Lista blogów » De mon côté de la vie
Two ways to green mist. Finally, I give advice on Louis Vuitton
Zobacz oryginał wt., 15/07/2014 - 10:24Hej ♥
I tak mija już połowa lipca. Wczoraj moja mama miała urodziny, więc miło spędziliśmy ten czas, a ja kupiłam jej bukiet róż i perfumy Elizabeth Arden SunFlowers(jeżeli szukacie jakiś świeżych i kobiecych perfum na lato- zdecydowanie polecam). Na pogodę nie możemy narzekać, bo póki co świeci słonce. Już jutro przyjeżdża do mnie moja siostra Magda, więc na pewno mile spędzimy ten czas. Czasem kłócimy się o drobnostki, ale czym jesteśmy starsze, mamy coraz mniej powodów do kłótni. Mieszkamy bardzo daleko bo, aż 500 km od siebie, więc wakacje, rodzinne święta, to dni w których ostatecznie możemy się spotkać w ciągu roku. Moja cioteczna siostra jest bardzo podobna do mnie a ja do niej, nie tylko z wyglądu ale również z zachowania. Zatem, odliczam godziny do naszego spotkania.
Co do stylizacji, moja nowa koszula PATRIZA PEPE, to idealna zwiewna mgiełka na lato. W rzeczywistości jest długa i wygląda jak tunika, ale bez problemu można z niej zrobić krótszą koszulkę wsadzając ją w prostą biodrówkę.
Który zestaw Wam się bardziej podoba? Dla mnie obydwa to fajne letnie duety z dwóch prostych rzeczy.
Pierwszy jest bardziej zwiewny i luźny, a drugi jednak bardziej elegantszy.
Jeszcze zostało mi 8 dni pracy, nawet nie wiecie jak bardzo się cieszę z tego powodu. A już za dwa tygodnie razem z moją best friendi Olą będziemy leżeć na piasku i się opalać. Zawsze tylko jak coś nam wypada i nie jesteśmy w stanie się spotkać, musimy sobie wybaczyć, bo w końcu przez dwa tygodnie będziemy szaleć do upadłego.
A teraz opowiem Wam krótką historię, która spotkała mnie w zeszłym tygodniu.
Pewnie myślicie, że w tytule posta nazwa Louis Vuitton znalazła się tylko dlatego, że do stylizacji zabrałam Neverfull, otóż nieprawda, wreszcie mogłam podzielić się swoimi doświadczeniami w zakresie tej marki z kobietą, którą spotkałam w sklepie, w którym zajmowała się sprzedażą sukienek i innych ekskluzywnych strojów z pokazów projektantów, m.in : Fendi, Chanel, Burberry i innych znanych na całym świecie.
Do sklepu zabrała mnie Ola, która powiedziała, że muszę go zobaczyć, bo ten sklep to prawdziwy luksus. Weszłam i od góry do dołu ujrzałam mnóstwo cudownych strojów. Były tam: prawdziwe perły, okulary, walizki, chusty, ekskluzywne torby i mnóstwo biżuterii. Ceny były naprawdę niczemu sobie, bo za 350 zł można było kupić jedynie jakąś chustę, a gigantyczne ceny kończyły się na torebkach i płaszczach do 5 000 -10 000 zł. Pani która, zajmowała się doradztwem w tym sklepie, zaczepiła mnie o moją Neverfull, po czym powiedziała, że ma już doświadczenie w wielu markach, ale Louis jest marką, którą każdy chce mieć i wiadomo jest to luksusowa odzież, więc szczerze nie każdy sobie może na nią pozwolić, większość ulic nosi repliki. Ja weszłam do sklepu zalukać tylko wyłącznie, czy nie ma czegoś od LV, ale rzeczy, które były nie za bardzo mi się podobały. Byłam wreszcie doceniona, bo mogłam udzielić pani nieco głębszych wskazówek dotyczących prawdziwych wyrobów tego projektanta, więc już niedługo jak znajdę trochę więcej wolnego czasu, postaram się napisać post w którym wyjaśnię Wam, jak w łatwy sposób można rozpoznać prawdziwą Louis Vuitton.
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.




