Sleek MakeUp Paint Pout - Recenzja
Zobacz oryginał pon., 23/04/2012 - 19:31Dwa tygodnie temu pisałam Wam na facebooku, że dostałam od Kosmetykomani paczkę pełną cukierków:) Kosmetyki są już przetestowane, a dzisiaj zaczynam od tego co zwaliło mnie na kolana od razu przy pierwszym użyciu - paint pouty ze Sleeka. Jak wiadomo Sleek produkuje całkiem fajną kolorówkę, nie pomyślałam jednak że takie niepozorne farbki aż tak mnie zachwycą.
Możecie dostać je tutaj - KLIK
* pigmentacja tego kosmetyku jest niesamowita, kolory są intensywne, zapewniają pełne krycie. Co za tym idzie, do makijażu ust potrzebujemy minimalną ilość kosmetyku i tylko jedną warstwę.
* jeśli mówimy już o pigmentacji trzeba zaznaczyć, że poprawki pomalowanych ust praktycznie nie wchodzą w grę - kosmetyk jest tak mocno napigmentowany, że zostawia na skórze kolorowy ślad.
* trwałość. Wiadomo, że żadna pomadka nie utrzyma się na ustach cały dzień. W przypadku tych farbek kolor trzyma się na ustach do 5 godzin z małymi poprawkami- w moim przypadku.
* aplikacja - niezbędny jest pędzel do użycia tych farbek, przynajmniej jeśli chodzi o intensywne kolory.
* paint pout Sleeka nie klei ust - jest lekki, kremowy, ale nie klejący.
* wykończenie - tu jest ciekawie. Po nałożeniu kosmetyku widoczny jest zdrowy błysk, po odciśnięciu chusteczką kolor wygląda jak przepiękny pół - mat. Rewelacja.
* największa zaletą jest możliwość mieszania farbek na wszelkie możliwe sposoby, tworząc nowe kolory i odcienie, co jest świetną sprawą przy sesjach - oszczędzamy przede wszystkim miejsce, nie musimy nosić ze sobą wielu produktów.
* wielofunkcyjność - paint pouty można stosować na różne sposoby - na przykład jako kremowy róż do policzków.
* możliwość stopniowania koloru - jak z każdym produktem do ust możemy stopniować kolor - wklepać palcem dla naturalnego efektu czy nałożyć pędzlem w celu uzyskania intensywnego kolorku.
* nie wysusza ust, może trochę, ale w każdym razie nic strasznego się z ustami nie działo, wystarczył zwykły balsam.
Moja opinia na temat tych farbek jest jak najbardziej pozytywna. Już dawno nie miałam w swoich rękach tak wielofunkcyjnego kosmetyku, który praktycznie nie ma wad.
Testowałam trzy kolory: czerwień - 157 Pin Up, róż 154 - Mauve Over i nude - 161 Minx.
157 Pin Up.jpg)
2.jpg)
154 Mauve Over 1.jpg)
3.jpg)
161 Minx4.jpg)
Co myślicie o kolorkach? Intensywna czerwień, cukierkowy róż czy nude? Ja chyba najlepiej czuje się w czerwieni:)
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.



