Lista blogów » balaczka.blogspot.com

Ombre

Zobacz oryginał

Dzisiaj chciałabym przybliżyć wam trochę historię mojego ombre. Coraz częściej padają pytania na ten temat. Ile razy rozjaśniałam, czy robiłam to stopniowo, czy sama, jaką metodą, farbą czy rozjaśniaczem i czy włosy się zniszczyły. Dlatego postanowiłam napisać jak u mnie się to odbywało i pokazać na zdjęciach poszczególne etapy.

Przed ombre farbowałam włosy na ciemny lub średni brąz przez kilka lat. Dlatego jak zdecydowałam się na ombre w lipcu tamtego roku, musiałam to zrobić stopniowo, aby uzyskać taki efekt jak mam teraz. Do tej pory miałam rozjaśniane końce 3 razy co 3-4 miesiące i taki kolor mnie satysfakcjonuje:) . Dzięki temu moje włosy nie zniszczyły się, nie są przesuszone i nie mam z nimi problemów. Może właśnie dlatego, że robiłam to w dużych odstępach czasowych i zdążyły się zregenerować.Pierwsze rozjaśnianie robiłam w salonie fryzjerskim (włosy miałam wtedy niesamowicie ciemne), dwa następne zrobiła mi koleżanka również fryzjerka. Trzeba pamiętać o tym, że ombre wygląda świetnie tylko jeśli wykonanie jest perfekcyjne. Tzn nie może się odznaczać linia odcięcia, ja miałam włosy tapirowane i dopiero nakładany rozjaśniacz.

Jeśli chodzi o moje włosy to nigdy nie kieruję się aktualną modą. Zawsze są one długie, a kolor tak naprawdę w dużej mierze zależy od tego co mi się podoba w danym momencie. Najważniejsze jest to aby włosy były zadbane, co w przypadku ombre jest szczególnie ważne. Moja pielęgnacja ogranicza się do codziennego mycia włosów i stosowania odżywki (SYOSS). Ombre niesamowicie rozświetla twarz i wygląda super w każdej fryzurze np koku czy warkoczach.

1.jpg
 przed rozjaśnianiem

2.JPG
 1 rozjaśnianie

3.JPG
 2 rozjaśnianie 

4.JPG
3 rozjaśnianie - aktualnie (włosy u góry to mój naturalny kolor:)

Zaloguj się, żeby dodać komentarz.