Przepis na karkówkę w lubczyku i goździkach
Zobacz oryginał śr., 06/01/2016 - 21:01Przed Świętami zaplanowałam sobie, że od 1 stycznia ( standardowo, jak większość z nas pewnie) będę się odchudzać. Wywalę z menu wszelkie słodycze, które tak uwielbiam, każdego dnia będę serwować sałatki, nie będę pić kawy, słodkiej herbatki z cytryną, odrzucę pieczywo i makarony, właściwie to będę żyć powietrzem i sałatą.
1 stycznia to był najsmutniejszy dzień mojego życia. Nie jest mi dane zostać super laską. Ja uwielbiam jeść. Zwyczajnie. Lubię jeść, lubię rozsmakować się w potrawie, kosztować, podziwiać i wąchać. Co lepsze, 3 lata temu poślubiłam faceta, który jest identyczny. I nie, tu nie chodzi o to, że obżeramy się jak dzikie świnie i przed telewizorem wcinamy pakę czipsów na głowę, my po prostu rozkoszujemy się jedzeniem. Uwielbiam grzebać w garach, odkrywać nowe połączenia i smaki. Czasem sypnie mi się nie to co trzeba, czasem od serca jakiejś przyprawy i wychodzi całkiem inne danie, niż założone było standardowo. I to jest piękne. A jeszcze piękniejsze widzieć zachwyt w oczach męża, który wcina obiad tak, że aż mu się uszy trzęsą.
Nie powiem, próbowałam gotować dania takie mega fit. Musiałybyście zobaczyć minę mojego męża i pytanie w jego oczach: znowu mam jeść trawę? I ten smuteczek i utęsknienie za schabowym. A później zobaczyłam go z nią, a właściwie z nim: wielki bufet niebieskookiej blondyny serwował mojemu mężowi kluski śląskie i schabowe, a to wszystko polane sosem. I widziałam te jego zakochane oczy, ten błysk. I pamiętam doskonale te chwile, bo oblał mnie zimny pot i myśl, że stało się najgorsze i zwyczajnie uciekł ode mnie.. Chciałam o niego zawalczyć, ale wtedy zza rogu wyszedł zielony potwór, który porwał mnie i posadził na kolorowej tęczy, gdzie jak przez mgłę słyszałam: mama, mleko! Poczułam palec w oku i sen się skończył.
Przerażona zrobiłam temu mężowi obiad. Karkóweczkę. Z sosikiem. Taką normalną, domową karkówkę. Ale z małym top secret, o którym nie ma pojęcia: obsypaną lubczykiem, aż miło. Teraz na pewno nie ucieknie do żadnej innej, no i jak będzie kochał. Huhuhu!
Tak poważnie, łapcie przepis, bo mięsko jest wyjątkowe. Bardzo mięciutkie, soczyste, rozpływa się w ustach. Lubczyk w połączeniu z goździkami dodaje przepysznego aromatu, a w całym domu pachnie prawdziwym domowym obiadem. W zależności od tego, na co macie smaka, można podawać ze wszystkim, czy to z kluseczkami, ziemniakami czy ryżem oraz dowolną sałatką. Ja połączyłam karkówkę z pieczonymi ziemniakami z pieca, posypanymi tymiankiem, oraz delikatną sałatką z pomidorem i papryką w sosie miodowo- cytrynowym. Palce lizać!
SKŁADNIKI:
- 1 kg karkówki
- olej
- lubczyk
- goździki
- pieprz i sól, liść laurowy
- woda
- mąka
PRZYGOTOWANIE:
- na plastry karkówki nasyp pieprzu i soli oraz bardzo dużo lubczyku
- podsmaż na patelni z obu stron, tak by mięso było zarumienione
- zalej mięso ok 500 ml wody, dodaj liść laurowy oraz kilkanaście goździków
- przykryj i pod przykryciem duś, aż sos zredukuje się do połowy, wtedy odkryj i duś, aż do całkowitej redukcji
- dolej ok 400 ml wody, zagotuj ponownie, a następnie wyjmij mięso
- zagęść pozostały sos mąką, a później polać nim mięso
Smacznego!
….przepis znaleziony dawno, dawno, dawno gdzieś, już nie pamiętam gdzie i modyfikowany pod gusta :)
Artykuł Przepis na karkówkę w lubczyku i goździkach pochodzi z serwisu Kamperki.
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.










