Lista blogów » Konturek
Wykrój
W tym celu planowałam odpruć podszewkę, jednak nie zrobiłam tego, już nie wiem, czy bardziej ze strachu czy z lenistwa. Zwężam go po bokach, trochę za bardzo się rozpędziłam, bo aż o 8 centymetrów, jednak ostatnim rzutem na taśmę ogarnęłam się i odjęłam tylko 4 centymetry :)
Naprasowuję flizelinę na poszczególne części, jak na zdjęciu. Ostatecznie zrywałam ją z przodów, beznadziejnie się na nich układała.
Kieszenie
Po przyszyciu wierzchu i spodu odwracam przód (1) na lewą stronę. Nacinam ostrożnie dziurę przy użyciu prujki (lub nożyczek) i wywracam spód kieszeni na lewą stronę przodu. Wierzch zostaje na wierzchu :)
Na tym etapie oczekuję rewelacyjnych efektów, tymczasem rzeczywistość jest bolesna, płaszcz żyje swoim życiem i nie bardzo chce leżeć na moich ramionach...
Przypinam odszycie przodu, naddając go na przód (tylko w miejscu klap, czyli rogów rewersu, resztę przypinam normalnie). Przyszywam odszycie do wysokości rogów (kolejno krótki bok, potem wzdłuż przednich brzegów).
Obcinam zapasy szwów na szczycie klapy / rogów rewersu. Nacinam kąt na odszyciu do końca, by móc swobodnie przyszyć bok do wierzchu kołnierza. Brzmi skomplikowanie, ale w trakcie wszystko się wyjaśni :)
Temat potraktuję bardzo powierzchownie, za co z góry bardzo przepraszam, to był moment, w którym naprawdę nie miałam możliwości dokumentacji procesu tworzenia rękawów... Zszywam więc kolejno wierzchni i spodni brzeg rękawów, równolegle rozprasowując szwy. Przypinam od góry i zszywam... Niby łatwe i przyjemne, mi jednak zeszło pół dnia na kombinowaniu, jak tu je wszyć, a jaka długość, a czy kimonowy rękaw to dobre rozwiązanie. Już zaczęłam tracić nadzieję, gotowa byłam kroić nowe rękawy i robić je klasycznie z poduszkami. Ostatecznie wystarczyło, że zamiast krótkich spodenek (tak, dwa tygodnie temu jeszcze było gorąco...) założyłam jeansy i proporcje między płaszczem a moimi nogami i rękami diametralnie uległy zmianie. Podwinęłam zapasy rękawów i podłożenie dołu, zaprasowałam do środka i zostawiłam całość. Tutaj też zerwałam flizelinę z przodu, całość zaczynała wyglądać super. Przynajmniej dla mnie :)
Przy podszewce miałam dylemat, chciałam żeby płaszcz był ciepły. Wybrałam chyba najtańszą i najłatwiejszą z opcji, pikówkę. Rozważałam opcję dodania jeszcze poliestrowej podszewki, jednak widząc, jak się elektryzuje, dałam sobie spokój.
Podszewkę szyję tak samo jak płaszcz (wykorzystuję części wykroju: (1) - przód po odjęciu od niego odszycia przodu; (6) - ramiona, również po odcięciu części odszycia; (3) - tył i (4),(5) - rękawy). Przy krojeniu połączyłam resztę przodu i górny przód. Najpierw szyję szwy boczne, szwy ramion, potem wierzch i spód rękawów. Na koniec rękawy do ramion.
Na lewym rękawie celowo zostawiam otwór długości około 20cm (na razie tylko go fastryguję białą nicią, żeby mi nie latał i nie przeszkadzał - mam nadzieję, że widzicie to na zdjęciu poniżej). To podpowiedziała mi mama i za tę podpowiedź jestem jej bardzo wdzięczna (tym bardziej, ona nie lubi szyć, a w Burdzie nie ma ani słowa o czymś takim...).
Na koniec zostaje mi przyszyć podszewkę - prawą stroną do prawej wewnętrznego brzegu odszycia płaszcza. Podszewkę wywracam tak, by móc założyć płaszcz na siebie (czyli jej lewą stroną do lewej strony płaszcza). Podwijam (wywijam?) podszewkę przy rękawach i podłożeniu dolnego brzegu, przypinam szpilkami do płaszcza. Przez wspomnianą wyżej dziurę w lewym rękawie wypruwam białą nić i wywracam całość na lewą stronę. Zszywam, najpierw rękawy, potem spód. Wywracam z powrotem całość (ewentualnie sprawdzam, czy wszystko jest ok i poprawiam).
OVERSIZE COAT - INSTRUKCJA SZYCIA
Zobacz oryginał śr., 27/08/2014 - 20:50Jak uszyć płaszcz? Szybko i zdecydowanie! Instrukcję szycia robię po raz pierwszy, mam nadzieję nie ostatni... Wbrew pozorom płaszcz szyje się naprawdę przyjemnie. Ja przynajmniej jestem z siebie zadowolona.
Wykrój
Wykrój modelowałam na podstawie płaszcza H&M, o proszę - inspiracja poniżej :)
W tym celu planowałam odpruć podszewkę, jednak nie zrobiłam tego, już nie wiem, czy bardziej ze strachu czy z lenistwa. Zwężam go po bokach, trochę za bardzo się rozpędziłam, bo aż o 8 centymetrów, jednak ostatnim rzutem na taśmę ogarnęłam się i odjęłam tylko 4 centymetry :)
Mam skrojone: przód (1), odszycie przodu (2), tył (3), rękaw: wierzch (4) i spód (5), odszycie podkroju szyi (6), kołnierz: wierzch (7) i spód (8), stójka (9), ramię (10), części wlotu kieszeni: wierzch i spód (11).
Części (6) i (7) wycinam pojedynczo, (11) cztery razy, pozostałe dwa razy.
Części (6) i (7) wycinam pojedynczo, (11) cztery razy, pozostałe dwa razy.
Naprasowuję flizelinę na poszczególne części, jak na zdjęciu. Ostatecznie zrywałam ją z przodów, beznadziejnie się na nich układała.
Kieszenie
Nienawidzę, nienawidzę szyć kieszeni...
Potrzebujemy przodu, wierzchu i spodu wlotu kieszeni. Przed przyszyciem poszczególnych części kieszeni do przodów, przy użyciu białej nici fastryguję właśnie na przodach prostokąt o wymiarach ok. 2,5x16cm - wlot kieszeni. Dodatkowo zaznaczam ściegiem na maszynie rogi kieszeni, żeby po zrobieniu dziur materiał się nie pruł. Układam na prawej stronie przodów wierzch i spód wlotu kieszeni. Przyszywam wzdłuż dłuższych boków, jak na zdjęciu.
Przyszywam ręcznie wierzch kieszeni krótszym bokiem, wolny brzeg wkładam do środka i delikatnie zaprasowuję całość.
Na lewej stronie zszywam ze sobą wierzch kieszeni złożony na pół. Delikatnie prasuję, spód wlotu kieszeni zostawiam wciąż odwrócony do góry.
Worki kieszeni kroję z podszewki, przyszywam ich górnym prostym brzegiem do wierzchu i spodu, następnie zszywam worki razem ze sobą.
Przód i tył
Zszywam części tyłu ze sobą, przód z ramionami (górnymi częściami przodu), szwy boczne, a na koniec szwy ramion (na bieżąco rozprasowuję poszczególne szwy). Wywracam na prawą stronę.
Kołnierz
Zszywam części kołnierza ze sobą wzdłuż zewnętrznych brzegów, naddając wierzch nad spodem, czyli tak, aby wierzch kołnierza był większy niż spód. W ten sposób brzegi (szwy) kołnierza schowają się do spodu i są mniej widoczne. "Na wąskich bokach szycie powinno rozpoczynać się i kończyć dokładnie na linii brzegu nasady" - tak podaje Burda, czego jak widać na zdjęciu nie wzięłam pod uwagę i rozpoczęłam szycie kołnierza za daleko. Bardziej poprawne szycie będę musiała rozważyć następnym razem :)
Teraz chwila prawdy. Czas przyszyć kołnierz do całości. Zaznaczam na maszynie jeden z kątów kołnierza na przodach (ten bliżej środka) i nacinam je prawie do końca.
Przyszywam spodnią część kołnierza do szyi, zaczynając i kończąc na wysokości nacięć.
Następnie przyszywam boczne części kołnierza do przodów i nacinam kąty już do końca.
Spinam ze sobą i zszywam razem wierzch i spód kołnierza, zaczynając i kończąc na wysokości szwów ramion. Obcinam nadmiary zapasów.
Na tym etapie oczekuję rewelacyjnych efektów, tymczasem rzeczywistość jest bolesna, płaszcz żyje swoim życiem i nie bardzo chce leżeć na moich ramionach...
Odszycie przodu
Przypinam odszycie przodu, naddając go na przód (tylko w miejscu klap, czyli rogów rewersu, resztę przypinam normalnie). Przyszywam odszycie do wysokości rogów (kolejno krótki bok, potem wzdłuż przednich brzegów).
Obcinam zapasy szwów na szczycie klapy / rogów rewersu. Nacinam kąt na odszyciu do końca, by móc swobodnie przyszyć bok do wierzchu kołnierza. Brzmi skomplikowanie, ale w trakcie wszystko się wyjaśni :)
Zszywam części odszyć z podkrojem szyi i następnie przyszywam wzdłuż do kołnierza.
Rękawy
Temat potraktuję bardzo powierzchownie, za co z góry bardzo przepraszam, to był moment, w którym naprawdę nie miałam możliwości dokumentacji procesu tworzenia rękawów... Zszywam więc kolejno wierzchni i spodni brzeg rękawów, równolegle rozprasowując szwy. Przypinam od góry i zszywam... Niby łatwe i przyjemne, mi jednak zeszło pół dnia na kombinowaniu, jak tu je wszyć, a jaka długość, a czy kimonowy rękaw to dobre rozwiązanie. Już zaczęłam tracić nadzieję, gotowa byłam kroić nowe rękawy i robić je klasycznie z poduszkami. Ostatecznie wystarczyło, że zamiast krótkich spodenek (tak, dwa tygodnie temu jeszcze było gorąco...) założyłam jeansy i proporcje między płaszczem a moimi nogami i rękami diametralnie uległy zmianie. Podwinęłam zapasy rękawów i podłożenie dołu, zaprasowałam do środka i zostawiłam całość. Tutaj też zerwałam flizelinę z przodu, całość zaczynała wyglądać super. Przynajmniej dla mnie :)
Podszewka
Przy podszewce miałam dylemat, chciałam żeby płaszcz był ciepły. Wybrałam chyba najtańszą i najłatwiejszą z opcji, pikówkę. Rozważałam opcję dodania jeszcze poliestrowej podszewki, jednak widząc, jak się elektryzuje, dałam sobie spokój.
Podszewkę szyję tak samo jak płaszcz (wykorzystuję części wykroju: (1) - przód po odjęciu od niego odszycia przodu; (6) - ramiona, również po odcięciu części odszycia; (3) - tył i (4),(5) - rękawy). Przy krojeniu połączyłam resztę przodu i górny przód. Najpierw szyję szwy boczne, szwy ramion, potem wierzch i spód rękawów. Na koniec rękawy do ramion.
Na lewym rękawie celowo zostawiam otwór długości około 20cm (na razie tylko go fastryguję białą nicią, żeby mi nie latał i nie przeszkadzał - mam nadzieję, że widzicie to na zdjęciu poniżej). To podpowiedziała mi mama i za tę podpowiedź jestem jej bardzo wdzięczna (tym bardziej, ona nie lubi szyć, a w Burdzie nie ma ani słowa o czymś takim...).
Zszycie części
Na koniec zostaje mi przyszyć podszewkę - prawą stroną do prawej wewnętrznego brzegu odszycia płaszcza. Podszewkę wywracam tak, by móc założyć płaszcz na siebie (czyli jej lewą stroną do lewej strony płaszcza). Podwijam (wywijam?) podszewkę przy rękawach i podłożeniu dolnego brzegu, przypinam szpilkami do płaszcza. Przez wspomnianą wyżej dziurę w lewym rękawie wypruwam białą nić i wywracam całość na lewą stronę. Zszywam, najpierw rękawy, potem spód. Wywracam z powrotem całość (ewentualnie sprawdzam, czy wszystko jest ok i poprawiam).
Brzegi pozostawionego otworu spinam szpilkami i szyję ze sobą na maszynie.
Guziki
Kolejny stresujący dla mnie moment, a koniec tak blisko. Trzeba zrobić dziurę... Ja korzystam ze stopki do obrzucania dziurek (proponuję najpierw poćwiczyć robienie dziurki na próbce naszego materiału).
Happy end :)
Chyba jestem jedyną osobą w tym kraju, która nie może doczekać się zimy :)
Czekam więc na bardziej sprzyjające płaszczom warunki pogodowe.
Jeśli miałabym skończyć z blogowaniem, to wiem, że w ostatnim poście pojawilibyśmy się razem.
(PS płaszcz jeszcze przed ostatecznym wyprasowaniem)
(PS płaszcz jeszcze przed ostatecznym wyprasowaniem)
Flausz prasowałam przez wilgotną (nie mokrą) ściereczkę używając pary z żelazka (150-160°C - 2 punkty) do chwili, aż ścierka i płaszcz będą totalnie suche. Do zobaczenia w płaszczu! :)
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.




.png)
.png)
.png)

.png)






































