Rockowa szmizjerka w kratę i Łódź Fabryczna
Zobacz oryginał ndz., 07/05/2017 - 12:34Zdjęcia na łonie natury mają na moim blogu zdecydowaną przewagę nad tymi typowo "miejskimi".
Skłamałabym, gdybym napisała, że przyczyna tego faktu leży w tym, że w Łodzi nie ma gdzie robić takich miejskich, ulicznych zdjęć - fajnych, "fotogenicznych" miejsc jest u nas pod dostatkiem.
To ja jestem po prostu taką leniwą bułą, że kiedy przychodzi weekend, to najchętniej nigdzie bym się z domu nie ruszała.
Dlatego najczęściej wybieramy się na zdjęcia do najbliższego nam parku :>
Ale skoro w ubiegły weekend pogoda postanowiła być nieco bardziej dla nas łaskawą, to wreszcie zebraliśmy się w sobie i udaliśmy się w najchętniej chyba obecnie fotografowane miejsce w Łodzi - na odremontowany dworzec kolejowy Łódź Fabryczna.
Z ruiny, którą spotkał zasłużony jej los (czyli zrównanie z ziemią) przeistoczył się w największy podziemny dworzec kolejowy w Polsce (i trzeci największy w Europie!).
Gdyby ktoś powiedział mi dziesięć lat temu - ba, sześć lat temu! - kiedy to w każdy niemal weekend odjeżdżałam z tego dworca bladym świtem w siną dal (najpierw w kierunku Śląska a później Krakowa), że włodarze miasta kiedyś postawią na miejscu tej obsikanej przez Panów Żuli (Żulów?) rudery coś tak nowoczesnego, to chyba bym podejrzewała, że rzeczeni Żule (Żulowie?) poczęstowali go czymś, co spożywali.
Nie wydawał się też ten remont zbytnio potrzebnym - w porównaniu do innych łódzkich dworców z Fabrycznej (zwaną przez mieszkańców Łodzi także "Fabrycznym") nigdy nie odjeżdżało wiele pociągów.
Głównie obsługiwała ona trasę Łódź - Warszawa.
To na moje jedynie chyba szczęście jakimś cudem włożono w rozkład połączeń parę pociągów sunących na południe Polski ;)
Ale dworzec odremontowano!
Chociaż prace trwały kilka lat, a połączeń wcale nie przybyło - co stanowi główny chyba powód, dla którego część mieszkańców Łodzi tę niesamowicie kosztowną (ale i bezsprzecznie zapierającą dech w piersiach) inwestycję krytykuje.
Dworzec otwierano z wielką pompą, a bilety na pierwszy, historyczny przejazd pociągu po wielkim remoncie rozchodziły się jak świeże bułeczki (sprzedawano je w takiej kolekcjonerskiej, specjalnej wersji).
Wstyd się przyznać, ale nam dotarcie do tego pięknego gmachu (który obecnie jest jedną z wizytówek Łodzi) zajęło niemal pół roku ;)
No co poradzić, kiedy ani mnie ani Lechowi nie jest tam nijak po drodze ;P
Powiem Wam jedno - to jest wymarzone miejsce do zdjęć!
Pustych, niezagospodarowanych jeszcze dla potrzeb lokali użytkowych miejsc jest tam od groma, poza tym - istotnie - pociągów zbyt wiele z tego dworca nie odchodzi ani niewiele ich nań przybywa: nie ma więc ryzyka, że będziemy mieli w tle tłum ludzi :)
I te tereny dookoła!
Ten industrialny krajobraz w tle, znaczy się ;)
No i szyby!
Jest tam dużo szyb i czystych ciągle ścian - czyli tego, co blogerkom modowym i szafiarkom najbardziej się chyba w tłach zdjęciowych podoba :>
Miałam taki zamysł, że to właśnie tu, w tej scenerii, chcę zrobić pierwsze zdjęcia tej kraciastej szmizjerce.
Kupiłam ją w grudniu, w czasie zimowych wyprzedaży.
Nie mam pewności, czy ona aby na pewno spełnia kryteria niezbędne do tego, żeby nazwać ją szmizjerką, ale jako taka została ona przedstawiona na stronie Zary, gdzie po raz pierwszy ją znalazłam.
Jest świetna!
Jak tylko ją zobaczyłam, to z miejsca wiedziałam, że będzie świetnie pasować do wszelkich zestawów z ciężkimi butami w roli głównej ;)
I do bomberki!
Dla takiej kiecki mogę przełamać nawet moją wrodzoną niechęć do sukienek wszelakich ;)
Kapelusz - H&M
Lenonki - Zaful
Szmizjerka w kratę - ZARA
Bomberka - H&M
Plecak - Forever 21
Rękawiczki - Massimo Dutti
Rajstopy - Gatta
Trzewiki na słupku i traktorowej podeszwie - Stradivarius
ODWIEDŹCIE MNIE NA:
FACEBOOKU
INSTAGRAMIE
Słonecznej niedzieli dla Was - buziaki od Mar!
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.





















