Lista blogów » Pink wellington

Szary płaszcz i złote rady lumpeksoholika

Zobacz oryginał
DSC04191.jpg


Niektórzy twierdzą, że w każdym lumpeksie można znaleźć perełkę i nie ma lumpów lepszych i gorszych. A ja nie do końca się z tym zgadzam. Jak dla mnie są lumpy lepsze i gorsze. Są takie, w których nigdy nic nie kupuję, a po latach doświadczenia w lumpeksowych łowach, umiem szukać. Są też takie lumpy, w których kupię coś praktycznie za każdym razem. I tak mam właśnie z nowym lumpem w moim mieście. Ubolewam, bo rzadko w nim mam okazję bywać, choć mój portfel pewnie się z tego cieszy. Wpadłam ostatnio na chwilę i znalazłam taki piękny płaszcz. Klasyczny, szary, 80% wełny, 20zł. Czy można chcieć więcej?




DSC04196.jpg


Złote rady lumpeksowe? No cóż, moim zdaniem o takie trudno. Po pierwsze, trzeba chodzić, próbować i szukać. Z lumpami bywa tak, że raz się miewa świetną passę i kilka wypadów jest mega udanych, a potem długo nic. I to normalne. Z lumpami tak już jest. Trzeba być cierpliwym, szukać i myśleć zupełnie inaczej niż w zwykłych sklepach. Ten płaszcz to na przykład rozmiar 40. A ja noszę 34 albo 36. W sieciówce bym go nie zmierzyła, ale lump to co innego, bo zawsze warto spróbować i sprawdzić, czy trochę za duży nie będzie wyglądał fajnie. W tym przypadku okazało się, że to 40 odpowiada zdecydowanie bardziej rozmiarowi 34.

DSC04201.jpg


Po drugie, trzeba patrzeć na materiały. Nie ma co się rzucać tylko dlatego, że coś kosztuje 3zł, bo można mieć potem szafę zawaloną szmatami. Lumpeksy dają możliwość kupienia czegoś dobrej jakości w niskiej cenie i z tego warto korzystać. Poza tym, np. w gąszczu swetrów trudno jest ocenić, który nam się wyjątkowo podoba, a metka pokazująca w składzie dużą ilość wełny, a nie akryl może sprawić, że spojrzymy na sweter drugi raz. Ja tak miałam z sukienką z tego tekstu. Najpierw na nią nie spojrzałam, ale rzuciłam okiem na skład i okazało się, że to wełna i kaszmir. Zmierzyłam i okazało się, że leży świetnie.

DSC04203.jpg


Po trzecie, na niektóre rzeczy trzeba patrzeć bardziej łaskawym okiem. Czasami jest coś, co ma niesamowity potencjał, ale wymaga drobnych przeróbek. Kiedyś znalazłam przepiękną sukienkę. Z wyciętymi plecami i przezroczystym przodem. Nie miałam pojęcia, w jaki sposób będę ją nosić, ale wzięłam, bo była piękna. Krawcowa za parę złoty doszyła mi z przodu podszewkę i jest super. Czasami można wziąć coś do skrócenia, zwężenia, doszyć guziki itp.

DSC04206.jpg


DSC04211.jpg


Zaloguj się, żeby dodać komentarz.