Lista blogów » Lumpola Style

Swetrowo i różowo - w spodniach

Zobacz oryginał

Dejavu i Ariergarda.


3%2Bgrupowe.jpg


Dejavu o górach.

Niedawno po raz pierwszy od ponad roku wybrałam się do centrum handlowego, wprawdzie po kosmetyki, nie po ciuchy, ale jednak :) I zanim tam dotarłam, pojawiło się dejavu uczucia z młodości, kiedy to ruszyłam pierwszy raz w życiu w Tatry z moim wtedy jeszcze przyszłym mężem. Dotąd wakacje spędzałam przeważnie z rodzicami nad morzem albo na cywilizowanych koloniach. Miałam ogromne kompleksy z tego powodu, wydawało mi się, że jestem taką pańcią, co nie zna prawdziwego harcerskiego życia i nie zaznała nigdy tzw. Niedźwiedziego Mięsa. Nie mogłam się oprzeć wrażeniu, że w tych górach, każdy, kogo mijamy, i kogo zwyczajowo powinnam pozdrowić, od razu widzi, że ja jestem nie z tej bajki, że ja tu zupełnie nie pasuję i myśli o mnie: "Co Ty tutaj robisz?". Mimo to przeszłam z moim mężem i przyjaciółmi różne góry tam i z powrotem, wzdłuż i wszerz, trasami i poza nimi, czasem 7 razy koło tego samego drzewa. Nawet nasz syn ma imię po człowieku gór i autorze "Mistyki gór" Wawrzyńcu Żuławskim. Po latach doszłam jednak do wniosku, że w imię tych moich kompleksów, no i oczywiście dla wspaniałego towarzystwa, czyniłam poważny gwałt na sobie. Bo ja gór nie lubię, nigdy nie polubiłam, biegałam po nich tak szybko, jak mogłam, żeby już tylko mieć je za sobą. Kocham wodę i mistykę czuję w szemrzącym strumieniu, w dzikości rwącej rzeki, w szumie fal morza. To moje pierwotne uczucie niepasowania do gór było po prostu do szpiku kości prawdziwe, tylko ja go wtedy nie chciałam słuchać. Kiedy już odmówiłam siebie górom raczej nieodwracalnie, mój mąż spróbował jeszcze uroczo i nieudolnie zagrać na moich uczuciach, zaopatrując się w koszulkę z napisem "W górach jest wszystko, co kocham." ;) Na szczęście znaleźliśmy co najmniej kilka wyjść z tej sytuacji ;) Zdarzyło się jednak, że bliska koleżanka poprosiła o towarzyszenie jej w wyprawie na Babią Górę w prezencie urodzinowym dla niej. Cierpiałam, ale niestety nie potrafiłam wtedy asertywnie odmówić. Ponieważ już nie posiadałam butów do chodzenia po górach, pożyczyłam od siostry. W tych butach zaraz po kilkunastu minutach wspinania odpadły po kolei obie podeszwy, no i musiałam zawrócić. Uważam, że nie ma przypadków, za to są prezenty, na które mnie po prostu nie stać. Są to "prezenty" czynione w dobrej wierze czy intencji, ale wbrew sobie. Wracając do dejavu, to samo dziwne uczucie niepasowania i rzucania się w oczy jako persona lekko non grata co w Tatrach, miałam wybierając się po roku do centrum handlowego. Oczywiście szybko mi przeszło, bo już nie jestem tą samą dziewczyną co ponad 30 lat temu, nawet nie jestem tą samą co 2 lata temu, jednak taki dziwny sygnał ostrzegawczy się pojawił, a ja teraz już moich wewnętrznych głosów bardzo słucham ;) Jeszcze niedawno byłam jednym wielkim kompleksem, źle się oceniałam i traktowałam, często moje braki w różnych dziedzinach nazywałam nawet upośledzeniem. Bardzo dużo się zmieniło, jestem niezwykle ze sobą pogodzona, mimo że moje "braki" nie zniknęły i jeśli czasem zawracam myślami do przeszłości, rodziny, dzieciństwa, młodości, to dlatego, że szukam, także w sobie PRZYCZYNY, a nie WINY :)

Ariengarda czyli moje stylizacje.

Tym razem różowość przytrafiła się górnym częściom garderoby, czyli swetrom i bluzce.
Zestawiłam je ze spodniami i z muszkieterkami, także tymi mega seksownymi, czyli w sposób pokazywany już od dawna i wielokrotnie na innych blogach. W końcu i ja dojrzałam, i dziś liczę się z opinią o przebrzmiałej modzie i oczywiście o przesadzie, ale czasem przecież można zamykać pochód i zaliczyć nawet ariergardę :) Podążając tym tropem i w takim tempie, założę się, że za jakiś rok zobaczycie mnie na blogu w dziurawych dżinsach i kabaretkach :))

Pierwsza stylizacja jest bardzo warstwowa i trójkolorowa, bo spotyka się w niej róż, granat i czerń. Zestawiłam w niej różowy melanżowy gruby golf z ciemnymi dżinsami rurkami i czarnymi muszkieterkami. Na golf narzuciłam różową przecieraną na niebiesko i nabijaną ćwiekami koszulę bezrękawnik, taką trochę od Dolly Parton, a na wierzch czarny kudłaty kardigan z rękawem 3/4. Powstrzymałam się od założenia czarnego kapelusza! :) Długo czekałam na stylizację, w której mogłabym zaprezentować wyszywaną czerwonymi, niebieskimi i czarnymi koralikami okrągłą torebkę z uszami, no i nareszcie się udało :)

Druga stylizacja to znów takie bardzo moje zamieszanie, czyli grzeczny, elegancki różowy sweterek jak napisała Margot na insta w stylu oksfordzkim, połyskliwe spodnie, które już prezentowałam wcześniej na blogu TU czarne dekoracyjne futerko z bufiastymi rękawami, no i, żeby wydłużyć trochę nogi czarne seksowne muszkieterki, ze srebrnymi guzikami i gumkami. Futerko i muszkieterki pokazywałam już TU. Dodatki to melanżowa szaro różowa wełniana torebka i różowa bransoletka z kuleczek.

Jak zawsze zapraszam do oglądania i serdecznego komentowania :) 
a także do polubienia mojej strony na fb: LUMPOLA STYLE


DOLLY PARTON

3%2Bkoszula7%2Btak%2Bgotowe.jpg

3%2Bkoszula3%2Btak%2Bgotowe.jpg

3%2Bkoszula19%2Btak%2Bgotowe.jpg

3%2Bkoszula20%2Btak%2Bgotowe.jpg

3%2Bkoszula21%2Btak%2Bgotowe.jpg

3%2Bkoszula25%2Btak%2Bgotowe.jpg

3%2Bkoszula27%2Btak%2Bgotowe.jpg

3%2Bkoszula30%2Btak%2Bgotowe.jpg

3%2Bkoszula31%2Btak%2Bgotowe.jpg

3%2Bkoszula%2B17%2Btak%2Bgotowe.jpg

spodnie z second hand - Falmer
golf z second hand - Cherokee
sweter z second hand - Atmosphere
bluzka z second hand - Denim CO
torebka z second hand

buty - ATMOSPHERE


OXFORDZKA DŻAGA


3%2Bsweter4%2Btak%2Bgotowe.jpg

3%2Bsweter2%2Btak%2Bgotowe.jpg

3%2Bsweter12%2B%2Btak%2Bgotowe.jpg

3%2Bsweter17%2Btak%2Bgotowe.jpg

3%2Bsweter3%2Btak%2Bgotowe.jpg


3%2Bsweter7%2Btak%2Bgotowe.jpg

3%2Bsweter9%2Btak%2Bgotowe.jpg

3%2Bsweter6%2Btak%2Bgotowe.jpg

3%2Bsweter5%2Btak%2Bgotowe.jpg

spodnie z second hand - Reserved
sweter z second hand
futerko z second hand - Lucid
torebka z second hand
buty z second hand - Vices

Zaloguj się, żeby dodać komentarz.