Rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady!
Zobacz oryginał wt., 20/10/2015 - 19:53Wakacje już dawno za pasem, a po nich zostały tylko wspomnienia i fotografie. My dziś jednak chcemy zabrać Was na letnią wycieczkę. Niech to będzie taka podróż w czasie. Ten wpis długo czekał na swoją kolej, ale mam nadzieję, że będzie tak jak z winem… ;)
Myślałaś kiedyś o tym, aby rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady? Myślę, że tym z nas, które z macierzyństwem zmagają się w miastach, taki pomysł przyszedł do głowy nie raz ;) Czy taki wyjazd faktycznie pomaga? Czy Bieszczady rzeczywiście są takim spokojnym miejscem? Postanowiliśmy to sprawdzić!
ILU TYCH TURYSTÓW?
Kilka razy już słyszałam (lub czytałam), że teraz Bieszczady już nie są takim spokojnym miejscem. Na szlakach prawdziwe kolejki, a gwarno jak na deptaku. Otóż nic z tych rzeczy. Przynajmniej podczas naszej wycieczki. Byliśmy w wakacje, była ładna pogoda, a ludzi na tyle mało, że każdy życzliwie witał się na szlaku lub wdawał się w krótką rozmowę. Bardzo pozytywnie i bardzo spokojnie.
CISZA I SPOKÓJ
Nie bijcie… ale same góry nie są dla mnie aż tak efektowne. Natomiast doceniłam spokój i miłą atmosferę panującą w Bieszczadach. Faktycznie mogliśmy poczuć się „bliżej natury”. Dobrze wiecie z innych postów, że czasem szukamy miejsc, gdzie możemy zwolnić i naładować akumulatory. Tam właśnie tak było :)
BEZ SAMOCHODU ANI RUSZ
Wybierając się z dzieckiem musimy zdawać sobie sprawę z tego, że jest to okolica, gdzie bez samochodu jest delikatnie mówiąc – trudno. Czy do sklepu, czy to na szlak, wszędzie trzeba podjechać. Kręte górskie drogi, o dziwno z dobrą nawierzchnią, to idealne miejsce dla tych, którzy lubią tę formę podróżowania :) Niestety, mieliśmy też mały bonus…
KLESZCZ!
Wiele osób kojarzy Bieszczady z kleszczami. My jednak jesteśmy wyjątkowo uzdolnieni i najprawdopodobniej przywieźliśmy swojego z Krakowa… a że dojechaliśmy późno do hotelu, to musieliśmy szukać pogotowia w środku nocy. W górach. Idealnie. Pewnie część z Was kleszcze wyjmuje jedną ręką, ale to był nasz pierwszy i zupełnie nie wiedziałam jak zabrać się do tego tematu… Na pogotowie mieliśmy jakieś 30 kilometrów.
Na szczęście na drugi dzień było już fajnie. Udało się nam troszkę odpocząć, powdychać świeżego powietrza i miło spędzić wspólnie czas. Najlepsza część to właśnie wyjście w góry, a dokładniej na Połoninę Wetlińską. Podejście jest dość strome i męczące, ale widoki bardo fajne.
Byliśmy też nad Soliną, przeszliśmy się przez zaporę… ale atmosfera tam panująca nas lekko zniechęciła. Jakby to określić… było odpustowo. Połączenie zakopiańskich Krupówek z plażą nad podmiejskim jeziorem ;) Nie wątpię w to, że tam też może być pięknie, ale chyba nie tego akurat szukaliśmy. W dodatku na rowerek wodny było za gorąco, na statki kilka godzin czekania… więc się zmyliśmy w las!






























PS Te piękne torby w bagażniku to Morini! To na prawdę „kawał dobrej roboty”. Świetnie wykonane, z kieszonkami, przegródkami… polecam ;)
The post Rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady! appeared first on szafeczka.com.
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.



