PO PROSTU...
Zobacz oryginał pt., 26/12/2014 - 22:46Siedzę sobie w moim bajeranckim panterkowym kocu z rękawami z Lidla, popijając lidlowskiego Argusa miodowego (nie, to nie jest jakaś kryptoreklama Lidla, sklep po prostu jest zajebisty i tyle) rozmyślając o tym gdzie uciekła ta magią Świąt? No gdzie?
To smutne, że z roku na rok coraz mniej odczuwam magię Świąt. To jest taki okres w stylu "juhuuuu w końcu odpocznę!" niż "ojej choinka, bombki, karpik". Choinkę ubierała moja rodzinka, wypieki i przyrządzanie potraw też należało do nich, ba! Nawet przedświateczne sprzątanie mieszkania. Niby fajnie, robotę odwalili za mnie, ale... No właśnie pozostaje to ALE.
Tutaj też mnie ledwo co widujecie. To się już chyba nazywa pracoholizm, bo nawet po nocach mi się teraz w Święta robota śni i myślę o niej. Czasem chodzę wkurzona, czasem wykończona, ale w zasadzie to lubię swoją pracę, lubię się wykazywać, lubię zarządzać ludźmi, lubię pracować z ludźmi, lubię tym żyć, po prostu.
A i lubię swoje treningi, wręcz uwielbiam - na nich wyładowuję wszelki stres z całego dnia, bo nie bez powodu chodzę sobie podźwigać ciężary na godzinę 20:00, 4x w tygodniu. Aktualnie do marca robię masę, że tak powiem "rosnę" w siłę i nie tylko... Ale od marca redukcja i zrzucanie nadprogramowych kg! :)
Całuje,
będzie mnie tu wiecej,
Ania :*
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.






