O odmiennym spojrzeniu na modę.
Zobacz oryginał śr., 26/06/2013 - 14:02Czasem zastanawia mnie fenomen różnicy w widzeniu mody pomiędzy kobietami i mężczyznami.
Uwaga: będzie stereotypowo, na podstawie najbliższych obserwacji.
Jak to jest, że, gdy moje koleżanki wzdychają nad moim najnowszym topem/swetrem/butami (niepotrzebne skreślić) mój mąż delikatnie kręci nosem?
Czemu, gdy po ogródku hasam w mocno przebrzmiałej sukience z falbankami mężowi świecą się oczy, a ja nie wyszłabym w niej nawet po przysłowiowe bułki?
Czy to mężczyźni są jednotorowi czy my ograniczone kanonami aktualnej mody?
A może powinnyśmy im zaufać i przywdziewać kobiece łaszki, dziewczęce dodatki, wysokie szpilki i uwodzić ich co dnia?
Dlaczego o tym piszę? Ano zdanie takie podzielone wzbudził mój dzisiejszy strój. I to nie tyle cały zestaw, co moje neonowe sandałki. I, o dziwo, to nie mój mąż był przodującym prześmiewcą (jemu do zaakceptowania mojego stroju wystarczyło, że założyłam sukienką, cała reszta była już mało istotna), a szwagier, który co 5 min wypominał mi barwę obuwia.
Po drugiej stronie barykady moja siostra, zachwycona kolorem butów.
I tak sobie człapałam osiedlowymi uliczkami, zastanawiając się, czy wzbudzam śmiech czy uśmiech:).
A jakby ktoś miał wątpliwości co do neonowości butów- stare zdjęcie, które lepiej obrazuje ich kolor.
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.











