Ulubieńcy czerwca.
Zobacz oryginał pon., 29/06/2015 - 20:01Na szczęście już koniec i mam WAKACJE.
A jak pachnie ? Obłędnie !
A szkoda. Co do nawilżenia , nie mogę mu nic zarzucić. Spełnia on swoją rolę w 100 %. Ma aksamitną i kremową konsystencje, co jest bardzo dobre bo nie lubię wodnistych i lejących się żeli.
Kupiłam go po obejrzeniu właśnie jednego z filmików. Zastanawiałam się nad kupnem płynu z Garnier, Skin Naturals, jednak wybór padł samoistnie, gdy musiałam szybko zmyć wodoodporny tusz a drogerie blisko mnie były już zamknięte. Ze zmywania produktów wodoodpornych ma u mnie 5+, ten plus dodałam za to, że nie szczypię w oczy. Nie wiem, może ja tylko tak mam ale wszystkie poprzednie płyny micelarne bardzo podrażniały moje oczy. Zmywa on wszystko bardzo dokładnie, i nie pozostawia pozostałości makijażu na następny dzień. Jego cena też kusi i jest BAARDZO niska. O ile mnie pamięć nie myli dałam za niego niecałe 5 zł.
Prawda, że mało ? Polecam wypróbować.
Kolejną ulubioną rzeczą w tym miesiącu była mgiełka z Avonu.
Z racji tego, że w lato musiałam całkowicie zrezygnować z używania perfum, ponieważ w połączeniu z słońcem wywoływały u mnie straszne uczulenie,postanowiłam przerzucić się na mgiełki. Przeglądając katalog, który nie miał akurat testerów gdzie mogłabym sprawdzić jak pachną , celowałam w ciemno. I to był strzał w 10. Jednak musi coś być w tej wanilii, że coś mnie do nich ciągnie i niesamowicie mi się podobają. Tutaj wanilia występuje w parze z śliwką. Według mnie tworzą udany związek, który na pewno zostanie ze mną na długo, choć mam chęć wypróbować inne mgiełki , gdy tylko ta się zdenkuje. Jest wydajna, lecz ma tendencje do skraplania się gdy jest w pomieszczeniu bardzo ciepło. To jest chyba jedyny jej minus. Zapłaciłam coś ok 8 zł.
Przedostatnim produktem w dzisiejszym poście będzie żel do mycia twarzy z mojej ulubionej serii Liście Manuka. Jak już zauważyliście, zwracam dużą uwagę na to jak pachnie dany kosmetyk. Ten ma zapach, według mnie..hmmm... trochę męski i taki mentolowy. Ale nie przeszkadza mi on w zupełności.
Żel jest świetny do zmywania makijażu, wystarczy nałożyć trochę na rękę, "namydlić " twarz i cały makijaż znika w kilka sekund. No dobra , może w minutę.
Nie mierzyłam czasu ;)
Nie wysusza skóry twarzy, co jest wielkim plusem, i nie daje efektu takiego nieprzyjemnego ściągnięcia skóry, czego bardzo nie lubię.
Cena w Drogerii Natura to ok 9 zł za 200 ml.
Jego prostujące właściwości rzeczywiście są skuteczne, bo moje włosy nie potrzebują już prostownicy . Dodatkowo zawiera on filtr który chroni naszą czuprynkę przed szkodliwymi promieniami UV. Pamiętajmy o tym zwłaszcza latem, by filtr nie nakładać tylko na buzię i ciało ale także zapewnić odpowiednią ochronę naszym włosom , które z pewnością nam za to podziękują. ;)
Nie będzie to jednak zwykła recenzja , tylko test porównawczy. Nazwałam to bitwą sióstr Eveline.
Jesteście ciekawi miesięcznych efektów stosowania ?
Zapraszam do obserwowania bloga i polubienia go na fanpage na Facebooku.
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.








