Prywatnie czyli Instagram mix...
Zobacz oryginał śr., 20/05/2015 - 17:50
Imprezy
Cokolwiek by nie napisano, jaka fala krytyki by się nie przetoczyła, mnie się łódzki Fashion Week podobał. Nie będę relacjonować od strony modowej, bo obszerne posty pojawiły się na blogu. Natomiast wspomnę raz jeszcze, że poza pokazami ta impreza ma dla mnie wymiar ludzki - miałam okazję spędzić czas z Nabilem, spotkać z Anią i Kubą (Fashionable.com), poznałam wreszcie Dawida z bloga DeDe Moda, a także fantastycznego młodego projektanta Maćka.
Zapamiętajcie markę MACIEJ REDO - czuję, że będzie jeszcze o tym sympatycznym chłopaku głośno!
Drugą fajną imprezą, w której uczestniczyłam tej wiosny był event Promod w Krakowie. Kocham Francję i wszystko, co francuskie więc przyjęłam zaproszenie z wielką radością. Relacja również pojawiła się na blogu, wspomnę tylko, że było to bardzo udane popołudnie w doborowym towarzystwie! Marka ma kolekcję, która idealnie wpisuje się w najmodniejsze obecnie boho, z przyjemnością więc obejrzałam, zmierzyłam, a na mojej wishliście pojawiły się nowe pozycje :)
Przy okazji owych wyjazdów odkryłam zalety podróżowania dzięki Bla Bla Car. Z Krakowa nie ma wieczornego bezpośredniego połączenie z Częstochową i miałam alternatywę wracać w sumie 4,5 godziny przez... Katowice. Dzięki przejazdowi który znalazłam na Bla Bla po 1,5 godziny byłam w domu :) Polecam.
Drobne przyjemności
Jestem życiową hedonistką, ale w mocno racjonalnym stopniu. Znam swoje potrzeby, ale też i możliwości, dlatego już dawno nauczyłam się czerpać radość z małych i prosty rzeczy. Świeże kwiaty, pierwsze truskawki, bielizna o fasonie, na który dawno polowałam - wszystko to mnie cieszy nie mniej, niż zagraniczna podróż czy drogie prezenty.
Na fotkach widzicie też klasyczny zegarek, jaki od dawna chciałam (Daniel Wellington) a także ulubione perfumy, Donna Karan Be Delicious Golden Edition.
Żarłok :)
Nie da się ukryć, kocham jeść... To też kwestia życiowego hedonizmu. Jedyne, co mnie ratuje przed zmianą w wesołego ludzika Michelin to fakt, że jem mało. Wystarczy kilka kęsów i jestem "pełna", poza tym w mojej diecie jest dużo warzyw i owoców. Tradycyjny polski "schabowy-ziemniaki- kapusta" i inne kaloryczne dania jakoś nie należą do ulubionych. No dobrze, uwielbiam bigos i wszelkie zupy, poza pomidorową oczywiście :) I lody z Caramelito!
Wariacje
Każdy ma jakiegoś fioła... Ja mam na tle butów. W tej chwili, po trzech kolejnych parach z Centro (były po 19,99 zł żal nie kupić!) dobijam już do siedemdziesięciu :) Oczywiście licząc z kaloszami, kozakami, trampkami więc wcale nie wychodzi tak dużo! Poza tym, dużo chodzę a polskie chodniki nawet metalowe fleki potrafią dobić, także rozumiecie, trzeba mieć zapas obuwia :)
Trochę mnie :)
Pojawiły się okulary. Po raz ostatni to piszę - tak bo musiały, nie, to nie kaprys dla ozdoby.
Zaczęłam się też czesać w "koczek samuraja", fryzurę, do której długo nie miałam przekonania, dopóki nie spróbowałam.
W kwestii włosów ogólnie od dłuższej chwili mam ochotę na zmianę. Taką konkretną, najlepiej dość mocne cięcie. Hamuje mnie jedynie fakt, że znam siebie i wiem, że po tygodniu będę żałować. Albo i wcześniej. Całe życie zapuszczam i obcinam, miałam na głowie różne wariacje od "chłopczycy" do stanu obecnego. I niestety w długich włosach wyglądam najlepiej. Niestety, bo ile z tym problemu, tylko długowłose wiedzą.
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.










