Lista blogów » Jestem Kasia
Vienna photo diary
Zobacz oryginał śr., 13/05/2015 - 17:10Jestem pewna, że każdy z Was ma inną definicję idealnego wypadu. Dla jednych jest to duża dawka zwiedzania z niewielkimi przerwami na kawę, dla innych to chillout i odpoczynek, a znajdą sie też i tacy, którzy działają totalnie spontanicznie, niczego nie planując. Idealny wypad dla mnie to taki, podczas którego można odpocząć, napić się kawy w interesujących kawiarenkach, a jednocześnie zwiedzać najważniejsze punkty miasta. W dzisiejszym wpisie przedstawię Wam mój subiektywny przewodnik po Wiedniu- gdzie warto się przejść, co warto zobaczyć i gdzie zjeść/napić się kawy. Wszelkie Wasze sugestie i opinie są mile widziane! :)
Do Wiednia przyjechaliśmy ok. godziny 13.00 w piątek. Nasz hotel znajdował się tuż przy Pałacu Schönbrunn (obok Technisches Museum), wiec pierwszym punktem, jaki obraliśmy, było zwiedzanie własnie tego obiektu.
Pałac oraz jego tereny to coś, co napawa zachwytem i jednocześnie niedowierzaniem, że w ogóle można było wybudować tak ogromny, niesamowicie bogaty kompleks. Na terenie parku pałacowego znajdują się także najstarsze zoo w Europie, palmiarnia oraz labirynt, które kuszą turystów, do skorzystania z atrakcji. Pierwszy dzień prawie w całości spędziliśmy na obszarze Schönbrunn.
Jeśli najdzie Was ochota na kawę i coś słodkiego, to polecam zajrzeć do Schönbrunner Schloßcafé, gdzie zamówiliśmy przepyszny Apfelstrudel na ciepło z lodami oraz bitą śmietaną- niebo w gębie!
Wejście na obszar Pałacu Schönbrunn jest generalnie bezpłatne- można przespacerować się pięknymi ogrodami lub też wejść na wzgórze, z którego roztacza się widok na pałac i panoramę Wiednia. Zwiedzanie wnętrza pałacu jest natomiast płatne. Do wyboru jest kilka tras wycieczkowych w zależności od ilości zwiedzanych komnat. Moim zdaniem warto wykupić zwiedzanie, gdyż wnętrza robią ogromne wrażenie.
Sugarfree dress | Mango jacket | Sarenza shoes | Fabryka Skóry backpack | Celine sunglasses
Drugi dzień należał do Innere Stadt- pierwszej dzielnicy Wiednia obejmującej centrum z najstarszą częścią miasta. Wiedeń nie posiada typowego rynku, jednak w okolicach słynnej Katedry Św. Szczepana znajduje się wiele restauracji i kawiarenek, które przyciągają turystów, tworząc specyficzny "rynkowy" klimat.
W Innere Stadt można trafić na wiele sklepów- począwszy od sieciówek, przez sklepy z pamiątkami, skończywszy na luksusowych markach. Na ulicy Bognergasse znajduje się szereg najlepszych butików, m.in. butik Saint Laurent, w którym kupiłam swoją wymarzoną torebkę.
Koniecznym punktem Innere Stadt jest Hofburg, czyli wiedeński pałac władców Austrii. Obiekt podobnie jak i letnia rezydencja Schönbrunn zaskakuje swym ogromem i bogactwem. W całym Wiedniu, a w szczególności w okolicach Hofburgu rośnie mnóstwo pięknych krzewów bzu, których woń po prostu czaruje.
Godnym polecenia miejscem na przerwę jest kawiarnia Café Hawelka- miejsce z duszą i bogatą historią. Café Hawelka otwarto w 1939 roku, jednak z powodu wojny musiała zostać zamknięta, gdyż jej właściciela Leopolda powołano do Wermachtu. Po wojnie i szczęśliwym powrocie Hawelki ponownie otwarto kawiarnię i od tamtego czasu funkcjonuje aż do dziś! Wnętrze niemalże się nie zmieniło, pełno w nim pożółkłych plakatów i starych zdjęć, które tylko potęgują panujący w niej klimat.
W Centrum znajdują się także wcześniej wspomniana Kadera Św. Szczepana uznawana za symbol Wiednia oraz Muzeum Historii Sztuki, które jest jedną z największych na świecie galerii malarstwa europejskiego, sztuki strożytnej oraz monet.
Tego samego dnia udało nam się również przespacerować z centrum do parku Prater, zahaczając przy tym o słynny Hundertwasserhaus, czyli kolorowy kompleks mieszkalny na rogu Kegelgasse i Löwengasse, zaprojektowany przez architekta Friedensreicha Hundertwassera.
Na wiedeńskim Praterze znajduje się znane wesołe miasteczko z wieloma karuzelami oraz innymi atrakcjami turystycznymi. Do teraz żałuję, że mój lęk wysokości nie pozwolił na przejażdżkę najbardziej odjazdową karuzelą łańcuszkową, jaką dane było mi kiedykolwiek oglądać. Jazda na takich wysokościach musi być niesamowitym przeżyciem.
Dzień trzeci to dzień wyjazdu, więc plan był krótki i konkretyny- zwiedzamy Belweder, czyli barokową rezydencję księcia Eugeniusza Sabaudzkiego, składającą się z dwóch pałaców (Dolny Belweder i Górny Belweder) rozdzielonych ogrodem w stylu francuskim, ozdobionym szeregiem posągów sfinksów. Belweder Górny, bardziej reprezentacyjny przeznaczony był na bankiety i uroczystości, Belweder Dolny pełnił funkcję letniej rezydencji księcia.
Po zwiedzaniu udaliśmy się na ostatni wiedeński obiad oraz deser do restauracji Salm Bräu.
Do Wiednia zabrałam ze sobą aparat Olympus Pen E-PL7, który był moim stylowym dodatkiem do stylizacji oraz świetnie sprawdzał się w roli aparatu do robienia turystycznych zdjęć. Piękne skórzane etui oraz ozdobny pasek dodały mu jeszcze większego uroku.
W dzisiejszym wpisie skupiłam się na pokazaniu aparatu jako stylowego, kobiecego gadżetu w podróży, jednak jeśli jesteście ciekawi, jakie robi zdjęcia, to zapraszam do przejrzenia tych wpisów ( 1, 2 ), które powstały wyłącznie przy jego użyciu.
Jeśli najdzie Was ochota na kawę i coś słodkiego, to polecam zajrzeć do Schönbrunner Schloßcafé, gdzie zamówiliśmy przepyszny Apfelstrudel na ciepło z lodami oraz bitą śmietaną- niebo w gębie!
Wejście na obszar Pałacu Schönbrunn jest generalnie bezpłatne- można przespacerować się pięknymi ogrodami lub też wejść na wzgórze, z którego roztacza się widok na pałac i panoramę Wiednia. Zwiedzanie wnętrza pałacu jest natomiast płatne. Do wyboru jest kilka tras wycieczkowych w zależności od ilości zwiedzanych komnat. Moim zdaniem warto wykupić zwiedzanie, gdyż wnętrza robią ogromne wrażenie.
Sugarfree dress | Mango jacket | Sarenza shoes | Fabryka Skóry backpack | Celine sunglasses
Drugi dzień należał do Innere Stadt- pierwszej dzielnicy Wiednia obejmującej centrum z najstarszą częścią miasta. Wiedeń nie posiada typowego rynku, jednak w okolicach słynnej Katedry Św. Szczepana znajduje się wiele restauracji i kawiarenek, które przyciągają turystów, tworząc specyficzny "rynkowy" klimat.
W Innere Stadt można trafić na wiele sklepów- począwszy od sieciówek, przez sklepy z pamiątkami, skończywszy na luksusowych markach. Na ulicy Bognergasse znajduje się szereg najlepszych butików, m.in. butik Saint Laurent, w którym kupiłam swoją wymarzoną torebkę.
Koniecznym punktem Innere Stadt jest Hofburg, czyli wiedeński pałac władców Austrii. Obiekt podobnie jak i letnia rezydencja Schönbrunn zaskakuje swym ogromem i bogactwem. W całym Wiedniu, a w szczególności w okolicach Hofburgu rośnie mnóstwo pięknych krzewów bzu, których woń po prostu czaruje.
Godnym polecenia miejscem na przerwę jest kawiarnia Café Hawelka- miejsce z duszą i bogatą historią. Café Hawelka otwarto w 1939 roku, jednak z powodu wojny musiała zostać zamknięta, gdyż jej właściciela Leopolda powołano do Wermachtu. Po wojnie i szczęśliwym powrocie Hawelki ponownie otwarto kawiarnię i od tamtego czasu funkcjonuje aż do dziś! Wnętrze niemalże się nie zmieniło, pełno w nim pożółkłych plakatów i starych zdjęć, które tylko potęgują panujący w niej klimat.
W Centrum znajdują się także wcześniej wspomniana Kadera Św. Szczepana uznawana za symbol Wiednia oraz Muzeum Historii Sztuki, które jest jedną z największych na świecie galerii malarstwa europejskiego, sztuki strożytnej oraz monet.
Tego samego dnia udało nam się również przespacerować z centrum do parku Prater, zahaczając przy tym o słynny Hundertwasserhaus, czyli kolorowy kompleks mieszkalny na rogu Kegelgasse i Löwengasse, zaprojektowany przez architekta Friedensreicha Hundertwassera.
Na wiedeńskim Praterze znajduje się znane wesołe miasteczko z wieloma karuzelami oraz innymi atrakcjami turystycznymi. Do teraz żałuję, że mój lęk wysokości nie pozwolił na przejażdżkę najbardziej odjazdową karuzelą łańcuszkową, jaką dane było mi kiedykolwiek oglądać. Jazda na takich wysokościach musi być niesamowitym przeżyciem.
Dzień trzeci to dzień wyjazdu, więc plan był krótki i konkretyny- zwiedzamy Belweder, czyli barokową rezydencję księcia Eugeniusza Sabaudzkiego, składającą się z dwóch pałaców (Dolny Belweder i Górny Belweder) rozdzielonych ogrodem w stylu francuskim, ozdobionym szeregiem posągów sfinksów. Belweder Górny, bardziej reprezentacyjny przeznaczony był na bankiety i uroczystości, Belweder Dolny pełnił funkcję letniej rezydencji księcia.
Po zwiedzaniu udaliśmy się na ostatni wiedeński obiad oraz deser do restauracji Salm Bräu.
Do Wiednia zabrałam ze sobą aparat Olympus Pen E-PL7, który był moim stylowym dodatkiem do stylizacji oraz świetnie sprawdzał się w roli aparatu do robienia turystycznych zdjęć. Piękne skórzane etui oraz ozdobny pasek dodały mu jeszcze większego uroku.
W dzisiejszym wpisie skupiłam się na pokazaniu aparatu jako stylowego, kobiecego gadżetu w podróży, jednak jeśli jesteście ciekawi, jakie robi zdjęcia, to zapraszam do przejrzenia tych wpisów ( 1, 2 ), które powstały wyłącznie przy jego użyciu.
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.











