Lista blogów » CAMMY
Postanowiłam w wielkim skrócie pokazać wam to co widziały moje oczy. Wiem, że zdjęcia nie oddadzą w pełni całego klimatu wyspy, mimo to zaryzykuję! A nóż przekonam kogoś do podróży- w końcu mamy dopiero końcówkę lipca :)
Nad kierunkiem naszych wakacji zastanawialiśmy się dość długo, właściwie odkąd zaczęliśmy planować nasz ślub. Po głowie chodziły nam jeszcze Włochy i Grecja (Santorini czekaj na mnie!), jednak ostatecznie padło na Wyspy Kanaryjskie. Od momentu wykupienia oferty do wylotu mieliśmy trzy dni, w międzyczasie dowiedziałam się, że zdałam wszystkie egzaminy w sesji i mogę spokojnie pakować walizki...
30 czerwca byliśmy już na miejscu. Pierwsze co poczuliśmy wysiadając z samolotu, to orzeźwiający wiatr! W końcu z hiszpańskiego fuerte znaczy silny, a viento wiatr. Przed naszymi oczami rozciągał się przepiękny widok oceanu, ponieważ lotnisko znajduje się tuż przy nim. Szybko odnaleźliśmy swój autokar, który podwoził nas do hotelu, na szczęście nasz hotel był na liście jako pierwszy i szybko mogliśmy cieszyć się pięknymi widokami Tarajalejo ( o którym pisałam wam tutaj).
Pierwszy raz miałam okazję widzieć ciemną plażę, dla mnie widok niesamowity. I do dnia dzisiejszego nie potrafię zrozumieć jak ktoś mógł wymienić czarną plażę jako minus hotelu R2 Bahia Playa, w którym byliśmy. Dla mnie to coś zupełnie innego i mającego w sobie ukrytą tajemnicę :)
1 lipca spędziliśmy leniuchując nad oceanem i przy hotelowym basenie, ale już następnego dnia wybraliśmy się na oddaloną o 15 km od naszego hotelu plażę Playa de Sotavento. To co odczuliśmy dojeżdżając na miejsce autobusem w pierwszej chwili przeraziło nas. Wiatr był tak bardzo silny, że nie potrafiliśmy rozłożyć ręcznika (bez pomocy kamieni na pewno nie udałoby się to), mówić czy patrzeć i podziwiać widoki. Po jakimś czasie oswoiliśmy się z silnym wiatrem i nawet zapragnęliśmy spędzić trochę czasu na tej plaży ( w końcu Sotavento uchodzi za jedną z najpiękniejszych plaż świata!). To bardzo dziwne, że tylko 15 km dalej w Tarajalejo wiatr nie jest już tak bardzo porywisty, no chyba, że mieliśmy pecha i trafiliśmy na najbardziej wietrzny dzień :)
Mimo to widoki zapierają dech w piersiach i żałuję, że nie mam wielu zdjęć z tego cudownego miejsca, ale aparat był skrzętnie ukryty na dnie torby przed szalejącym wiatrem i drobinkami piasku.
Po dniu pełnym przeżyć w hotelu czekała na nas pyszna kolacja w stylu hiszpańskim i muzyka na żywo.
Kolejnego dnia postanowiliśmy odwiedzić Oasis Park, czyli zoo połączone z ogrodem botanicznym (koszt 28 EUR od osoby). Przepiękna fauna i flora. Zakochałam się w żyrafach i flamingach. Spędziłam przy nich ponad godzinę i wciąż było mi mało!
A ta Nutria czyż nie jest urocza? Serwowała nam prawdziwe pokazy wodne i co chwilę pozowała do zdjęć.
Nie mogę uwierzyć, że to już się skończyło. Zdecydowanie najpiękniejsze wakacje w naszym życiu. Cudowny klimat, który nie męczy a wręcz przeciwnie daje wielkiego kopa na więcej! Mam nadzieję, że jeszcze wrócimy na Wyspy Szczęśliwe i znów przeżyjemy tak fantastyczną przygodę :)
ps. Jeśli właśnie wybieracie się na Wyspy Kanaryjskie nie zapomnijcie zabrać ze sobą przewiewnych sweterków, przydadzą się późnym wieczorem podczas spacerów :)
A kto ma ochotę na więcej, zapraszam na mój INSTAGRAM.
Całuję, Cammy.
Pocztówka z wakacji - Fuerteventura
Zobacz oryginał czw., 24/07/2014 - 21:27Postanowiłam w wielkim skrócie pokazać wam to co widziały moje oczy. Wiem, że zdjęcia nie oddadzą w pełni całego klimatu wyspy, mimo to zaryzykuję! A nóż przekonam kogoś do podróży- w końcu mamy dopiero końcówkę lipca :)
Nad kierunkiem naszych wakacji zastanawialiśmy się dość długo, właściwie odkąd zaczęliśmy planować nasz ślub. Po głowie chodziły nam jeszcze Włochy i Grecja (Santorini czekaj na mnie!), jednak ostatecznie padło na Wyspy Kanaryjskie. Od momentu wykupienia oferty do wylotu mieliśmy trzy dni, w międzyczasie dowiedziałam się, że zdałam wszystkie egzaminy w sesji i mogę spokojnie pakować walizki...
30 czerwca byliśmy już na miejscu. Pierwsze co poczuliśmy wysiadając z samolotu, to orzeźwiający wiatr! W końcu z hiszpańskiego fuerte znaczy silny, a viento wiatr. Przed naszymi oczami rozciągał się przepiękny widok oceanu, ponieważ lotnisko znajduje się tuż przy nim. Szybko odnaleźliśmy swój autokar, który podwoził nas do hotelu, na szczęście nasz hotel był na liście jako pierwszy i szybko mogliśmy cieszyć się pięknymi widokami Tarajalejo ( o którym pisałam wam tutaj).
Pierwszy raz miałam okazję widzieć ciemną plażę, dla mnie widok niesamowity. I do dnia dzisiejszego nie potrafię zrozumieć jak ktoś mógł wymienić czarną plażę jako minus hotelu R2 Bahia Playa, w którym byliśmy. Dla mnie to coś zupełnie innego i mającego w sobie ukrytą tajemnicę :)
kapelusz, narzutka - H&M
Mimo to widoki zapierają dech w piersiach i żałuję, że nie mam wielu zdjęć z tego cudownego miejsca, ale aparat był skrzętnie ukryty na dnie torby przed szalejącym wiatrem i drobinkami piasku.
Po dniu pełnym przeżyć w hotelu czekała na nas pyszna kolacja w stylu hiszpańskim i muzyka na żywo.
Kolejnego dnia postanowiliśmy odwiedzić Oasis Park, czyli zoo połączone z ogrodem botanicznym (koszt 28 EUR od osoby). Przepiękna fauna i flora. Zakochałam się w żyrafach i flamingach. Spędziłam przy nich ponad godzinę i wciąż było mi mało!
A ta Nutria czyż nie jest urocza? Serwowała nam prawdziwe pokazy wodne i co chwilę pozowała do zdjęć.
Przy wejściu do Oasis Park kupuje się specjalne paczuszki, aby móc karmić między innymi żyrafy. W każdej paczce znajdują się głównie jabłka i melony.
spodenki -Sheinside / koszula -F&F
W Oasis Park spędziliśmy ponad 4 godziny. Później czekała nas prawdziwa próba cierpliwości, ponieważ nasz autobus spóźniał się godzinę (no cóż kanaryjczykom trzeba to wybaczyć). Wszystko zostało nam wynagrodzone w naszym hotelu. Niczego nieświadomi dotarliśmy na początek imprezy "Ibiza pool party" :) Takiego szaleństwa nigdy nie widziałam! Tańce, kolorowe drinki, peruki...ach!
Kolejne dni postanowiliśmy wykorzystać na typowe lenistwo i wieczorne zwiedzanie okolicy pieszo. Już teraz wiemy, że wrócimy na Wyspy Kanaryjskie. Tydzień spędzony tam, to zdecydowanie za mało. Choć nie wiem czy potrafiłabym kiedykolwiek powiedzieć - dość! :)tunika -Zara
bluzka -Preska
bikini -AzulenaNie mogę uwierzyć, że to już się skończyło. Zdecydowanie najpiękniejsze wakacje w naszym życiu. Cudowny klimat, który nie męczy a wręcz przeciwnie daje wielkiego kopa na więcej! Mam nadzieję, że jeszcze wrócimy na Wyspy Szczęśliwe i znów przeżyjemy tak fantastyczną przygodę :)
ps. Jeśli właśnie wybieracie się na Wyspy Kanaryjskie nie zapomnijcie zabrać ze sobą przewiewnych sweterków, przydadzą się późnym wieczorem podczas spacerów :)
A kto ma ochotę na więcej, zapraszam na mój INSTAGRAM.
Całuję, Cammy.
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.









