Sweet Child O' Mine
Zobacz oryginał wt., 09/06/2015 - 17:50
Wróciłam z Budapesztu - wypoczęta, zadowolona, z nosem zaróżowionym od słońca i butelką tokaju w walizce. Oraz piękną, węgierską, haftowaną bluzką - Mamusia kupiła jako pamiątkę i prezent na Dzień Dziecka :)
Już od dawna dziwnie się czuję obchodząc to święto, ale moja kochana rodzina nie odpuszcza. Skoro jest Dzień Matki i Ojca to i młodszym się od życia należy! Cóż, coś w tym jestem, metryka nie wpływa na to czy jestem dalej córeczką czy nie, bo będą nią zawsze.
Swoją drogą, dziecko we mnie cieszy się jak diabli, bo fajnie dostawać prezenty. Fajnie też przytulić się do Mamusi i choć na chwilę zapomnieć o problemach i o tym, że pierwsze zmarszczki podstępnie próbują wedrzeć się na pyszczek, bo dziecina już nie taka mała :)
Nie wiem jak Wy, ale ja tego swojego "wewnętrznego dzieciaka" pielęgnuję. Dzięki temu nadal potrafię się zachwycać prosty rzeczami, śmiać z byle powodu, być wrażliwą na innych ludzi. Nie wiem, czy to dobrze czy źle, bo czasem dostaję z tego powodu po nosie, ale cóż, taka jestem.
Chyba jednak to lepsze niż skostnieć, zgorzknieć i patrzeć na życie przeraźliwie poważnie, wyłącznie w odcieniach bieli i czerni. Przecież szary to taki ładny kolor, a czasem i szafirowy się przytrafi :)
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.



