Ombre
Zobacz oryginał ndz., 26/05/2013 - 11:09Dzisiaj chciałabym przybliżyć wam trochę historię mojego ombre. Coraz częściej padają pytania na ten temat. Ile razy rozjaśniałam, czy robiłam to stopniowo, czy sama, jaką metodą, farbą czy rozjaśniaczem i czy włosy się zniszczyły. Dlatego postanowiłam napisać jak u mnie się to odbywało i pokazać na zdjęciach poszczególne etapy.
Przed ombre farbowałam włosy na ciemny lub średni brąz przez kilka lat. Dlatego jak zdecydowałam się na ombre w lipcu tamtego roku, musiałam to zrobić stopniowo, aby uzyskać taki efekt jak mam teraz. Do tej pory miałam rozjaśniane końce 3 razy co 3-4 miesiące i taki kolor mnie satysfakcjonuje:) . Dzięki temu moje włosy nie zniszczyły się, nie są przesuszone i nie mam z nimi problemów. Może właśnie dlatego, że robiłam to w dużych odstępach czasowych i zdążyły się zregenerować.Pierwsze rozjaśnianie robiłam w salonie fryzjerskim (włosy miałam wtedy niesamowicie ciemne), dwa następne zrobiła mi koleżanka również fryzjerka. Trzeba pamiętać o tym, że ombre wygląda świetnie tylko jeśli wykonanie jest perfekcyjne. Tzn nie może się odznaczać linia odcięcia, ja miałam włosy tapirowane i dopiero nakładany rozjaśniacz.
Jeśli chodzi o moje włosy to nigdy nie kieruję się aktualną modą. Zawsze są one długie, a kolor tak naprawdę w dużej mierze zależy od tego co mi się podoba w danym momencie. Najważniejsze jest to aby włosy były zadbane, co w przypadku ombre jest szczególnie ważne. Moja pielęgnacja ogranicza się do codziennego mycia włosów i stosowania odżywki (SYOSS). Ombre niesamowicie rozświetla twarz i wygląda super w każdej fryzurze np koku czy warkoczach.
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.




