Lista blogów » Fiki Blog. Z pasją do życia

Pogodzenie z czasem tysiąca zajęć? Dla mnie wykonalne!

Zobacz oryginał

Witajcie! Jeśli chociaż raz zadałeś sobie pytanie: "Jak ona godzi ze sobą to wszystko: śpiew, bloga, chłopaka, naukę, (...) i jeszcze ma pełno czasu dla siebie?", to koniecznie przeczytaj tego posta.

Jak wygląda Twój plan dnia?


Będę tutaj mówiła o dniach szkolnych, bo w weekendy sprawa wygląda zupełnie inaczej. 

Zauważyłam, że jestem najbardziej wypoczęta i spokojna kiedy z upływem czasu jakoś bardzo nie zmieniam mojego planu. Rano wstaję o 6:15, sprawdzam maila (uzależnienie), przygotowuję się do szkoły, blablabla, siedzę na lekcjach, blablabla, wracam do domu, jem obiad jednocześnie sprawdzając maila (mówiłam już, że to mój rytuał? :D). Potem na prawdopodobnie całą resztę dnia zaszywam się w moim pokoju. Zawsze na początek robię zadania domowe i pakuję się na kolejny dzień. Następnie robię wszelkie niezbędne rzeczy związane z blogiem, czyli odpisywanie na maile, czytanie komentarzy, dodawanie notek itp. Motywację do nauki przeważnie dostaję dopiero około godziny 18:00, kiedy wiem że nie mam innego wyjścia i i tak muszę coś powtórzyć (chociaż bywają wyjątki). Kiedy już co nieco powtórzę, idę pokręcić moim hula-hopem i zjeść kolację. Po wzięciu prysznica powtarzam to, czego nauczyłam się przedtem, i w zależności, czy mam dużo lekcji: albo powtarzam aż do godziny 22:00, kiedy to idę spać, albo włączę jeszcze laptopa lub porysuję, pośpiewam czy coś tam innego. Mój plan nieco burzy się we wtorki, bo od 17:30 do 19:00 mam lekcje śpiewu, lub kiedy mam coś mega ważnego do zrobienia poza tym co napisałam wyżej. Wtedy cały dzień na speedzie. 

IMG_0510.jpg
IMG_0497.jpg


To kiedy ty śpisz?


Nie mówię, że nie jestem przemęczona. Wręcz skaczę z radości kiedy przychodzi weekend i mogę odpocząć. Mam jednak taki charakter, że czuję się nieswojo ze świadomością, że np. cały dzień przeleżałam przed laptopem w piżamie i z miską chipsów obok. Czuję się spełniona kiedy mam świadomość, że w danym dniu zrobiłam coś, co sobie zaplanowałam, i wtedy już nawet nie zwracam uwagi na zmęczenie.
Mam jednak sporo takich dni, kiedy nie zrobię nic co zaplanowałam i cały czas snuję się po domu, oglądam telewizor, słucham muzyki lub po prostu leżę. Nie myślcie, że całe moje życie jest tak napięte. Po prostu moje obowiązki nie sprawiają mi większych problemów i bardzo szybko potrafię je wszystkie wykonać, chociaż jest ich sporo.


IMG_0569.jpg



Jak Ty to wszystko pamiętasz?


Mam fioła na punkcie organizacji. To zabrzmi dziwnie, ale ja zapisuję w telefonie praktycznie każdą rzecz, którą muszę zrobić. Od nauki na sprawdzian, aż po podpisanie przez rodziców deklaracji na wycieczkę. Potrafię po prostu podczas rozmowy z przyjaciółmi sobie coś pomyśleć, wyciągać telefon i ustawiać w nim przypomnienia. Mam taki wewnętrzny strach, że mogę tego zapomnieć. Haha, naprawdę.
W telefonie zapisuję te mniej ważne i drobniejsze wydarzenia, zaś w kalendarzu coś, co bardziej zmusza mnie do dotrzymania terminu, np. sprawdziany, nauka piosenek na lekcje śpiewu, zamówienia na rysunki itp.


IMG_0521.jpg


Czy masz jakieś rady dotyczące organizacji?


Ja nic szczególnego nie robię, bo nauka przychodzi mi z łatwością i ta organizacja wychodzi jakoś sama z siebie. Mam jakiś problem, to wymyślam sobie jakiś mały wynalazek ułatwiający mi daną rzecz. Na pewno nie jest dobre odstawianie rzeczy na potem. Dobrym sposobem jest rozpisanie sobie listy celów i stawianie krzyżyków obok wykonanych czynności. Jeśli macie skłonności do zapominania, powieście sobie kolorowe karteczki w widocznym miejscu. Osobiście moim nawykiem jest robienie praktycznie wszystkiego w częściach. Jeśli miałabym zrobić coś od razu, po prostu mnie to nudzi. W ten sposób mogę zrobić coś dokładniej i czuję, że mam większą kontrolę. A co dalej, jeśli już to zrobicie? Potem pozostaje Wam się tylko cieszyć z tego, jak wiele potraficie osiągnąć dzięki dobrej organizacji.

IMG_0539.jpg
IMG_0536.jpg

____________________

Jeśli ktoś zobaczył tego posta o samookaleczaniu, to nie miał on się dodać. To był stary post i przez przypadek kliknęłam w ponowną publikację.

Zaloguj się, żeby dodać komentarz.