Lista blogów » lifeINblond

O pędzlach dwa słowa...

Zobacz oryginał
Zamknijcie oczy, cofnijcie się o kilka lat, wróćcie myślami do momentu, kiedy zaczynałyście swoją przygodę z makijażem. Moje początki nie należały do najłatwiejszych. Wstyd mnie ogarnia, kiedy przypomnę sobie, jak za pomocą podkładu próbowałam uzyskać efekt hawajskiej opalenizny, a za najbardziej kobiece i seksowne uważałam powieki do połowy zamalowane czarną kredką. Nie raz wylądowałam w szkolnej toalecie z poleceniem: idź zmyć makijaż! Chwała youtube'owi, że trafiłam w końcu na modowo-kosmetyczne kanały i zobaczyłam, że mniej znaczy więcej. Odkryłam to urodowe zagłębie i przepadłam! Do dziś potrafię spędzić cały wieczór na oglądaniu takich kanałów jak nissiax83litlleStar1987, czy mojego ulubieńca- loveandgreatshoes. To dzięki nim zobaczyłam, że świat kosmetyków nie kończy się na Rossmannie, a makijaż niekoniecznie najlepiej wygląda wykonany palcami. Z wypiekami na twarzy chłonęłam każdą informację, a dziewczyny stały się dla mnie swoistym punktem odniesienia. Za zupełnie normalne uważam już sprawdzenie ich opinii, zanim zdecyduję się wydać na konkretny produkt więcej, niż 15 zł. Kiedy więc uznałam, że przyszła pora na stworzenie pierwszego, w miarę dobrego kompletu pędzli, pierwszym co zrobiłam, było naskrobanie maila do mojego makijażowego guru- Justyny. Odradziła mi kupowanie zestawów typu 10 pędzli za 50 zł. Porządne akcesoria stanowią jednak bazę i przy odpowiednim użytkowaniu posłużą nawet kilka lat.Za jej radą mój wybór padł na Hakuro. Dlaczego? Bo są to jedne z najlepszych, a zarazem najtańszych pędzli w kategorii tych profesjonalnych. Z wypiekami na twarzy rozpakowywałam przesyłkę, natychmiast zabrałam się za testowanie i.... zakochałam się! Na zabój, bez pamięci. Jak ja bez nich żyłam?! Nie pytajcie, nie wiem. 

P1100096.JPG

Jak widzicie, mój zestaw nie jest zbyt obeszerny, ale uważam, że zupełnie wystarczający do wykonania podstawowych make-upów. Nie każda z nas przecież zajmuje się tym zarobkowo, nie ma więc sensu kupować dwudziestu różnych pędzli, z których używać będziemy jednej czwartej ;)

Co zatem znalazło się w mojej  podstawie?

P1100106.JPG

Hakuro H50s

Jest to mniejsza wersja najpopularniejszego chyba pędzla do podkładu-H50. Flat top, czyli włosie ścięte na płasko. Wykonując ruchy stempelkowe nałożymy przy jego pomocy idealną warstwę podkładu, bez tworzenia plam i smug. 


P1100102.JPG

Hakuro H61

Czasem jednak sam podkład nie zapewni nam maksymalnego krycia niedoskonałości. Wtedy  do akcji wkraczają korektory. Żeby jednak ich aplikacja nie stanowiła problemu, Hakuro oferuje nam H61. Płaski pędzelek języczkowy, dzięki któremu największy nawet "nieprzyjaciel" na naszej twarzy zostanie spacyfikowany.


P1100107.JPG

Hakuro H24

Wyrównałyśmy koloryt cery. Pora na dopełnienie dzieła, czyli pędzel przeznaczony do konturowania twarzy. Za jego pomocą naniesiemy zarówno bronzer, rozświetlacz, jak i róż. Skośnie przycięte, syntetyczne włosie sprawia, że idealnie dopasowuje się do twarzy.

P1100105.JPG


Hakuro H70


Nie możemy również zapomnieć o oczach. Wszak to najważniejszy punkt make-upu. Tutaj niezastąpiony okaże się H70. Pędzelek wykonany z naturalnego włosia pony, zapewni nam prefekcyjną aplikację cienia na całą ruchomą powiekę. 


P1100100.JPG


Hakuro H78

A dopełnieniem będzie kuleczkowy H78. Dzięki niemu rozświetlimy kącik oka, zaznaczymy załamanie powieki, a nawet smoky eye nie będzie nam straszne. 


P1100104.JPG

Maestro 660

Zwieńczeniem powinna być idealnie wyrysowana kreska. Tutaj zdradziłam Hakuro. Mój wybór padł na pędel, a właściwie pędzelek Maestro. Może Wam się wydawać, że za pomocą tego miniaturowego włosia nic nie uda się zdziałać. Błąd! To maleństwo stworzy na oku najbardziej precyzyjną i cieniutką kreskę, jaką kiedykolwiek miałam przyjemność nosić. 

A na jakie pędzle Wy postawiłyście? Czekam na komentarze :)

P1100092.JPG



Zaloguj się, żeby dodać komentarz.