Przed podróżą do Słowenii tak naprawdę nic nie wiedziałam o tym kraju. Zazwyczaj jest tak, że nawet jeśli nie byliście w jakimś miejscu, lub specjalnie się nim nie interesowaliście, macie w głowie jakieś jego wyobrażenie, czy to zbliżone do rzeczywistości, czy całkowicie wyimaginowane. Gdy myślałam o Słowenii, nic nie przychodziło mi do głowy. Tym mniej wiedziałam jeszcze o stolicy tego kraju- Lublanie.
Dzisiaj zamierzam przybliżyć wam jej obraz. Lublana, jak cała Słowenia, jest malutka. Ma zaledwie 250 tyś. mieszkańców (już Lublin ma więcej!) a sama zabudowa jest "ściśnięta", tak jakby chciano zagospodarować jak najmniej miejsca. Było bardzo spokojnie, kameralnie i w pewnym sensie przytulnie. Opinie co do tego miejsca są podzielone. Moja przyjaciółka nie czuła się tam dobrze i nie powróciłaby do tego miejsca, a ja, jak to ja, nie mogłam odpuścić i musiałam odkryć wszystkie ciekawe miejsca.

Te wiszące buty spotykałyśmy bardzo często. Znajdowały się w kilku miejscach na pewnej bardzo specyficznej ulicy. Nie mam pojęcia jak się ona nazywała, ale ja mówiłam na nią "ulica artystów". Była pełna różnego rodzaju barów, graffiti i tanich hosteli.
Te makabryczne rzeźby porozstawiane po całym mieście wzbudziły we mnie największe zaskoczenie. A to i tak jedne z niewielu! Próbowałam znaleźć o nich jakieś informacje, skąd się wzięły i czy stoi za nimi jakaś ciekawa historia? Niestety nie udało mi się nic znaleźć. :(
Oczywiście jak w każdym większym mieście i tutaj jeden z mostów był zapełniony kłódkami.
Pomnik jednego ze słoweńskich pisarzy z epoki romantyzmu.
Jeden z wielu hipisowskich sklepów + urocza ławeczka dla samotników (było ich więcej niż tych podwójnych, jestem skora stwierdzić, że Słowenia to kraj introwertyków).
Uwielbiam te ciekawe wystroje kawiarni.
Świetny budynek, prawda?
Udało nam się zaliczyć spacer po parku. Stała tam budka z książkami, każdy mógł wziąć interesujący go egzemplarz i wyłożyć się na trawie. Super pomysł!
Nad miastem górował zamek, na który niestety nie udało nam się wejść. Widok z niego musi być przepiękny.
Parlament i kolejna porcja makabrycznych rzeźb. Powoli zaczynały mnie przerażać.
Bardzo przytulna, kolorowa uliczka.
Słodziak.
Przecudowny wystrój jednego z antykwariatów.
Jeden ze smoków na moście (uwaga) smoków. Zrobiłam na nim zdjęcia stylizacji, które możecie zobaczyć
TUTAJ.
Sztuka.
Kolejna porcja wiszących butów na zakończenie.
Co myślicie o Lublanie? Pojechalibyście? Dajcie znać co was najbardziej zaskoczyło! :)