Największe rozczarowanie - Zmesta ubiera się u prady
Zobacz oryginał pon., 07/04/2014 - 13:52
Dostałam tą książkę od mojego mężczyzny (po subtelnych namowach :D). Kierowałam się jak zapewne tysiące innych dziewczyn, chęcią poznania dalszych losów bohaterki oraz poczynań apodyktycznej Mirandy Priestly. Do lektury przeszłam szybko i równie szybko mój entuzjazm co do książki opadł..
Pomimo zapowiadających się emocji, książka ciągnie się jak flaki z olejem.. Autorka zaczęła skupiać się na mało ważnych, a przynajmniej nie w tak ogromnym stopniu aspektach życia Andy. Po 3/4 książki dowiedziałam się jedynie, że wychodzi/wyszła za mąż, zaszła w ciążę oraz, że boi się powiedzieć o tym mężowi (wtf?).
W lekturze więc znajdziemy mnóstwo pieluch, "złej teściowej" oraz całą gamę ciągłych "urojonych" problemów bohaterki.
Osobiście wydawało mi się, iż druga część książki będzie tak samo ukazana w światłach luksusowego życia - jego wadach i zaletach. Myślałam również, że Andy będzie w tej części bizneswoman, gdzie końcówka I
części na to wskazywała, a i zwiastun II części mnie w tym przekonaniu potwierdził. Diabeł to przecież była moda, styl, znane nazwiska, intrygi!
Andy sprawia w tej książce wrażenie wiecznie zagubionej, podminowanej oraz naiwnej kobiety która bez swojej przyjaciółki nie potrafiłaby wykonać ani jednego telefonu czy ubrać się na spacer. Jest całkowitym przeciwieństwem kobiety sukcesu - oprócz tego, że go osiągnęła, chociaż nie wiem jak - bo z taką postawą to nawet by pracy nie znalazła..
Bohaterka również charakteryzuje się rozdwojeniem jaźni ponieważ opisuje swojego męża (milionera) przez większość książki w superlatywach, jako swojego księcia z bajki (i muszę przyznać, że te opisy są tak przejmujące, że czytelniczka sama zaczyna bardzo lubić Max'a) jednoczenie "znęcając" się nad nim o każde najmniejsze gówno.. Foch za fochem, fochem poganiany. Istna masakra..
Miranda w książce ukazuje się dosłownie kilka razy i to epizodycznie. Więc po jaką cholerę piszą w tytule "zemsta" skoro takiej nie uświadczyłam w przeciągu całej książki! Równie dobrze nie musieli w ogóle wprowadzać tej postaci do książki i fabuła byłaby taka sama.
I co ciekawe, więc UWAGA - Miranda jej nawet nie pamięta ;) więc jak ma się mścić?...
Podsumowując wydaje mi się, że Weisberger po prostu skończyły się pieniądze, a kontynuacja bestsellera była idealną możliwością wypchania sobie portfela. Książka nie opowiada już o modnych ciuchach, klakierkach z Runwaya, czy życia tak naprawdę głównej bohaterki którą była właśnie Miranda! Według mnie to ona tworzyła całą książkę, a Andy była jedynie dodatkiem. To o Mirandzie chciał człowiek czytać, a w drugiej części natomiast czyta o pieluchach. Rozjechała się ta historia kompletnie! Jedynym pozytywem była 10-stronnicowa akcja praktycznie pod koniec książki, która i tak zakończyła się strasznie żałośnie. Czytając tą książkę chciało mi się aż wyć z irytacji.. Dlatego z całego serca nie polecam tej książki..
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.





