UBieramy się dla siebie. Czy jeszcze umiemy czerpać radość z mody?
Zobacz oryginał wt., 28/07/2026 - 14:50
Fot. Anna Rosa
Moda zaczyna się tam, gdzie kończy się potrzeba podobania się wszystkim.
Kiedy ostatni raz założyliśmy coś tylko dlatego, że sami dobrze się w tym czuliśmy?
Nie dlatego, że było modne. Nie dlatego, że świetnie wyglądało na zdjęciu. Nie dlatego, że podobną rzecz miała właśnie połowa Instagrama. Tylko dlatego, że patrząc w lustro, pomyśleliśmy: „To jesteśmy my”.
Mam wrażenie, że coraz trudniej odpowiedzieć sobie na to pytanie.
Moda od zawsze miała w sobie coś z zabawy. Była sposobem na pokazanie nastroju, charakteru, poczucia humoru. Jednego dnia mieliśmy ochotę założyć romantyczną sukienkę, innego ulubione jeansy i koszulę, a jeszcze innego coś zupełnie nieoczywistego.
Dziś, zanim wybierzemy ubranie, bardzo często wybieramy najpierw… obrazek.
Czy będzie dobrze wyglądać na zdjęciu? Czy wpisze się w estetykę, którą lubimy? Czy nadal jest modne? Czy nie wygląda zbyt zwyczajnie? A może warto wybrać coś bardziej efektownego?
I nagle z niewinnego pytania „W czym mamy dziś ochotę wyjść z domu?” robi się mały egzamin z bycia modnym.
Moda nie musi być egzaminem
Nie mamy nic przeciwko trendom. Wręcz przeciwnie — lubimy obserwować, co pojawia się na wybiegach, ulicach i w szafach innych ludzi. Fascynują nas kolory, nowe fasony, interesujące połączenia i ten moment, kiedy rzecz, której jeszcze niedawno nie potrafiliśmy sobie wyobrazić na sobie, nagle zaczyna nas zachwycać.
Ale moda ma sens tylko wtedy, kiedy pozostawia nam przestrzeń na własne „tak” i własne „nie”.
Nie musimy kochać każdego trendu.
Nie musimy mieć w szafie wszystkiego, co aktualnie pojawia się w kolekcjach.
Nie musimy też udowadniać, że znamy się na modzie, zakładając rzeczy, które zupełnie nie są nasze.
Bo przecież najbardziej stylową osobą wcale nie musi być ta, która najlepiej zna najnowsze trendy. Może być nią ta, która najlepiej zna siebie.
Lubimy rzeczy, które mają historię
Z czasem coraz bardziej doceniamy ubrania, które nie są tylko ubraniami.
Sukienkę przypominającą konkretną podróż. Kurtkę, która była z nami przez kilka sezonów. Torebkę kupioną przy okazji ważnego wyjazdu. Buty, które pamiętają więcej niż niejedna fotografia.
Są rzeczy nowe i są rzeczy nasze.
I czasami ta druga kategoria znaczy zdecydowanie więcej.
Właśnie dlatego nie wierzymy, że dobry styl zaczyna się od kolejnych zakupów. Czasami zaczyna się od zajrzenia do własnej szafy z odrobiną czułości i odkrycia, że odpowiedź już tam jest.
Może czeka między dwoma wieszakami.
Może jest trochę pomięta.
Może nie pasuje do żadnej aktualnej estetyki.
Ale kiedy ją zakładamy, nagle wszystko się zgadza.
Chcemy znowu ubierać się bez kalkulatora
Bez liczenia, ile razy dana rzecz pojawiła się już na Instagramie.
Bez zastanawiania się, czy wypada.
Bez myślenia, czy ktoś przypadkiem nie uzna, że próbujemy wyglądać młodziej, bardziej elegancko, bardziej odważnie albo przeciwnie — zbyt zachowawczo.
Bez obsesyjnego porównywania się z ludźmi, których widzimy przez ekran.
Bo przecież nie wiemy, jak wygląda ich życie poza kadrem.
Nie wiemy, co zostało wycięte ze zdjęcia, jakie światło zostało użyte, ile razy robiono dane ujęcie ani czy osoba po drugiej stronie obiektywu rzeczywiście czuła się tak dobrze, jak wyglądała.
A my każdego dnia porównujemy swoją codzienność do czyjegoś najlepszego kadru.
To nie ma prawa skończyć się dobrze.
Najpiękniejszy trend? Własny styl
Może więc tego lata warto zrobić coś bardzo prostego.
Otworzyć szafę i nie pytać:
„Co jest modne?”
Tylko:
„Na co mamy dziś ochotę?”
Może na kolor.
Może na biel.
Może na sukienkę, którą nosimy od lat.
Może na stare jeansy i koszulę.
Może na coś zupełnie przesadzonego, bo mamy ochotę poczuć się wyjątkowo.
A może przeciwnie — na najzwyklejszy zestaw na świecie.
I każda z tych odpowiedzi jest dobra.
Bo styl nie powinien być uniformem.
Powinien być opowieścią.
A najlepsze opowieści nie zawsze są idealnie skomponowane.
Czasami mają zagiętą stronę, przypadkowy przecinek i zdanie, którego nie planowaliśmy.
Tak samo jest z ubraniami.
Najciekawsze stylizacje nie zawsze są tymi, które zostały zaplanowane od początku do końca. Czasami powstają rano, kilka minut przed wyjściem, kiedy wyciągamy z szafy rzeczy, które „jakoś razem zagrały”.
I właśnie dlatego je lubimy.
Bo są nasze.
Ubieranie się może znowu być przyjemnością
Chcemy wrócić do tego prostego uczucia, które chyba wszyscy kiedyś znaliśmy.
Zakładamy coś.
Patrzymy w lustro.
Uśmiechamy się.
I nie potrzebujemy niczego więcej.
Nie lajków. Nie potwierdzenia. Nie trendu. Nie komentarza.
Po prostu czujemy się dobrze.
Może właśnie na tym polega prawdziwa moda.
Nie na tym, żeby wszyscy patrzyli.
Tylko na tym, żebyśmy sami lubili patrzeć na siebie.
Dlatego tego lata wybieramy ubrania, w których czujemy się sobą.
Czasami modne.
Czasami zupełnie niemodne.
Czasami nowe.
Czasami stare jak dobre wspomnienie.
Kolorowe albo spokojne.
Eleganckie albo całkiem zwyczajne.
Ale nasze.
Bo może najważniejszym trendem, za którym naprawdę warto podążać, jest ten najprostszy:
ubierać się dla siebie.
KOLORY LATA MIŁOŚĆ WŚRÓD OPUNCJI-COLOURS OF SUMMER LOVE AMONG PARK PEARS
A co Wy uważacie?
Anrika i szafa gra
Artykuł UBieramy się dla siebie. Czy jeszcze umiemy czerpać radość z mody? pochodzi z serwisu Anrikaiszafagra.pl.
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.



