W paski i w prążek
Zobacz oryginał pt., 25/09/2015 - 11:28Nie płaczę za latem.
Tak, znam siebie i wiem, że za jakiś miesiąc zacznę marznąć, owijać się pięcioma szalikami, zakładać waciaki i dwie pary rękawiczek... ale tegoroczne lato było dla mnie zbyt ciepłe.
Nie lubię chłodu, ale upałów też nie znoszę.Aktualne temperatury są tymi, które lubię najbardziej.Piętnaście do dwudziestu stopni w skali Celsjusza to jest ten przedział, w który funkcjonuję normalnie i najmniej zaburzenie - nie pocę się jak prosiak i nie trzęsę jak galareta.
Słabo znoszę nagłe wahania temperatur - dlatego też kiedy ostatnimi dniami sierpnia i gdzieś tak w środku ubiegłego tygodnia słupek rtęci za moim kuchennym oknem pokazał mi trzy dziesiątki, to zaklęłam szpetnie.
A było już tak dobrze, pomyślałam.
Już było rześko, przyjemnie i znowu można był0 w długich portkach łazić, kurtki lekkie przywdziewać.A teraz znowu zaduch w autobusie i pot po tyłku się lejący...
W tej sukience podoba mi się kilka jeszcze rzeczy poza samym faktem jej względnej grubości i na chłodne dni odpowiedniości.
Po pierwsze - to, że wykonana jest z bardzo przeze mnie lubianej dzianiny w prążek.
Po drugie - jest dość elastyczna.
Po trzecie - ładne ma te paski.
Ja ogólnie nie przepadam za ubraniami w jakiekolwiek wzory, najbardziej lubię rzeczy gładkie.
Pasków z reguły nie noszę.
Ale te są bardzo delikatne.
Po czwarte wreszcie - to dość uniwersalny ciuch.
Fajnie wygląda i ograny na elegancko i w wydaniu casualowym.
Zdjęcia z kapeluszem nie były planowane - ot, został nam w aucie po jakiejś naszej poprzedniej na zdjęcia wyprawie.
Kiedy z niego wysiadaliśmy, to pomyślałam, że w sumie nie mam pojęcia, jak kapelusz by do tej sukienki wyglądał.
Chciałam zrobić parę zdjęć dla samej siebie - żeby mieć rozeznanie.
Wypadł nieźle.
Aczkolwiek zdecydowanie wolę tę sukienkę bez dodatku zbędnych ozdób ;)
Dlatego też nie dobierałam do niej żadnej biżuterii - poza pierścionkiem.
Pierścionek zwykły i tani - kiedyś tam kupiony w H&M'ie.
Tak, powinnam sprawić sobie jakąś szlachetną biżuterię.
Bransoletkę choć, zegarek albo właśnie pierścionek.
Powinnam, bo dobrze jest mieć takie rzeczy.
Nie robię tego, bo pierścionków nie lubię, zegarek mnie drażni (a poza tym jestem leworęczna, noszę go więc na prawej ręce i wiele razy musiałam przez to tłumaczyć postronnym, dlaczego nie na lewej - jak Bóg przykazał... raz nawet usłyszałam, że noszenie zegarka na prawicy jest jak zakładanie majtek na głowę - nie chciało mi się wyjaśniać, że na lewą rękę, to ja nie jestem go sobie w stanie założyć... chyba, że zębami...), a eleganckich, srebrnych bransoletek nie mam do czego zakładać.
Może kiedyś...
Fedora - H&M
Okulary - SinSay
Sukienka - H&M
Kopertówka - no name (Allegro)
Pierścionek - H&M
Sandały - Catwalk (Deichmann)
Kto śledzi mojego fanpejdża, ten wie, że wreszcie mam za sobą ten "ogon", który ciągnął się za mną przez całe wakacje - taaaak, wreszcie skończyłam licencjat <3
I już go nawet oddałam do dziekanatu.
Teraz tylko czekać na dzień obrony (ustalono go na piętnastego października), kupić ciasto, kupić kwiaty - i z głowy.
Wreszcie będzie można wziąć się za jakąś "prawdziwą" robotę.
Chyba naprawdę tego potrzebuję - coraz częściej łapię się na tym, że czas rozchodzi mi się, przelatuje przez palce i niczego konkretnego w tym moim marowym życiu nie zrobiłam.
Pora, pora już najwyższa na to, by przestać zajmować się głupotami.
Ściskam Was.
I życzę Wam fajnego, spokojnego weekendu - albo i imprezowego, jak tam wolicie ;)
Ja od weekendów najczęściej oczekuję właśnie świętego spokoju, ale Wy spędzajcie je tak, jak chcecie ;)
Pozdrawiam,
Wasza Mar.
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.





















