Lista blogów » Makeup & Lifestyle Blog

Ulubieńcy czerwca.

Zobacz oryginał


Hejka kochani.
Z góry przepraszam, za moja długą nieobecność i brak czasu na pisanie postów ale było to spowodowane letnią sesją.
Na szczęście już koniec i mam WAKACJE. 
Mam nadzieję, że przez wakacje blog się rozwinie i posty będą coraz częściej. 



Dzisiaj przychodzę do was z produktami pielęgnacyjnymi które zostały mianowane tytułem ulubieńca obecnie kończącego się już miesiąca. 
Z kolorówki nie robiłam żadnych nowych zakupów. Może w przyszłym miesiącu pojawi się post z ulubieńcami ale własnie z tej serii. 
Przejdźmy zatem do rzeczy..



20150629_184208.jpg



Pierwszym z produktów jest nawilżający żel pod prysznic marki Allverne. Przyznam się szczerze, że nie słyszałam wcześniej o tej firmie i o ich produktach. Natknęłam się na nie przypadkiem będąc na zakupach w Drogerii Natura razem z moją mamą. Stojąc przy szafce z kolorówką, ona wypatrzyła tą buteleczkę i zawołała mnie żebym zobaczyła jak pachnie .
A jak pachnie ? Obłędnie !
Uwielbiam zapach kokosa i wanilii w kosmetykach . Niestety pachnię on tylko w buteleczce, zapach po kąpieli ulatnia się i nie pozostaję na naszej skórze.
A szkoda. Co do nawilżenia , nie mogę mu nic zarzucić. Spełnia on swoją rolę w 100 %. Ma aksamitną i kremową konsystencje, co jest bardzo dobre bo nie lubię wodnistych i lejących się żeli.
Za buteleczkę o pojemności 500 ml zapłaciłam ok. 12 zł. 



20150629_184239.jpg

_________________________________________________________________________

Kolejnym ulubieńcem jest płyn micelarny z Biedronki. Podejrzewam, że jest on ulubieńcem wielu kobiet, bo na Youtubie robi naprawdę niezłą furorę.

 Kupiłam go po obejrzeniu właśnie jednego z filmików. Zastanawiałam się nad kupnem płynu z Garnier, Skin Naturals, jednak wybór padł samoistnie, gdy musiałam szybko zmyć wodoodporny tusz a drogerie blisko mnie były już zamknięte. Ze zmywania produktów wodoodpornych ma u mnie 5+, ten plus dodałam za to, że nie szczypię w oczy. Nie wiem, może ja tylko tak mam ale wszystkie poprzednie płyny micelarne bardzo podrażniały moje oczy. Zmywa on wszystko bardzo dokładnie, i nie pozostawia pozostałości makijażu na następny dzień. Jego cena też kusi i jest BAARDZO niska. O ile mnie pamięć nie myli dałam za niego niecałe 5 zł.
Prawda, że mało ? Polecam wypróbować.



20150629_184254.jpg


20150629_184301.jpg

____________________________________________________________________________


Kolejną ulubioną rzeczą w tym miesiącu była mgiełka z Avonu.
Z racji tego, że w lato musiałam całkowicie zrezygnować z używania perfum, ponieważ w połączeniu z słońcem wywoływały u mnie straszne uczulenie,postanowiłam przerzucić się na mgiełki. Przeglądając katalog, który nie miał akurat testerów gdzie mogłabym sprawdzić jak pachną , celowałam w ciemno. I to był strzał w 10.  Jednak musi coś być w tej wanilii, że coś mnie do nich ciągnie i niesamowicie mi się podobają. Tutaj wanilia występuje w parze z śliwką. Według mnie tworzą udany związek, który na pewno zostanie ze mną na długo, choć mam chęć wypróbować inne mgiełki , gdy tylko ta się zdenkuje. Jest wydajna, lecz ma tendencje do skraplania się gdy jest w pomieszczeniu bardzo ciepło. To jest chyba jedyny jej minus. Zapłaciłam coś ok 8 zł.


20150629_184421.jpg


______________________________________________________________________________|

Przedostatnim produktem w dzisiejszym poście będzie żel do mycia twarzy z mojej ulubionej serii Liście Manuka. Jak już zauważyliście, zwracam dużą uwagę na to jak pachnie dany kosmetyk. Ten ma zapach, według mnie..hmmm... trochę męski i taki mentolowy. Ale nie przeszkadza mi on w zupełności.
Żel jest świetny do zmywania makijażu, wystarczy nałożyć trochę na rękę, "namydlić " twarz i cały makijaż znika w kilka sekund. No dobra , może w minutę.
 Nie mierzyłam czasu ;)
Nie wysusza skóry twarzy, co jest wielkim plusem, i nie daje efektu takiego nieprzyjemnego ściągnięcia skóry, czego bardzo nie lubię.
Cena w Drogerii Natura to ok 9 zł za 200 ml.


P1110122.JPG


________________________________________________________
Ostatnim kosmetykiem jest płyn do prostowania włosów. Przyznaję się, teoretycznie rzecz biorąc nie należy do mnie, ale go podkradam i nie żałuję. Moje włosy z natury nie należą do kręconych ale mają tendencje do puszenia się i elektryzowania. Podczas układania włosów po myciu, spryskuje tym produktem włosy, dokładnie rozczesuje i suszę suszarką, zmieniając powietrze na chłodne.
Jego prostujące właściwości rzeczywiście są skuteczne, bo moje włosy nie potrzebują już prostownicy . Dodatkowo zawiera on filtr który chroni naszą czuprynkę przed szkodliwymi promieniami UV. Pamiętajmy o tym zwłaszcza latem, by filtr nie nakładać tylko na buzię i ciało ale także zapewnić odpowiednią ochronę naszym włosom , które z pewnością nam za to podziękują. ;)


20150629_184430.jpg





Dodatkowymi rzeczami które, będzą zapowiedzią dużej recenzji , która pojawi się na blogu za niecały miesiąc są sławne już odżywki z Eveline.

Nie będzie to jednak zwykła recenzja , tylko test porównawczy. Nazwałam to bitwą sióstr Eveline.
Jesteście ciekawi miesięcznych efektów stosowania ?
Zapraszam do obserwowania bloga i polubienia go na fanpage na Facebooku.

Zaloguj się, żeby dodać komentarz.