Paski, styl i chochliki.
Zobacz oryginał śr., 14/11/2012 - 01:04
Odkrycie własnego stylu jest trudniejsze niż mogłoby się wydawać. Trwa walka między rzeczami ładnymi, modnymi i tymi, w których dobrze się wygląda. Niestety nie we wszystkim wygląda się dobrze i stylowo. Z drugiej strony nie we wszystkim się dobrze czuje. Gdzieś między milionem właściwości i rzeczy jest złoty środek. Ideał. Dotarcie do niego to długa droga pełna prób i porażek. Ja ciągle idę. Po latach doświadczeń, spektakularnych katastrofach i małych sukcesach, zebrałam masę informacji. I zdjęć. Często przykrych, jak się okazuje po czasie, ale nie tylko. Taka specyfika doświadczeń. Mam listę pewniaków. Kolory, wzory, fasony, ale nie dorosłam jeszcze do trzymania się ich. Może inaczej... Doskonale wiem o ich istnieniu. Wiem, że zawsze mogę sięgnąć po coś sprawdzonego, ale mam świadomość, że nie przetestowałam wszystkich możliwości. To może być mój największy życiowy błąd (bo tyczy się nie tylko ubierania), ale nie potrafię się ograniczyć. To jak z tym przeciągiem, o którym wczoraj napomknęłam. Strasznie mi trudno pozamykać drzwi. Pootwierałam je, coś znalazłam, ale szukam dalej. Nie spróbuję, nie będę wiedziała. Dlatego na przykład blog przypomina pole walki. Wielkie pole eksperymentalne. Wiem, że byłoby lepiej gdybym trzymała się dobrych zestawów. Mam w głowie chochlika, który mi to uniemożliwia. Można by się pokusić o stwierdzenie, że nie mam własnego stylu. Większość z Was może tak uważać. Macie prawo. Ja uważam, że go posiadam. Każdy go chyba posiada (?). Lepszy, gorszy, ale własny. Inna sprawa, jeśli chodzi o te wszystkie kserokopie kserokopii manekinów... Wszystkie moje rzeczy są ze sobą połączone w pokrętny sposób. Tak samo łączenie ich ze sobą. Niby chaos, ale jakoś to ogarniam.
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.



