Tydzień Czerwieni i Czerni! Strój z Castle Party 2012 | Red & Black Week! An Outfit From Castle Party 2012
Zobacz oryginał ndz., 02/06/2013 - 13:26Jako entuzjastka blogowych inicjatyw Sophistique Noir nie mogłam przepuścić tegorocznego Tygodnia Czerwieni i Czerni!
Ten blogowy cykl stanowi dobrą okazję do zaprezentowania mojego stroju z drugiego dnia festiwalu Castle Party 2012. Nie stworzyłam co prawda żadnej notki bezpośrednio po festiwalu z racji przerwy od blogowania, ale to nie szkodzi - kiedy indziej pokażę zdjęcia mojej drugiej stylizacji z tamtego weekendu :)
Moja festiwalowa garderoba, w porównaniu z ilością ciuchów przywiezionych przez innych była malutka. Postawiłam na wygodę, stąd balerinki na moich nogach, najwygodniejsze buty świata. Spędziłam w nich większość czasu na festiwalu, pomimo, iż w namiocie czekało na mnie kilka par czółenek.
Co do stroju:
Parasolkę... znalazłam na strychu u babci na wsi, zabrudzoną i pokrytą kurzem. Od razu mi się spodobała, urzekła mnie nie tylko kolorystyka, lecz również sposób wykonania - na pewno jest ode mnie starsza, co widać po solidnym wykonaniu.
Piracki kapelusz, tricorn, bluzkę i spódnicę stworzyłam sama. Za szycie bluzki wzięłam się noc przed wyjazdem na festiwal i nie skończyłam jej do tej pory - dół wciąż nie jest wykończony :)
Being a huge enthusiast of Sophistique Noir's blog events, I could not miss this year's Red & Black Week!
It is a decent excuse to share some photographs of my outfit from the second day of last summer's Castle Party festival. Due to my mid-2012 pff-I-don't-need-a-blog break I didn't make any note right after the festival, but it doesn't matter now. I'll show some photos of my another outfit from that weekend some other day :)
My festival wardrobe, compared to others', was so small! I chose comfort over the fancy looks. Hence my ballerina flats, the most comfortable shoes in the world - I spent most of the festival time wearing them, though some pairs of nice pumps were waiting for me in my tent.
About my outfit:
My parasol was... found in my grandma's countryside house's attic, covered in dirt and dust. I liked it from the first sight, not only for its colours, but also for the way it was made - for sure it is older than me, heavier and more solid than most of the modern umbrellas.
The tricorn hat, blouse and skirt were made by me. I worked on the blouse in the night before the festival and never finished it - its hem is still untrimmed :)
Może i strój nie był zbyt wyrafinowany, niemniej jednak przyciągał uwagę :)
This outfit might not have been the fanciest, still, it caught some attention :)
Same parasol, same skirt, same shoes, but in a casual way - while visiting Wrocław, on my way to Bolków where Castle Party is held.
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.







