Lista blogów » Frozen Style

Pierwszy dzień wakacji w Grecji.

Zobacz oryginał

Piątek 13-tegoWczesna pobudka o 7.00, szybkie pakowanie ostatnich rzeczy, śniadanie i wyjazd. Pierwsza stacja- Centrum handlowe,  o 9.30 podróż na lotnisko Pyrzowice. Stoimy w kolejce po odprawę. Potem rewizja osobista. Zaczynam 'piszczeń' w bramkach i jestem  przeszukiwana. To zapewne mój aparat na zęby P:
O 11:30 wchodzimy na salę, z której będziemy się ustawiać do odpowiedniego wyjścia.
Po krótkim posiłku w kafejce, gotowi do wyjazdu, czekamy na otworzenie się naszego wyjścia. Pewien facet zbiega po schodach, przepychając ludzi. Myśli że jego samolot odleciał.
O 13:30 dostajemy wiadomość, że lot został opóźniony z przyczyn technicznych, dalsze informacje po pół godzinie. Wracamy na salę. Następna wiadomość ta sama. Minęło już 1,5 h. Ne wiadomo co się stało. Czekamy na lot. Dopiero o 16:00 dostajemy wiadomość o kolejnym przesunięciu godziny lotu i o wydawanych darmowych ciepłych posiłkach na stołówce o 18:00 za okazaniem biletu. Zostaliśmy odesłani z owej sali, przed terminale. Nadszedł czas posiłku. Dostajemy talerz, na którym znalazły się ziemniaki, kawałek mięsa oraz surówka. Herbata to wzięcia dla chętnych. W worku bułka (bardzo dobra zresztą, 2 Prince-pola i Pepsi light.
DSC00410.JPG
Dostajemy wiadomość o ponownym wejściu na salę. Pod potencjalnie naszym samolotem stoi karetka pogotowia. Jak się później dowiedziałam, jakiś ptak wleciał do jednego z silników. Narobił takich szkód, że uniemożliwił lot. Trzeba było czekać na kolejny samolot tych lini.
O 20 30 ponowne ustawienie do wyjścia. Tym razem zakończone sukcesem. Udajemy się do lekko podstarzałego samolotu. Mam miejsce przy oknie. Silniki ruszają, a adrenalina zaczyna mi się podnosić. Jadąc po pasie, skrzydła dość pokaźnie się ruszają. Unosimy się nad ziemią. W chwili wszystko wydaje się malutkie. Przedzieramy się przez  jedną warstwę chmur, potem przez kolejną. Jedyną rzeczą, która mi przeszkadzała to TURBULENCJE. Przyciskam rękę i głowę do mamy, gdy samolot unosi się i nagle bezwiednie opada. Jak później się dowiedziała od taty: 'Nigdy jeszcze się nie spotkałem z takimi turbulencjami. Siedziałem cicho, żeby was  nie straszyć, ale modliłem się żebyśmy nie spadli".
II cześć lotu minęła bezproblemowo. 
Czas lądowania. Łagodne poprowadzenia samolotu, dopiero zdziwiło mnie samo osadzenie go na ziemii, gdy maszyna uderzyła o pas, tak, że się wszystko zatrzęsło.
 Jest godzina 00:30. 7 godzin opóźnienia lotu! Po odebraniu bagaży idziemy przed lotnisko w Kos. Czeka tam pani logo naszego biura podróży i informuje o przeniesieniu nas do innego hotelu. JAK TO?! Jesteśmy umówieni ze znajomymi, a ci nie wiedzą do się  z nami dzieje! Jedyna pracująca komórka taty została zablokowana przez nieprawidłowo wpisany pin. Jednak z powodu późnej godziny nic nie udało nam się tego dnia zmienić. 


Zainteresowani dalszym biegiem sytuacji?

Zaloguj się, żeby dodać komentarz.