg

Zdjęcia z kapeluszem nie były planowane - ot, został nam w aucie po jakiejś naszej poprzedniej na zdjęcia wyprawie.

Kiedy z niego wysiadaliśmy, to pomyślałam, że w sumie nie mam pojęcia, jak kapelusz by do tej sukienki wyglądał.
Chciałam zrobić parę zdjęć dla samej siebie - żeby mieć rozeznanie.

Wypadł nieźle.
Aczkolwiek zdecydowanie wolę tę sukienkę bez dodatku zbędnych ozdób ;)

10.jpg
Dlatego też nie dobierałam do niej żadnej biżuterii - poza pierścionkiem.

Pierścionek zwykły i tani - kiedyś tam kupiony w H&M'ie.
Tak, powinnam sprawić sobie jakąś szlachetną biżuterię.
Bransoletkę choć, zegarek albo właśnie pierścionek.

12.jpg
Powinnam, bo dobrze jest mieć takie rzeczy.

Nie robię tego, bo pierścionków nie lubię, zegarek mnie drażni (a poza tym jestem leworęczna, noszę go więc na prawej ręce i wiele razy musiałam przez to tłumaczyć postronnym, dlaczego nie na lewej - jak Bóg przykazał... raz nawet usłyszałam, że noszenie zegarka na prawicy jest jak zakładanie majtek na głowę - nie chciało mi się wyjaśniać, że na lewą rękę, to ja nie jestem go sobie w stanie założyć... chyba, że zębami...), a eleganckich, srebrnych bransoletek nie mam do czego zakładać.

Może kiedyś...

13.jpg

Fedora - H&M
Okulary - SinSay
Sukienka - H&M
Kopertówka - no name (Allegro)
Pierścionek - H&M
Sandały - Catwalk (Deichmann)

14.jpg

Kto śledzi mojego fanpejdża, ten wie, że wreszcie mam za sobą ten "ogon", który ciągnął się za mną przez całe wakacje - taaaak, wreszcie skończyłam licencjat <3

I już go nawet oddałam do dziekanatu.

Teraz tylko czekać na dzień obrony (ustalono go na piętnastego października), kupić ciasto, kupić kwiaty - i z głowy.

Wreszcie będzie można wziąć się za jakąś "prawdziwą" robotę.

15.jpg

16.jpg

Chyba naprawdę tego potrzebuję - coraz częściej łapię się na tym, że czas rozchodzi mi się, przelatuje przez palce i niczego konkretnego w tym moim marowym życiu nie zrobiłam.
Pora, pora już najwyższa na to, by przestać zajmować się głupotami.

18a.jpg
Ściskam Was.
I życzę Wam fajnego, spokojnego weekendu - albo i imprezowego, jak tam wolicie ;)

Ja od weekendów najczęściej oczekuję właśnie świętego spokoju, ale Wy spędzajcie je tak, jak chcecie ;)

1.jpg

Pozdrawiam,
Wasza Mar.

Zaloguj się, żeby dodać komentarz.