Lista blogów » Pink wellington

Tabletki na włosy - Hairvity + zdjęcia

Zobacz oryginał

Włosy to dla mnie temat rzeka i próbuję pomagać moim na różne sposoby. Już się pogodziłam z tym, że nigdy nie będę miała takich, jak np. Aleksandra Najda, ale próbuję z nich wykrzesać najwięcej jak się da. Dbam o nie, jak tylko potrafię, przyswajam wiedzę i testuje kolejne specyfiki. Moje włosy są jednak jakby... oporne? Na esencję Andrea, która u wielu dziewczyn powodowała spektakularny efekt, u mnie jakby w ogóle nie zadziałała.... Zresztą tutaj możecie zobaczyć moje efekty wcierania esencji. Lipa i tyle. No ale cóż, nie poddaję się i próbuję nowych rzeczy. To, że coś się sprawdza u jednego, nie oznacza, że taki sam efekt przyniesie u drugiego i tyle. Tym razem padło na tabletki Hairvity.

IMG_20171220_153758.jpg






Hairvity zaczęłam brać od października i od tego czasu robię też regularnie, raz w miesiącu zdjęcia swoim włosom, aby móc zaobserwować efekt. Taki był stan wyjściowy:

DSC04115.JPG


DSC04119.JPG


DSC04120.JPG



Bez szału, nie oszukujmy się. Włosy wypadały mi wtedy dramatycznie. Ale tak naprawdę dramatycznie, do tego stopnia, że dziwiłam się, że nadal cokolwiek mam na głowie.

Ogólne wrażenia z brania tabletek? Po pierwsze okropnie śmierdzą i czasami tym zapachem (smakiem?) się odbija i nie jest to przyjemne, ale taki koszt naturalnego składu. Są dość duże, ale raczej nie sprawiają problemów. Ja za jedno opakowanie, które starcza na miesiąc, zapłaciłam 36zł i jest to dość niska cena.

Podczas pierwszego miesiąca byłam u fryzjera, żeby spróbować w ten sposób pomóc włosom i trochę je podcięłam, więc efektu w długości brak. Włosy  jednak przestały wypadać. Tak praktycznie do zera. Ni wiem, czy to kwestia wizyty u fryzjera, czy tabletek, a może tego i tego.

W drugim miesiącu brania tabletek wypadanie włosów wróciło, jednak nie aż do takiego stopnia, jak było na początku. Da się przeżyć, włosy urosły i to sporo. Jak na mnie oczywiście, bo u niektórych przyrost ok. 2cm to standardowy przyrost miesięczny, gdy nie robi się z włosami nic. U mnie wtedy po prostu nie rosną, a i przy wielu specyfikach efekt też taki jest, co widać na przykładzie esencji Andrea.

W pierwszym miesiącu brałam tabletki bardzo sumiennie, codziennie, dwa razy dziennie, w drugim zdarzało mi się trochę zapomnieć. Tak wygląda efekt końcowy na długości:

Untitled%2B2.gif


A tak na warkoczu:

1.jpg


Zdjęcia nie były w ogóle przerabiane, stąd różnice w kolorach - uroki zimy. Ja z efektu jestem w miarę zadowolona, choć nie był to efekt na tyle wow, żebym zauważyła go bez zdjęć... Może trochę urosły, ale liczyłam na falę baby hairów, cóż... nie u mnie, niestety. Jeśli macie specyfiki, które u Was zdziałały cuda, chętnie je poznam i sprawdzę, czy działają u mnie.

Zaloguj się, żeby dodać komentarz.