Stylowa dziesiątka
Zobacz oryginał czw., 11/08/2016 - 20:14Zgodnie z założeniem układania stylowej dziesiątki, patrząc na mój zestaw powinniście zobaczyć skondensowaną wersję mnie. Jeśli nie spotykacie mnie na co dzień i nie macie możliwości zweryfikowania tego, co określam jako mój styl, możecie uwierzyć mi na słowo, że prawie wszystkie moje stylizacje opierają się na powyższych elementach garderoby. Niektóre z nich pozostają niezmienne, inne ulegają niewielkiej modyfikacji, ale wydźwięk jest ciągle ten sam. Przedstawiam Wam dziesięć rzeczy, bez których nie wyobrażam sobie mody. Ani życia w ogóle.
- Klasyczny beżowy trencz. Nie wiem, co zauroczyło mnie pierwsze – czy była to Holly Golightly w pięknym beżowym płaszczu, czy modelki Burberry przechadzające się po ulicach Londynu? Prawdopodobnie i jedno, i drugie zaowocowało u mnie ogromnym sentymentem do tego ponadczasowego klasyka, którego już nigdy nie zabraknie w mojej szafie.
- Duża czarna torba. Jest niezbędna podczas funkcjonowania na uczelni, kiedy muszę nosić ze sobą notatniki, drugie śniadanie, butelkę wody, kosmetyczkę, parasol, okulary i kto wie co jeszcze. Należę do tych dziewczyn, których torby mają masę porównywalną do ich właścicielek, dlatego potrzebuję modelu dużego i solidnego, który nie straci rączki przy byle okazji. Parę lat temu, kiedy kolejna moja sieciówkowa torba wyzionęła ducha po ledwo jednym sezonie użytkowania, poddałam się i zainwestowałam w torebkę, która służy mi już naprawdę wiele lat i wciąż wygląda jak nowa. Jeśli zastanawiacie się nad kupnem droższej niż zwykle torebki, przestańcie się zastanawiać. Ta inwestycja była jednym z moich mądrzejszych modowych wyborów i nie żałuję ani jednej wydanej na nią złotówki.
- Kocie okulary przeciwsłoneczne. Tajemnicze i ultrakobiece. Potrafią dodać szyku każdej, choćby najnudniejszej stylizacji, a w połączeniu z intensywnym kolorem szminki sprawiają, że cały look nabiera niepowtarzalnego charakteru. Patrz: zdjęcie obok!
- Pasiasta koszulka. Umówmy się – moja lista klasyków nie mogła zostać pozbawiona francuskiego akcentu.
- Wygodne czarne baletki. Gdybym została zmuszona do noszenia tylko jednego rodzaju butów, bez wątpienia byłyby to czarne baletki. Mówię tak z tego prostego względu, iż ten typ obuwia zawsze i z wszystkim wygląda dobrze. Baletki stanowią niezastąpioną bazę do każdej stylizacji. I są najwygodniejsze na świecie.
- Wyróżniający się case na telefon. Być może jest to nieco niekonwencjonalny wybór, ale ja naprawdę uwielbiam case’y na telefon. Mam ich bardzo dużo i lubię je zmieniać w zależności od pory roku czy nastroju, w jakim akurat jestem. Moja kolekcja nieustannie się powiększa i mogę bez wahania stwierdzić, że jest to jeden z ważniejszych akcesoriów, jaki zdobi mój strój każdego dnia. W końcu telefon mam w dłoniach prawie non stop. Musi być ładny.
- Czarne leginsy. Największy hit mojego życia. W sezonie jesienno-zimowym, a często również na wiosnę, leginsy są moim pierwszym ubiorowym wyborem. Co roku kupuję w Zarze parę par i podejrzewam, że obecnie mam ich w szafie kilkanaście. Noszę je absolutnie wszędzie i z wszystkim. Jestem wyznawczynią noszenia leginsów, nie ważne, co się o nich mówi. Czuję się w nich świetnie, a to podobno najważniejsze.
- Miękki szary kardigan. Niezastąpiony podczas chłodnych dni. Można się nim okryć jak kocem i zapomnieć o całym źle tego świata. Jest mięciutki i zawsze ładnie pachnie (nie wiem jak to się dzieje, ale tak jest), co często skłania mnie do ubierania go dzień w dzień. Jest uniwersalny – tak jak czarne leginsy pasuje niemalże do wszystkiego.
- Delikatne kolczyki. Mam parę ulubionych par, które noszę na zmianę. Z reguły są to kolczyki, które dostałam jako prezent i poza oczywistymi walorami estetycznymi wiąże się z nimi masa dobrych wspomnień. Są ponadczasowe i niezmiernie eleganckie.
- Efektowny naszyjnik. Pomimo moich minimalistycznych zapędów pałam ogromną miłością do dużych, efektownych kolii i naszyjników. Posiadam ich całkiem sporo, w różnych wzorach i kolorach. Ubóstwiam ozdobione kryształami strojne kolie, które przyciągają wzrok i w połączeniu z jednolitą bluzką lub sukienką sprawiają, że cała stylizacja błyszczy.
Kto by pomyślał, że styl jednej osoby można zmieścić w dziesięciu punktach?
Ana
Artykuł Stylowa dziesiątka pochodzi z serwisu Blog By Ana.
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.




