Lista blogów » Moja szafa i ja
SILVER LOOK
Zobacz oryginał ndz., 16/10/2016 - 15:30Jak jesienny sweter, to tylko szary! To pierwszy kolor, który przychodzi mi na myśl wraz z deszczem. Szaraki to zupełny must have każdej jesieni. Swetry same w sobie sprawiają mi jednak problem i to nie mały.
Główną ich wadą jest to, że 'gryzą'. Pamiętam, że już jako mała dziewczynka- córka bardzo utalentowanej mamy, wzdrygałam się na samą myśl o jej nowym dziele w postaci kolejnego swetra. Mama bowiem robiła je na drutach w tempie pojawiającej się na niebie błyskawicy. Oczywiście dziś chętnie przyodziałabym niejeden z nich, nawet jeśli pod spód miałabym założyć piankę do nurkowania- co by mnie nic nie 'gryzło'. Fotografie, na których oglądam owe swetry uwieczniają moje niezadowolone- to zdecydowanie zbyt mało dosłowne określenie- miny. Grymasów nie było końca. Cóż się dziwić... ? Nic się nie zmieniło. Po dziś dzień, przywdziewając wełniany sweter, mam uczucie, jakby mnie kąsał jakiś robal przebrzydły. Nie byłabym jednak sobą, gdybym nie potrafiła tego przezwyciężyć. W myśl tego, co powiedziała kiedyś Anna Dello Russo, że moda zawsze jest niewygodna, a jeśli czujesz się komfortowo, tzn. nie wyglądasz dobrze, zamieniłam myśl o robalach w myśl o uwierającej metce. A tak serio to po prostu zakładam pod nie tyle warstw podkoszulek z długim rękawem żeby tego nie czuć albo po prostu wybieram swetry z łagodniejszych dla skóry materiałów. I właśnie TU zaczyna się problem. Bo jest to trudniejsze niż by się wydawać mogło. Na szczęście, i tu też zasługa mojej mamy, kiedyś odkryłam ciucholandy ! To tam kupuję zdecydowaną większość swoich swetrów. Tak było i tym razem.
Główną ich wadą jest to, że 'gryzą'. Pamiętam, że już jako mała dziewczynka- córka bardzo utalentowanej mamy, wzdrygałam się na samą myśl o jej nowym dziele w postaci kolejnego swetra. Mama bowiem robiła je na drutach w tempie pojawiającej się na niebie błyskawicy. Oczywiście dziś chętnie przyodziałabym niejeden z nich, nawet jeśli pod spód miałabym założyć piankę do nurkowania- co by mnie nic nie 'gryzło'. Fotografie, na których oglądam owe swetry uwieczniają moje niezadowolone- to zdecydowanie zbyt mało dosłowne określenie- miny. Grymasów nie było końca. Cóż się dziwić... ? Nic się nie zmieniło. Po dziś dzień, przywdziewając wełniany sweter, mam uczucie, jakby mnie kąsał jakiś robal przebrzydły. Nie byłabym jednak sobą, gdybym nie potrafiła tego przezwyciężyć. W myśl tego, co powiedziała kiedyś Anna Dello Russo, że moda zawsze jest niewygodna, a jeśli czujesz się komfortowo, tzn. nie wyglądasz dobrze, zamieniłam myśl o robalach w myśl o uwierającej metce. A tak serio to po prostu zakładam pod nie tyle warstw podkoszulek z długim rękawem żeby tego nie czuć albo po prostu wybieram swetry z łagodniejszych dla skóry materiałów. I właśnie TU zaczyna się problem. Bo jest to trudniejsze niż by się wydawać mogło. Na szczęście, i tu też zasługa mojej mamy, kiedyś odkryłam ciucholandy ! To tam kupuję zdecydowaną większość swoich swetrów. Tak było i tym razem.
Jest nietypowy, z półgolfem na który zarzuciłam jeszcze ozdobny kołnierzyk. Od dołu wystaje, jak to mówił dziadek 'gazeta' (czyt. dół koszuli). Do tego mini metaliczna spódnica i wysokie obcasy. Zwieńczeniem jest kapelusz, czyli dodatek z którym jesienią staję się niemal nierozłączna.
photo by Atomek
SWETER SECOND HAND SPÓDNICA MOHITO KOŁNIERZYK ZARA BUTY KARI KAPELUSZ STRADIVARIUS BRANSOLETKA RESERVED
Cholernie spodobał mi się trend łączenia oversizowych swtrzysk z mini spódnicami. A Wam jak się podoba? Lubicie takie połączenia?
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.





