Lista blogów » FANAFORCE

SIANO NA GŁOWIE - jak sobie radzić?

Zobacz oryginał

Czeeść króliczki!


Więc dzisiaj witam was z pościkiem ratownikiem. SUCHE WŁOSY! Zmora nie jednej dziewczyny! Ja również przez pewien czas zmagałam się z tym problemem. Jednak na szczęście jest już coraz lepiej :) A więc przejdźmy do tematu. Suche włosy? Jedne po prostu mają takie od urodzenia, za to inne zniszczyły je sobie na własne życzenie prostownicą, farbami, czy suszarką. Ja należę raczej do dziewczyn typu drugiego :) Jeszcze niedawno moje kłaczki wyglądały nie najlepiej. Suche, siankowate, bez połysku.. Na szczęście jestem już na dobrej drodze do naprawy ich. Dlatego chce się z wami podzielić moimi metodami. 



Zrzut+ekranu+2014-03-11+o+22.06.45.png



Po pierwsze:
1. Odżywka 


IMG_9654.jpg



Moim ulubieńcem w tym temacie jest Garnier Fructis Oleo Repair do włosów suchych, zniszczonych. Posiada 3 olejki, super nawilża i wygładza strukturę włosa, przy tym nie obciążając go. Testowałam miliony tego typu produktów i powiem szczerze, że nie znalazłam lepszego.



Po drugie:



2. Maska 

IMG_9655.jpg


Kolejny produkt nawilżający, jednak myślę, że nie wiele o nim słyszeliście. Jest to Maska Nectar of Nature Mango i Orzechy. Nowość w Polsce, na razie do kupienia tylko w Carrefourze. Wspaniale nawilża, wygładza i nabłyszcza moje kłaczki. Ma także super zapach, jednak w opakowaniu może wydawać się troszkę za bardzo chemiczny. Producent radzi, abyśmy trzymali produkt koło 5 minutek, ja jednak przedłużam troszkę i efekty są naprawdę zadowalające. 



 Po trzecie:

3. Serum 



IMG_9661.jpg



Po umyciu podsuszone włosy nawilżam olejkiem Garnier Fructis Goodbay Damage. Wystarczy wyduszenie paru kropelek na rękę i wsmarowanie we włosy, aby zauważyć wspaniałe efekty. Nawilża, wygładza, ujarzmia sianko i nadaje przepiękny owocowy zapach, który utrzymuje się naprawdę długo :) Jestem z niego bardzo zadowolona, ma całkiem zadowalający skład i działanie. Jedynym jego minusem jest cena, 18 złotych za małą buteleczkę. Na szczęście jest wydajny, używam go już od ponad 3 miesięcy, a jeszcze mam co najmniej połowę. Podsumowując super produkt!






Po czwarte:


4. Olejowanie 


IMG_9808.jpg


Pewnie każda z was słyszała o olejowaniu i o roli jaką powinny spełniać oleje, oliwy, olejki w dbaniu o nasze kłaczki. Nuuuuda.. Tak wiem, wiem każdy gada gada i ciągle o tym samym. Mi też się niechce latać do kuchni po oliwę, widzieć te zdziwienie patrzącej rodziny, kiedy zabieram butelkę do łazienki :) No ale cóż, chcemy być piękne, więc trzeba się troszkę pomęczyć, jak ze wszystkim. 

A więc olejowanie. Ja przeważnie używam zwykłej oliwy z oliwek, czasami dodaje do niej jeszcze żółtka jajek. Oliwkę nakładam na połowę długości włosów (od za ucha do końcówek)opatulam ręcznikiem i trzymam około 1-2 h, im dłużej tym lepiej :)Potem myje normalnie szamponem i stosuje wszystkie wcześniej wymienione metody. Po wszystkich tych zabiegach kłaczki są zdecydowanie lepsze, nawilżone, wygładzone, lśniące, sypkie, cud miód! Polecam wam również olejek arganowy i kokosowy, mają podobne działanie, więc nie będę się o nich rozpisywać.  




Po piąte:


5. Nie susz suszarką!


Suszarka to jedna z najgorszych rzeczy, jakie niszczą nasze włosy. Gorący strumień powietrza kompletnie nie sprzyja ich zdrowiu. Śpieszysz się? Przecież suszenie też zajmuje dobrą chwilę czasu.. Pozwól włosom wysychać naturalnie, a z czasem odwdzięczą ci się pięknym wyglądem. A jeśli serio nie masz czasu, to podsusz tylko górne partie,  to uchroni cię od przeziębienia i zarazem nie wyrządzi takich szkód na kłaczkach. 



Mam nadzieję, że w jakiś sposób przydadzą wam się moje rady i ujarzmią sianko. Wypróbujcie i podzielcie się ze mną odczuciami. 

Buziaki, zachęcam do obserwowania i komentowania. 

A w jaki sposób wy dbacie o swoje włosy?




Zaloguj się, żeby dodać komentarz.