POKOCHAJ SIEBIE I SWOJE CIAŁO
Zobacz oryginał wt., 04/08/2015 - 14:07Hej kochani , dzisiejszy post będzie nieco inny od wszystkich. Jest to jeden z ważniejszych postów jaki na chwilę obecną ukazał się na moim blogu. Ciężko mi było się do niego zabrać ale postanowiłam że podzielę się z wami moimi przeżyciami i przemyśleniami na temat akceptacji siebie i swojego ciała i jak ważne jest to w naszym życiu oraz do czego prowadzi jego brak..
Nigdy nie miałam nadwagi, i nie byłam jakoś przesadnie gruba , ale coś zawsze mi przeszkadzało i nie pozwalało w pełni zaakceptować swojego ciała i być z niego zadowolonym. Zawsze znalazł się jakiś mankament, jakaś wada, jakaś niedoskonałość.. czyli normalna rzecz którą ma każdy człowiek. Każdy z nas ma jakieś kompleksy, rzeczy z których nie jest zadowolony i jakoś z tym żyje. Niestety mam straaszny charakter, że wszystko musi być u mnie na tip-top, wręcz idealne i od tego się właśnie zaczęło.. Pewnie każda kobieta zna ten problem, że wszystko to co nadprogramowe odkłada nam się na brzuchu, albo udach. U mnie było dokładnie tak samo. Każdy nadprogramowy kilogram odkładał się na brzuszku. Stwierdziłam , że czas coś z tym zrobić , o ile się nie mylę to był rok 2012 .. Startowałam z wagą 52 kg przy wzroście 163,164 .. na początku 2 kg mniej, robiłam tylko brzuszki, setki brzuszków, żadnej specjalnej diety , żadnych ćwiczeń na siłowni .. tylko brzuszki.. Tylko problem pojawił się potem, gdy brzuch wyglądał już naprawdę super a mnie ciągle było mało i uważałam, że mogę schudnąć jeszcze więcej i więcej i więcej.. Jeśli macie takie same symptomy i zaburzenia postrzegania własnego ciała , zawróćcie i nie idzie dalej w tym samym kierunku. Tu już zaczyna się anoreksja. W moim przypadku nie było aż tak tragicznie jak w przypadku innych "chorych" dziewczyn , schudłam łącznie 8 kg .. Przy wadze 44 kg, organizm zaczął się buntować, miałam problemy z nerkami, z żołądkiem który był obkurczony , oraz liczne problemy hormonalne.
Piszę to ku przestrodze dla innych dziewczyn, które chcą się odchudzać. Róbcie to z głową i najlepiej pod okiem profesjonalisty albo chociaż osoby która się na tym zna i nie pozwoli wam zrobić sobie krzywdy. Wyjście z takiego stanu jest trudne, i to bardzo trudne, ale jedyną osobą która może pomoc ci z tym walczyć jesteśmy my sami. Mnie pomógł też mój chłopak i moja mama którzy w zareagowali w porę i pomogli mi sie z tym uporać za co do końca życia będę im wdzięczna. ;)
A teraz chwila refleksji nad akceptacją własnego ciała.
Każdy z nas jest inny , i wyjątkowy na swój sposób, każdy ma w sobie coś co odróżnia go od innego człowieka . Nie ma drugiej takiej Zosi, czy Krysi. Jesteśmy jedyni i niepowtarzalni . Nie róbmy z siebie bandy klonów, o podobnych włosach, ciałach ...To nie jest w życiu najważniejsze .
Ważniejsze jest to co jest w środku, w nas samych.
I tutaj poruszę też kolejną zgubną dla nas kwestię : Porównywanie się do innych .
Mamy swoich idoli, idolki , autorytety na których się wzorujemy w kwestiach moralnych i to jest w porządku, jednak przesadne wzorowanie się i porównywanie do innych osób naprawdę może przynieść fatalne skutki.. " Bo ona ma lepszy tyłek niż JA" , "Bo ona jest szczuplejsza niż JA" , " Bo ja mam grubsze uda niż ona ", mogłabym tak wyliczać w nieskończoność. Też się na tym przejechałam, i nie powiem że nie bo wyszłabym na hipokrytkę .
Zacznijmy w sobie dostrzegać to co najlepsze, zamieńmy wady na zalety. Jeśli mamy duży tyłek, to fajnie teraz akurat jest moda na duże tyłki jak Nicky Minaj, więc potraktuj to jako zaletę.
Moja pierwsza rada jest taka , zrób listę rzeczy które się tobie podobają w sobie , a wady spróbuj zamienić na zalety . I myśl o sobie tylko w tych superlatywach, nie myśl jestem gruba, myśl " mam piękne długie włosy, długie nogi " .
Kolejna rada jest taka, nie mówcie facetowi o swoich kompleksach, oni nas kochają takie jakie jesteśmy i uwierzcie mi nie dostrzegają tego co my widzimy dopóki im o tym nie powiemy . ;))
Rada trzecia : wyrzuć wagę !
Zaufaj tylko centymetrom , a napewno zauważysz efekty. Ja wróciłam do kilogramów i wagi sprzed odchudzania, i jestem z siebie teraz w 100 % zadowolona. Waga pokazuje tą samą cyfrę , a wyglądam zupełnie inaczej.
A teraz czas na kilka zdjęć ..Zdjęcie wykonane w trakcie powrotu do normalnej wagi..
Ważyłam wtedy może z 45 kg..
Kiedyś | Dziś Wakacje 2 lata temu...
Paulina.
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.











