Lista blogów » Różnotematycznie.
Ufff, ile ja już dziś rzeczy zdążyłam zrobić - a pomyśleć, że nie ma jeszcze godziny 11:00. Lubię dni, kiedy jest coś do zrobienia, ale jeszcze bardziej lubię mieć to już z głowy - i mieć czas dla siebie i bliskich. Mam nadzieję, że najbliższy czas dobrze wykorzystam. Podobno mają przyjść ładne, ciepłe dni - w sam raz na koniec wakacji. Od września dzieci wracają do szkoły, a ja wracam do pracy - z resztą też w szkole - i gdyby kilka lat temu ktoś powiedział mi, że będę uczyć matematyki, to chyba bym mu nie uwierzyła. Ale... życie bywa przewrotne, prawda? Lata szkolne wspominam z uśmiechem na twarzy - był to czas beztroski, nowych przyjaźni, zabawy - i oczywiście wtedy myślałam, że mam na głowie wszystkie problemy świata... :) z perspektywy czasu uśmiecham się na myśl o tym. Ale prawdę mówiąc trochę przeraża mnie fakt, kiedy widzę na ulicy młode, 15,16-letnie dziewczyny na szpilkach, w pełnym makijażu, biegające po klubach nocnych, często z fajką/piwem w ręku... To chyba taki (niezbyt dobry) znak naszych czasów.
Ale przejdźmy do tematu posta. Każda kobieta marzy o pięknych, długich rzęsach - myślę, że Panie zgodzą się ze mną w tej kwestii (bo przypuszczam, że facetom jest to bez różnicy :D). O rzęsy - tak, jak o włosy - trzeba dbać. Tym bardziej, że natura nie jest sprawiedliwa (tak samo, jak w przypadku włosów). Znam co najmniej 3 osoby, które mają tak piękne naturalne rzęsy, że można by było podejrzewać o doklejanie sztucznych :) zawsze im tego zazdrościłam, bo ja mam z natury dość krótkie i jasne rzęsy (ale za to gęste, ha!). Z pomocą przychodzą różne odżywki, po których oczekujemy zawsze konkretnego efektu - chcemy uzyskać śliczne, długie, mocne i gęste rzęsy. Na rynku możemy trafić na naprawdę sporo różnych preparatów. Ja ostatnio miałam okazję testować odżywkę RefectoCil Longlash. Co z tego wynikło? Zapraszam do czytania!
ODŻYWKA DO RZĘS REFECTOCIL LONGLASH - RECENZJA
Zobacz oryginał śr., 24/08/2016 - 11:06Hej!
Ufff, ile ja już dziś rzeczy zdążyłam zrobić - a pomyśleć, że nie ma jeszcze godziny 11:00. Lubię dni, kiedy jest coś do zrobienia, ale jeszcze bardziej lubię mieć to już z głowy - i mieć czas dla siebie i bliskich. Mam nadzieję, że najbliższy czas dobrze wykorzystam. Podobno mają przyjść ładne, ciepłe dni - w sam raz na koniec wakacji. Od września dzieci wracają do szkoły, a ja wracam do pracy - z resztą też w szkole - i gdyby kilka lat temu ktoś powiedział mi, że będę uczyć matematyki, to chyba bym mu nie uwierzyła. Ale... życie bywa przewrotne, prawda? Lata szkolne wspominam z uśmiechem na twarzy - był to czas beztroski, nowych przyjaźni, zabawy - i oczywiście wtedy myślałam, że mam na głowie wszystkie problemy świata... :) z perspektywy czasu uśmiecham się na myśl o tym. Ale prawdę mówiąc trochę przeraża mnie fakt, kiedy widzę na ulicy młode, 15,16-letnie dziewczyny na szpilkach, w pełnym makijażu, biegające po klubach nocnych, często z fajką/piwem w ręku... To chyba taki (niezbyt dobry) znak naszych czasów.
Ale przejdźmy do tematu posta. Każda kobieta marzy o pięknych, długich rzęsach - myślę, że Panie zgodzą się ze mną w tej kwestii (bo przypuszczam, że facetom jest to bez różnicy :D). O rzęsy - tak, jak o włosy - trzeba dbać. Tym bardziej, że natura nie jest sprawiedliwa (tak samo, jak w przypadku włosów). Znam co najmniej 3 osoby, które mają tak piękne naturalne rzęsy, że można by było podejrzewać o doklejanie sztucznych :) zawsze im tego zazdrościłam, bo ja mam z natury dość krótkie i jasne rzęsy (ale za to gęste, ha!). Z pomocą przychodzą różne odżywki, po których oczekujemy zawsze konkretnego efektu - chcemy uzyskać śliczne, długie, mocne i gęste rzęsy. Na rynku możemy trafić na naprawdę sporo różnych preparatów. Ja ostatnio miałam okazję testować odżywkę RefectoCil Longlash. Co z tego wynikło? Zapraszam do czytania!
Oczywiście, jeśli nałożymy 10 warstw tuszu do rzęs, ewentualnie przedłużymy metodą 1:1 lub jeszcze jakąś inną (nie znam się na tym, ale chyba jest teraz tego trochę więcej) to rzęsy będą wyglądały naprawdę fajnie. Z tym, że codzienne tuszowanie baaardzo obciąża i osłabia rzęsy, a doczepione u kosmetyczki tak czy siak w końcu odpadną. Dlatego trzeba dbać o swoje naturalne - takie jest moje zdanie. Odżywka, którą dziś przedstawię, służy także do pielęgnacji brwi - aczkolwiek przyznam, że w tym celu jej jeszcze nie stosowałam.
OD PRODUCENTA:
OD PRODUCENTA:
Odżywka RefectoCil Longlash to intensywny w swoim działaniu gęsty i tłusty krem, zawierający witaminy, naturalne olejki roślinne oraz substancje, dzięki którym brwi i rzęsy są doskonale odżywione i wzmocnione. W celu uzyskania lepszego efektu produkt stosować na noc. Odżywka w tubce, zapakowana w kartonik, do którego dołączona jest szczoteczka do nakładania preparatu.
Skład: Ricinus Officmalis, Triticum Vulgare, Adeps Lane, Cetyl Palmitate, Cetearyl Alcohol, Silica, Tocopheryl Acetate, Parfum.
Skład: Ricinus Officmalis, Triticum Vulgare, Adeps Lane, Cetyl Palmitate, Cetearyl Alcohol, Silica, Tocopheryl Acetate, Parfum.
MOJA OPINIA:
Zacznę od strony technicznej. Produkt znajduje się w niewielkiej, poręcznej tubce, którą praktycznie wszędzie można wsunąć - do kieszeni, kosmetyczki- nie zajmuje dużo miejsca. Osobiście odżywkę nakładam po prostu palcem - wtedy najłatwiej jest mi wziąć taką ilość, jaka będzie mi potrzebna. Można oczywiście robić to też specjalną szczoteczką, ale dla mnie chyba najszybsza i najwygodniejsza wersja jest ta, o której wcześniej wspomniałam. Nie ma co rozwlekać się nad wyglądem opakowania - odżywka ma działać, a nie wyglądać (chociaż absolutnie nie uważam, że tubka jest brzydka - ale to zwykła, no... tubka na kosmetyk, czego więcej chcieć, o.).
No dobrze, to teraz wydajność. Tutaj widzę chyba jeden z największych plusów. Naprawdę, wystarczy ilość połowy główki od zapałki, aby fajnie rozsmarować produkt na linii rzęs. Używam już kilka tygodni (niekoniecznie codziennie), a preparatu ubyło naprawdę mało. Myślę, że posłuży mi jeszcze długo. Konsystencja jest żelowa, lekko tłusta i łatwo rozsmarowuje się w palcach. Za to duży plus, ponieważ pozwala to na duży komfort użycia i nic nie spływa do oczu. Nie skleja powiek, więc spokojnie można stosować ją na noc, nie łuszczy się też po wyschnięciu. Zapach odżywki przypomina mi trochę maści lecznicze, które w dzieciństwie używałam do "nacierania się" w czasie przeziębień. Nie wiem, czy wiecie, co mam na myśli - w każdym razie pachnie tak ziołowo, naturalnie. Mnie tam się podoba. Cena jest baaardzo korzystna - wiem, że to jeden z tych czynników, na które większość z nas zwraca uwagę. Niecałe 19 zł za 5 ml (i te 5 ml to naprawdę dużo jak na TAKĄ wydajność!) w porównaniu do tych najbardziej popularnych marek to naprawdę mało!
I najważniejsze: działanie. Przyznam, że wybierając odżywkę do testów byłam sceptycznie nastawiona - nie myślałam, ze produkt za taką cenę może tak fajnie działać. Od razu uprzedzę, że nie używałam jej tak dzień w dzień regularnie. Co drugi, trzeci dzień - przynajmniej na początku (później położyłam ją sobie na półce obok łóżka, więc co wieczór, jak tylko rzuciła mi się w oczy, smarowałam "oczka" :)). Jestem pozytywnie zaskoczona. Poniżej zobaczycie porównanie rzęs sprzed 1,5 miesiąca (przed stosowaniem odżywki) i obecnie. Wydaje mi się, że różnica jest - oczywiście nie jakaś spektakularna, ale czuję, że rzęs jest jakby "więcej" i na pewno trochę urosły. Nie oszukujmy się, 1,5 miesiąca to nie jest długi okres czasu i myślę, że za kolejny miesiąc (lub dwa) efekt będzie jeszcze lepszy. Co jeszcze zauważyłam? Rzęsy są nieco ciemniejsze - na porównaniu jest to widoczne. Mam nadzieję, że nie jest to efekt różnego światła na obu zdjęciach :) I nie zamierzam jej odstawiać, absolutnie!
No dobrze, to teraz wydajność. Tutaj widzę chyba jeden z największych plusów. Naprawdę, wystarczy ilość połowy główki od zapałki, aby fajnie rozsmarować produkt na linii rzęs. Używam już kilka tygodni (niekoniecznie codziennie), a preparatu ubyło naprawdę mało. Myślę, że posłuży mi jeszcze długo. Konsystencja jest żelowa, lekko tłusta i łatwo rozsmarowuje się w palcach. Za to duży plus, ponieważ pozwala to na duży komfort użycia i nic nie spływa do oczu. Nie skleja powiek, więc spokojnie można stosować ją na noc, nie łuszczy się też po wyschnięciu. Zapach odżywki przypomina mi trochę maści lecznicze, które w dzieciństwie używałam do "nacierania się" w czasie przeziębień. Nie wiem, czy wiecie, co mam na myśli - w każdym razie pachnie tak ziołowo, naturalnie. Mnie tam się podoba. Cena jest baaardzo korzystna - wiem, że to jeden z tych czynników, na które większość z nas zwraca uwagę. Niecałe 19 zł za 5 ml (i te 5 ml to naprawdę dużo jak na TAKĄ wydajność!) w porównaniu do tych najbardziej popularnych marek to naprawdę mało!
I najważniejsze: działanie. Przyznam, że wybierając odżywkę do testów byłam sceptycznie nastawiona - nie myślałam, ze produkt za taką cenę może tak fajnie działać. Od razu uprzedzę, że nie używałam jej tak dzień w dzień regularnie. Co drugi, trzeci dzień - przynajmniej na początku (później położyłam ją sobie na półce obok łóżka, więc co wieczór, jak tylko rzuciła mi się w oczy, smarowałam "oczka" :)). Jestem pozytywnie zaskoczona. Poniżej zobaczycie porównanie rzęs sprzed 1,5 miesiąca (przed stosowaniem odżywki) i obecnie. Wydaje mi się, że różnica jest - oczywiście nie jakaś spektakularna, ale czuję, że rzęs jest jakby "więcej" i na pewno trochę urosły. Nie oszukujmy się, 1,5 miesiąca to nie jest długi okres czasu i myślę, że za kolejny miesiąc (lub dwa) efekt będzie jeszcze lepszy. Co jeszcze zauważyłam? Rzęsy są nieco ciemniejsze - na porównaniu jest to widoczne. Mam nadzieję, że nie jest to efekt różnego światła na obu zdjęciach :) I nie zamierzam jej odstawiać, absolutnie!
Co myślicie? Odżywkę dostaniecie na stronie sklepu Hairstore.pl, dokłaniej pod tym linkiem:
REFECTOCIL LONGLASH (KLIK)
Ktoś z Was miał tę odżywkę? Podzielcie się opiniami :)
A może macie innego ulubieńca?
Buziaki,
REFECTOCIL LONGLASH (KLIK)
Ktoś z Was miał tę odżywkę? Podzielcie się opiniami :)
A może macie innego ulubieńca?
Buziaki,
Kats.
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.




