Lista blogów » cupcakethief

Tołpa - historia pewnego zamówienia + recenzje

Zobacz oryginał

Czołem! (:

Jak się macie? (: Jak Wam minął wczorajszy dzień? (;

Przybywam do Was dzisiaj z krótką opowieścią o świetnej firmie, na którą się natknęłam dzięki Spotkaniu Vintedzianek - wcześniej jej nie znałam, ale załatwiając sponsorów upominków, miałam z nią bezpośrednią styczność, a w późniejszym czasie bardzo ją polubiłam. Oczywiście mówię o firmie TOŁPA!

Pierwszym moim zaskoczeniem było to, że pochodzą z Kątów Wrocławskich - to zaraz pod samym Wrocławiem, więc to w pewnym sensie moja lokalna firma, a jestem za lokalnym patriotyzmem.
Drugie moje zaskoczenie to podejście firmy do klienta - jest czymś niesamowitym i właśnie o tym chciałabym Wam opowiedzieć na początek (:

Niestety, w wyniku różnych wypadków losowych, paczuszki od Tołpy nie dotarły na czas i nie zostały rozdane w trakcie naszego spotkania Vintedzianek. Tołpa nie zrezygnowała - poprosili o dane do wysyłki KAŻDEJ z uczestniczek i wysłali paczuszki dla każdej z osobna. Strasznie mnie to urzekło! Dodatkowo, pani Olga, z którą załatwiałam sprawę, była przemiła i dopytywała się, czy do wszystkich na pewno dotarły paczki.
Przyszły do nas takie produkty:

IMG_9779-2.jpg


Co do wspaniałego podejścia do klienta, oto przykład, czyli e-mail, który przyszedł na moja skrzynkę z okazji świąt Bożego Narodzenia: 

1.jpg


 Najfajniejsze są jednak PSy (pojawiają się nie tylko w mailach, również na produktach!):

2.jpg


Później skończył mi się żel do demakijażu i wymyśliłam sobie, że chcę kupić kolejny. Okazało się, że już go nie produkują, więc trzeba było szukać co innego. Wypróbowałam chusteczki, płyny, gąbeczki - wszystko fajne, ale to nie to. No i w Rossmannie znalazłam właśnie taki żel jaki chciałam, z Tołpy. Jedyny problem był taki, że ten żel był w mini wersji, co mi się kompletnie nie opłacało.. Obeszłam kilka Rossmannów, Superpharm - nigdzie nie znalazłam pełnej wersji. No to cóż, ostania deska ratunku - sklep internetowy! No i znalazłam (:
Założyłam sobie konto, przyszedł kolejny sympatyczny e-mail:

3.jpg

 A zaraz za nim niespodzianka:

5.jpg
No to myślę sobie - nie ma co, trzeba zamawiać. Ale że sama nie uzbierałam 80zł to zaciągnęłam do pomocy mamę (; No i złożyłyśmy zamówienie. Nie oszukują, na prawdę jest te 30zł zniżki:  
6.jpg
I znowu ten wspaniały PS! 
7.jpg
 Później na bieżąco informowali o postępach związanych z moim zamówieniem: 
8.jpg


9.jpg
 A na koniec paczka do mnie dotarła (; Wstępnie wypróbowałam żel (nie mogłam się powstrzymać, mimo że mam inny na wykończeniu) i zaskoczył mnie - pozytywnie. Przy nakładaniu jest trochę jak śluz, ma neutralny zapach i nie pieni się jakoś wyjątkowo, dobrze zmywa makijaż i zostawia gładką buzię (: 
IMG_0804-2.jpg
IMG_0806-2.jpg

Dla potwierdzenia, weszłam na stronę Tołpy, wciąż można zgarnąć zniżkę! 
10.jpg

Mają też często różne promocje - teraz -20% na produkty SPA i dostawa za 5zł (swoją drogą - dostawa kurierem jest tańsza niż pocztą - czego chcieć więcej?!).  
11.jpg

Jak głosi tytuł wpisu, poza historyjką miały być recenzje - teraz na nie pora.
Pierwszym produktem, który chcę Wam przybliżyć jest nawilżające mleczko-nektar z serii Tołpa botanic, amarantus.

IMG_0808-2.jpg

 Zbliżenie na wszelkie opisy od producenta:

IMG_0809-2.jpg
IMG_0814-2.jpg
I znowu mój ulubiony PS (; 
IMG_0812-2.jpg

Do wszelkich produktów hypoalergicznych podchodzę trochę z przymrużeniem oka, bo muszę najpierw sama na sobie wypróbować, żeby móc potwierdzić, czy coś rzeczywiście nie uczula, czy też sprzedano nam zwykły chwyt marketingowy. Moja skóra jest bardzo wybredna - nie dość, że ma skłonności alergiczne, to jeszcze zazwyczaj jest przesuszona. Ten balsam jest dla niej wybawieniem! Uwielbiam go miłością bezgraniczną (; Nawilża idealnie, pięknie pachnie, łagodzi wszelkie podrażnienia - wcześniej sobie nie wyobrażałam posmarować nogi od razu po ogoleniu, teraz nie mam tego problemu. Tak jak balsam z oliwką z Eveline jest idealny na lato, tak ten z Tołpy wybieram na zimę. 

Drugi produkt to odżywczy krem-kokon do rąk z serii Tołpa botanic, czarna róża.  

IMG_0818-2.jpg
Znowu opisy od producenta: 
IMG_0821-2.jpg
IMG_0822-2.jpg
 I znowu PS: 
IMG_0819-2.jpg
 W tym sezonie zimowym stałam się maniaczką dbania o dłonie więc ten kokon od razu mnie zainteresował. I zaraz po pierwszym użyciu wylądował w mojej torebce, stając się częścią porannego rytuału smarowania rąk w tramwaju (; Wiele osób pytało mnie, czy jest w nim wanilia, bo właśnie ten zapach można by w nim wyczuć, ale, o dziwo, w składzie jej nie znalazłam.. Bardzo fajnie nawilża, zostawiając lekką powłokę na skórze (szczególnie czuć to przy myciu rąk), do tego pięknie pachnie i jest bardzo wydajny. Bardzo, bardzo polecam!

Aktualnie, jestem też w trakcie testowania płynu micelarnego z białych kwiatów - póki co za wcześnie na jakiekolwiek oceny, ale raczej nie zauważyłam żadnych problemów. Nie podrażnia, dobrze oczyszcza z wszelkich zanieczyszczeń i przyjemnie pachnie. Jedynym minusem jest dla mnie opakowanie, a raczej dozownik - ale o tym opowiem następnym razem (:

Podsumowując, produkty bardzo mi przypasowały - jedynym minusem jest cena (dosyć wysoka), ale z drugiej strony - płacimy za jakość...

A Wy? Miałyście styczność z kosmetykami Tołpa? (:

Strona internetowa: www.tolpa.pl
FB: https://www.facebook.com/tolpamniejwiecej?fref=ts

Zaloguj się, żeby dodać komentarz.