Lista blogów » Creamshine
NATARCZYWE EKSPEDIENTKI KTÓRYCH NIENAWIDZĘ
Zobacz oryginał wt., 12/04/2016 - 12:23Cześć kochani ! Zbliża się bardzo ważny dla nas dzień a mianowicie Chrzest Święty Oliwki. Jak zawsze zostawiłam wszystkie ważne rzeczy na ostatnią chwilę. Moja kosmetyczka powiedziała, że nie da rady mnie umalować ale w sumie nie dziwię się bo kto zapisuję się parę dni przed uroczystością. Kto pierwszy ten lepszy to zrozumiałe. Jak wiecie mam już sukienkę dla Oliwki ale nie mam jeszcze płaszczyka i tutaj zaczyna się problem. Niedziela zbliża się wielkimi krokami a ja na prawdę przeszukałam już wszystkie dziecięce sklepy w okolicy i większości centrum handlowych bez żadnego efektu. Mało tego do dziś nie miałam również sukienki dla siebie. Parę dni szukałam i nic konkretnego nie wpadło mi w oko jednak na szczęście dziś udało mi się kupić śliczną i skromną sukienkę w kolorze pudrowego różu. Poszukiwania sukienki natchnęły mnie do napisania tego postu. Byłam w kilkunastu sklepach gdzie spotykałam się z miłymi lub niekoniecznie rozgarniętymi paniami, które oferowały mi swoją pomoc. Bardzo cenię sobie życzliwość ludzi i chęć pomocy innym jednak natarczywość to coś co bardzo mnie irytuje. Po wizytach w 10 sklepach byłam już lekko podirytowana jednak zdecydowałam się na przekroczenie progu kolejnego miejskiego sklepiku gdzie wieszaków było więcej niż mrówek w mrowisku. Ok, zaczynajmy. Ledwo zdążyłam zobaczyć jakąkolwiek rzecz a już wyrosła przy mnie niziutka i pulchniutka pani po 30 ubrana jak moja babcia. Nie oceniam ludzi po wyglądzie więc jej wygląd zupełnie nie wpłynął na moją ocenę jej osoby jednak to co wydarzyło się potem przerosło moje najśmielsze oczekiwania. Niziutka pani zapytała czy nie potrzebuje pomocy na to z uśmiechem na twarzy odpowiedziałam, że szukam sukienki na chrzest mojej córeczki, chcę, żeby była delikatna w jasnym kolorze, dopasowana z góry a rozkloszowana na dole. Pani popatrzyła na mnie i zwinnie zaczęła przerzucać wieszaki. Ja w tym czasie zorientowałam się, że w tym sklepie nie ma zupełnie nic co mogłoby przykuć moją uwagę jednak grzecznie poczekałam na to co zaproponuje mi ekspedientka i to był mój błąd. Pierwsza propozycja to sukienka ciotki klotki za kolano o dziwnym kolorze i bardzo dziwnym kroju. Przypomniałam jej wtedy czego szukam a ona tak jakby nigdy tego nie słyszała zaczęła znów przesuwać wszystkie wieszaki. Propozycja numer dwa : mega mocny różowy worek z doszytym wisiorkiem na górze. Myślę sobie...kobieto skąd Ty się urwałaś i podziękowałam ale ona nie dała za wygraną. Pokazuje mi sukienkę która była zbliżona do poszukiwanego przeze mnie kroju jednak była biała w czarne kwiaty i zdecydowanie za długo. Jeszcze raz grzecznie podziękowałam i kierowałam się w stronę wyjścia ale nie. Kochana Pani ekspedientka dalej swoje. Przecież ta sukienka jest piękna, idealna i nigdzie takiej nie znajdę ( to ostatnie na pewno ! ) Powtórzyłam po raz ostatni, że szukam czegoś w kolorze pudrowego różu na co ona wymyśliła, że mogę sobie kupić takie buty, wisiorek, bransoletkę i jeszcze inne dodatki. Załamałam się. Jak wyobraziłam sobie ten zestaw to zrobiło mi się słabo i stanowczo pożegnałam się z wyjątkową znawczynią mody. Ostatecznie znalazłam sukienkę praktycznie taką jaką chciałam i jestem zadowolona jednak to co przeszłam w tamtym sklepie na pewno długo zostanie w mojej pamięci i nie będę tego mile wspominać. Co sądzicie o takich osobach ? Miałyście może podobne sytuacje ? Jak reagowałyście ? Chętnie poczytam Wasze opowieści.
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.








