Relacja z Chorwacji cz. 11
Zobacz oryginał wt., 19/03/2013 - 17:05
12 sierpnia.
Zero ochoty na pływanie. Styczność z wodą ograniczyła się to puszczania kaczek i podlaniem nóg. Od razu jak się rozłożyliśmy na plaży to rzucił nam się pewien 'alfons' w ciasnych razowych majtasach, kaczym dzióbem, cienkim wąsem. Był za murkiem. Po czasie podszedł do niego kumpel (pewnie
tez Włoch). Pierwszy chciał usiąść na murku. Tak mu się gacie napięły, że maaaaasakraaaa ! Ponoć ten drugi pomachał do Klaudii. My już nie mogłyśmy ze śmiechu Ja leżałam na ziemi, żeby już mnie nie było widać. Po czasie spoglądam przez włosy i widzę ich nad sobą. Szukają miejsca dla siebie.
Na szczęście odchodzą. Za parę chwil pojawiają się następni Włosi. Tym razem trójka. Nie wiem czy nas zauważyli, ale zrobiłam im zdjęcie.
Klaudia mówiła ze akurat wtedy się wszyscy obrócili. Poszłyśmy puszczać kaczki. Alfons z kolegą z kąpielówkami w wzorek dla dziadków przechodzą obok nas.
Ja ich przecinam kamieniem. Drugi pokazuje ze mam czekać aż przejdzie. Macham głową potwierdzając.
Gramy z jej rodzicami w remika. Naturalnie przegrywam. Potem idziemy na lody do zaprzyjaźnionej kawiarni. Zastajemy tam grupę włochów ze zdjęcia.
IDE w ich stronę z 'bananem na ryju'. oni chyba tez nas poznali. Tą scenę przerywają kelnerzy. . Od razu
podchodzi do nas 2 z uśmiechem Podajemy sobie ręce pytają się gdzie byliśmy bo nie przychodziłyśmy tak długo (3 dni), kiedy wyjeżdżamy
i czy już zapoznałyśmy się z synami kelnera. Mówimy ze nie i składamy zamówienie: ja pizza lodowa (w rzeczywistości jest dużo mniejsza niż na zdjęciu)
Klaudia początkowo 'Jagoda cup', ale potem zmieniła na lodowe spaghetti (bo tego pierwszego nie było, choć na na początku zrozumiałam ze niedobre i sama się
zdziwiłam ze krytykuje swoja 'kuchnie'). Znowu gadka szmatka z prawdopodobnie właścicielem kawiarni. Mówi ze jego syn
robi nam te lody , na co odpowiadam ze pewnie będą dobre :D Nasi znajomy ze zdjęcia byli wyraźnie zaskoczeni naszymi kontaktami. Chyba nas nakręcili
swoja kamerą. Potem miałyśmy atak ze strony obsługi. Pocykali nam zdjęcia i innym wokół. Muszę im powiedzieć, żeby mi je przesłali. Jeden z synów podchodzi
i pyta się czy możemy się spotkać
na miejsce i coś wypić. ja odpowiadam ze z tym może być problem ,bo nas rodzice nie puszczą, ale może się przypadkowo spotkamy.
Dostajemy zaproszenie na lemoniade za free. Po jej wypiciu żegnamy się Kelner szef dziękuje ze go odwiedzałyśmy Mowie ze jeszcze jutro przyjdziemy.
Inny kelner cały czas coś pokazuje na migi jako 'zegar' jakieś minuty, tylko nie wiadomo o co biega ; O







Zaloguj się, żeby dodać komentarz.



