Lista blogów » Babeczki na wybiegu!

Sorry! No wifi. Talk to each other!

Zobacz oryginał
brands%2Binternet%2Bsocial%2Bmedia%2Bdig

Kto z Was nie ma Facebooka? Instagrama? Snapchata? Co sądzicie o fotografowaniu jedzenia / widowisk / architektury, kiedy jesteście w gronie znajomych? Czy to robicie? Jeśli tak, to jak oni na to reagują? 


Wiele osób z branży PR-u i marketingu, jak i zupełnie niezwiązanych z kreacją w internecie, naśmiewa się z blogerów i vlogerów, którzy uwieczniają swoimi telefonami prozaiczne chwile, takie jak: obiad w restauracji, kubek z kawą i gazetę, bukiet kwiatów, czy weekendowe śniadanie z przyjaciółmi. Ich głównym argumentem jest sprzedawanie życia znajomym i nieznajomym w mediach społecznościowych.


brands%2Binternet%2Bsocial%2Bmedia%2Bdig


brands%2Binternet%2Bsocial%2Bmedia%2Bdig


brands%2Binternet%2Bsocial%2Bmedia%2Bdig

Według mnie we wszystkim trzeba znać umiar. Kiedy coś mi się podoba, przydarzyło mi się coś pozytywnego, albo po prostu mam ochotę podzielić się jakimś wydarzeniem czy sytuacją z czytelnikami bloga – robię to. Nie uważam, żeby wstawienie na Instagrama świeżo upieczonego ciasta, nowej książki czy ulubionej kawy było obciachem czy zbytnim uchylaniem drzwi do prywatności. Jednak jest też druga strona medalu – swego rodzaju zażenowanie osób towarzyszących. Cóż nie każdy musi rozumieć, że akurat natchnęło blogera fotograficznie i właśnie ujrzał niepowtarzalny kadr, który chce uwiecznić i pozostawić dla potomnych.

Trzecia strona medalu – i ta przeraża mnie okrutnie – ludzie, którzy prowadzą video i fotorelację ze swojego życia niemal 24h na dobę. Jestem w szoku, jak wielki wpływ ma to na kształtujące się dopiero postawy i myślenie dzieci i nastolatków. Jak bardzo uzależniają akceptowanie siebie od upodobnienia się do współczesnego idola i uzyskania aprobaty innych wielbicieli influencerów świata digital 2016. Influencerów, którzy przekazują wzorce oparte nie na buncie, nie na jakiejś głębszej myśli, ani nawet chęci dobrej zabawy i życia na 100%. Influencera, który każdego followersa, każde zdjęcie i każdy komentarz przelicza na złotówki. A niczego nieświadomi nastolatkowie wsiąkają w ten świat i nawet nie wiedzą, że są w coś wmanipulowani. 


brands%2Binternet%2Bsocial%2Bmedia%2Bdig


brands%2Binternet%2Bsocial%2Bmedia%2Bdig


brands%2Binternet%2Bsocial%2Bmedia%2Bdig


Ciągłe „bycie online” ma wpływ także na branding i funkcjonowanie marek.

Nie będę nikogo oszukiwać, że media społecznościowe to zło, bo uważam, że jak się nimi właściwie dysponuje, to są fajnymi, użytecznymi narzędziami. Większość z Was wie, że bardzo dużo czasu spędzam w internecie, bo jest to moja praca „na etacie” jak i część dodatkowych zleceń. Poza tym naprawdę lubię prowadzić bloga. Mogłabym pisać do szuflady, ale wtedy zdecydowanie brakowałoby mi kontaktu i dyskusji z Wami. To nie to samo! Poza tym znajduję w internecie wiele designu - rozumianego jako użyteczność – sprawiania, że życie jest łatwiejsze i oszczędzenia czasu. Szybkie przelewy bankowe, zakupy przez internet, narzędzia do jednoczesnej pracy nad projektem mimo, że czasem jesteśmy oddaleni o setki kilometrów, kontakt z osobami, które są na drugim końcu świata… mogłabym tak dalej wymieniać. 


brands%2Binternet%2Bsocial%2Bmedia%2Bdig


brands%2Binternet%2Bsocial%2Bmedia%2Bdig


Są takie firmy, które do mediów społecznościowych podchodzą bardzo metodycznie i strategiczne, co spotyka się z aprobatą specjalistów od komunikacji i zarządzania. Jednym z modelowych przykładów takich działań jest Burberry. Wyobraźcie sobie, że oni już w 2006 r. jako wizję swojej marki i cel postawili sobie: być pierwszą i w pełni zdigitalizowaną marką w sektorze luksusowym. Krok po kroku realizowali założenia m. in. poprzez takie projekty jak Art of trench. Dużo by o tym pisać, jeśli jesteście zainteresowani, to odsyłam Was do e-booka "Wszyscy jesteśmy podłączeni. O byciu online w branży mody.", w którym znajdziecie mój tekst na ten temat :) Link do pobrania TUTAJ.


brands%2Binternet%2Bsocial%2Bmedia%2Bdig


brands%2Binternet%2Bsocial%2Bmedia%2Bdig


brands%2Binternet%2Bsocial%2Bmedia%2Bdig


Teraz wiele firm jest w pełni zdigitalizowanych. Zastanawiam się, czy są takie marki, które komunikują się głównie poza internetem? Czy w 2016 roku to dobry sposób na pozycjonowanie marki? Wreszcie – czy to się w ogóle da zrobić – czy to się opłaca? 

Od kilku lat tendencja jest odwrotna - marki dążą do tego, żeby być w mediach społecznościowych z kilku powodów, m. in.:

1) budują tam swój wizerunek,
2) pełnią one funkcję informacyjną - np. info o najnowszych kolekcjach, akcjach specjalnych, zmianach personalnych,
3) monetyzacji - klik w social media prowadzi prostą drogą do decyzji zakupowej,
4) docierają do grupy docelowej (targetu marki) i nawiązują z nimi relację. 


brands%2Binternet%2Bsocial%2Bmedia%2Bdig

Czy jest jakaś marka w branży mody, która mówi do nas głównie poza internetem – czy tak się w ogóle jeszcze da? 

Czy to dobry sposób na pozycjonowanie marki? Pozostawiać jedynie ślad o sobie w internecie, a całość przenieść ze świata wirtualnego do realnego. Myślę, że w kontekście rozwoju mediów digital to byłby ciekawy i odważny krok. 

Ciekawa jestem Waszego zdania na ten temat, podzielcie się swoimi przemyśleniami w komentarzach!

kurtka / jacket: Kappahl | okulary / sunglasses: QUAY OF AUSTRALIA | szal / scarf: prezent / gift | bluza / sweatshirt: STRADIVARIUS | spódnica / skirt: ONLY | buty / shoes: CARVELA by KURT GEIGER | torebka / bag: MARKS&SPENCER



brands%2Binternet%2Bsocial%2Bmedia%2Bdig


brands%2Binternet%2Bsocial%2Bmedia%2Bdig


Zaloguj się, żeby dodać komentarz.