Lista blogów » DALENADAILY

ONE DAY IN VENEZIA

Zobacz oryginał

Często przyjeżdżając pierwszy raz do danego miejsca, chcąc nie chcąc, porównujemy je z innym, które już znamy. Zawsze znajdzie się jakieś podobieństwo, w zabudowaniu, architekturze, krajobrazach, ludziach. Wenecja to jednak miasto, którego nie da się porównać z żadnym innym. Jest jedyne w swoim rodzaju i to jest główny powód, dla którego powinno się ją odwiedzić. Nie ukrywam, Wenecja skradła moje serce i zostanie w nim na długo. Urzekła mnie swoim klimatem, pomimo tłumu turystów czułam, jakbym zatrzymała się w miejscu, kilkaset lat wstecz.
Muszę też obalić kilka mitów:
1. Czy w Wenecji śmierdzi? Nie, w Wenecji nie śmierdzi. Gdzieniegdzie dało się odczuć zapach, który towarzyszy praktycznie każdej nadmorskiej miejscowości. Po 10 dniach spędzonych w Chorwacji całkowicie przyzwyczaiłam się do tego zapachu i był on dla mnie praktycznie niezauważalny, ale dla kogoś, kto miał przerwę od podróżowania i od morza, ten zapach może być trochę dokuczliwy.
2. Wenecja jako jedno z najdroższych miast Europy. Przyjeżdżając nawet na jeden dzień, bałam się tych cen, zwłaszcza, że mój budżet był ograniczony (tradycyjnie :P). Ceny jednak nie okazały się aż tak wysokie, jak wszyscy straszyli. Oczywiście o przepłynięciu gondolą nawet nie myślałam (80-100 euro) i nie mam pojęcia o cenach noclegów, ale przykładowo obiad dało się zjeść w rozsądnej cenie. Pizza za 7 euro to chyba nie jest majątek, prawda? Trochę bolało mnie wydanie 15 euro na tramwaj wodny (w dwie strony), ale widoki zdecydowanie wynagrodziły mi te koszta ( o tym niżej :)).
3. Czy mieszkańcy Wenecji mają dość turystów? Dużo osób odwiedzając to miejsce skarży się na naciąganie, brak szacunku, etc. Szczerze mówiąc nie odczułam tego, włosi są bardzo sympatyczni i energiczni, mają dużo pozytywnej energii. Wszyscy byli mili, pomocni i bardzo dobrze się tam czułam :)
4. Czy Wenecja to miasto opuszczone? Spacerując po różnych zakątkach Wenecji można się natknąć na kamienice, które ewidentnie są niezamieszkane, opuszczone, a w oknach widnieją dziury. Wenecja jest miastem specyficznym, osobiście nie wyobrażałabym sobie życia tam. Udało mi się jednak zagłębić w uliczki, gdzie można było spotkać mieszkańców miasta. Byli bardzo chillowi, miało się wrażenie że żyją spokojnie, bez pośpiechu, jakby czas dla nich nie istniał.

Do Wenecji dojechaliśmy przed 9 rano. Ulice były jeszcze puste, restauracje powoli otwierano, a do sklepów dopiero transportowano towar na specjalnych łódkach. Można było w spokoju spacerować, fotografować i podziwiać miasto.

P8180045.JPG


P8180068.JPG


P8180071.JPG


P8180080.JPG


P8180091-tile.jpg


P8180116.JPG
 Witryny sklepowe urzekały asortymentem

P8180136.JPG
 Canal Grande

P8180137.JPG


P8180139.JPG
 Obiad


P8180141.JPG
 Randka


P8180143.JPG
 Canal Grande


P8180147.JPG


P8180169-tile.jpg
 Polski akcent


P8180171.JPG


P8180172.JPG
Marzy mi się teatr w Wenecji!


P8180199.JPG
 Jedno z wielu miejsc gdzie można znaleźć gondole

P8180293.JPG
 Ulica drogich sklepów

P8180297.JPG


P8180324.JPG


P8180325.JPG
 Plac Świętego Marka. Po spędzeniu kilku godzin w wąskich uliczkach, gdzie jedyną większą przestrzenią były mostki pomiędzy budynkami, wychodząc na ten plac czuło się lekką dezorientację i przytłoczenie ogromną przestrzenią. Widać też ogromne tłumy turystów.

P8180373.JPG
 Bazylika Świętego Marka. Tylko połówka, bo druga część była w budowie :P


P8180375.JPG
 Architektura


P8180386.JPG
 Widok na okoliczną wysepkę.

P8180388.JPG


P8180391.JPG


P8180403.JPG


P8180423.JPG


P8180428-tile.jpg


P8180429.JPG


P8180435.JPG


P8180443.JPG


P8180461-tile.jpg


P8180462.JPG
 Gondolowy korek


P8180468.JPG


P8180478.JPG


P8180481.JPG


W godzinach szczytu, kiedy Wenecja jest przepełniona turystami, hałasem i zgiełkiem, warto wybrać się tramwajem wodnym na którąś z okolicznych wysepek. Jest ich siedem. Murano jest znane z wyrobów ze szkła, które można kupić także w Wenecji. Jest też wyspa, która w całości składa się z cmentarza. My wybrałyśmy za cel małą wysepkę, oddaloną 40 minut tramwajem wodnym od Wenecji- Burano. Wyspa jest znana z tego, że składa się w całości z kolorowych domków, a kolory praktycznie się nie powtarzają! Daje to niesamowity widok, którym byłam oczarowana. Dlaczego tak jest? Podobno w przeszłości malowano każdy domek na inny kolor, żeby żeglarze mogli trafić do swoich domów. Teraz, żeby pomalować dom, trzeba zdobyć pozwolenie od lokalnych władz. Pilnują, żeby kolory domków się nie powtarzały. Wysepkę zamieszkuje ok. 4 tysięcy mieszkańców. Jest świetną odskocznią od Wenecji w tych najgorszych godzinach. W porównaniu do innych wysepek, nie jest tak bardzo oblegana przez turystów, jest spokojnie i można się zrelaksować. Przepłynięcie tramwajem wodnym kosztuje 7,5 euro w jedną stronę, trochę dużo, ale zdecydowanie warto!

P8180484.JPG


P8180488.JPG


P8180490.JPG


P8180491.JPG


P8180512.JPG


P8180514.JPG


P8180522.JPG


P8180520.JPG


P8180527.JPG
 Cukierkowa codzienność

P8180534.JPG


Mam nadzieję, że nie zamęczyłam was ilość zdjęć :) Dajcie znać, czy spodobała wam się relacja, mam jeszcze zdjęcia z paru miejsc, jak chcecie, to mogę zrobić podobny post :)

Zaloguj się, żeby dodać komentarz.