Przez długi czas sądziłam, że nie jest mi do niczego potrzebna skórzana kurtka.
Albo już nawet niekoniecznie skórzana, taka ze skóry ekologicznej choćby.
W czasach buntowniczej młodości, owszem, miałam skórzany płaszcz.I wyglądałam w nim tak żałośnie, że na samo wspomnienie swojego w nim odbicia w lustrze dziwię się, że nikt nie wysłał na moje konto SMSa o treści "POMAGAM".
Tak, to chyba ten płaszcz tak mnie do wszelkich tego typu ciuchów zniechęcił ;)
Wszystko mi się odmieniło, kiedy do mojej szafy trafiły futrzane kamizelki - wtedy uzmysłowiłam sobie, że ze wszystkich ubrań z którymi można je łączyć najfajniej takie futrzaki wyglądają właśnie z ramoneskami!
Nie było wyjścia - musiałam sobie taką sprawić ;)
No i sprawiłam!

Okazało się, że kupno ramoneski to nie jest prosta sprawa i choć w sklepach jest ich od cholery, to połowa nie nadaje się nawet do zdjęć, a już na pewno nie do tych robionych w sezonie jesień/zima - krótkie to wszystko tak, że nerki aż płaczą, obcisłe do granic możliwości (jak coś zmieścić pod taką obcisłą kurtką? przecież kurtka to kurtka, na gołe ciało się jej nie nosi!), w dodatku często z wyglądu przypominające kawał ceraty i (sprawa najważniejsza) niesamowicie drogie.
Postanowiłam, że będę twarda - więcej niż stówę, to na ramoneskę nie wydam. No i udało się!
Moją wymarzoną ramoneskę znalazłam w Top Secret, za trochę mniej niż stówę ;)
Jest taka, jaką być miała: prosta, bez wywijanych klap (za to zapinana prawie pod samą szyją)
, zakrywająca nerki i z okuciami/zamkami w kolorze srebra (ja mam fioła na punkcie dopasowania okuć na ubraniach i dodatkach do tych na noszonych przeze mnie butach - a że większość moich butów to te ze srebrnymi okuciami, to bardzo dbam o to, żeby i na ciuchach były one konsekwentnie srebrne)
.Dzięki swojej prostocie spełnia funkcję ciucha prawdziwie "basicowego" - pasuje mi niemal do wszystkiego, chociaż jest tak jak myślałam: najlepiej prezentuje się po połączeniu ze sztucznym futerkiem :)Futrzak z dzisiejszego posta to futrzak jeszcze inny od
tego, który gościł na blogu w poście z listopada - tamta kamizelka pochodzi z Bershki, tę kupiłam w Rossmannie.
To kamizelka z kolekcji G by Baczyńska, sygnowanej przez Gosię Baczyńską i zaprojektowanej przez nią specjalnie dla tej sieci popularnych drogerii.
No same powiedzcie - jak mogłam jej nie wziąć?
Czy w tym przedziale cenowym (kamizelka kosztowała 139 złotych) widziałyście gdzieś kamizelkę z podobnie ładnym wzorem na futerku?
Całość wyszła nieco rockowa i zdecydowanie bardziej młodzieżowa od tego, co zwykle pokazuję Wam na blogu.
Trochę pomogły mi w w tym dodatki, które dobrałam do ramoneski i kamizelki:
torba-worek z Zary, workery (w niektórych kręgach zwane botkami motocyklowymi), rękawiczki z ubiegłotygodniowego posta i beanie.
To prawda - ten zestaw bardzo przypomina moją zimową stylizację z początków 2015 roku - o,
tę.
Tak miało być, bo w pewnych kwestiach niewiele się u mnie zmienia - nadal lubię sprawdzone rozwiązania ;)
Jeśli w jakiejś sylwetce czuję się dobrze, to zawsze staram się stworzyć kilka podobnych do niej - tak, by nie wyglądać zawsze identycznie, ale żeby poruszać się wokół motywów, które mam ograne i które całkowicie mi odpowiadają.
Beanie - SinSay
Futrzana kamizelka - G by Baczyńska (Gosia Baczyńska dla sieci drogerii Rossmann)
Ramoneska - Top Secret
Golf - H&M
Rękawiczki - no name (E.Leclerc)
Torba-worek z ćwiekami - ZARA
Dżinsy - KappAhl
Workery - H&M
Odwiedźcie mnie na:
Miłego popołudnia dla Was!
Buziaki od Mar!P.S.Post miał się ukazać wczoraj, ale ponieważ przegrałam z przywleczoną przez Lecha grypą jelitową, to nie dałam rady - wybaczcie.