Lista blogów » Kasia Skalska
My wedding: Chusta i korale.
Zobacz oryginał śr., 09/04/2014 - 12:15Był już post z butami, w którym zawitała też chusta (link - Moje buty ślubne | My weddig shoes.). Kiedy jednak przyłożyłam chustę z różowymi kwiatami do pasa z czerwonymi, wyszła przysłowiowa niedziela na wsi. Stwierdziłam wtedy, że bez niej się obejdę. Ostatnio jednak trafiłam na bogatszą czerwień i kupiłam, aczkolwiek wystąpię w niej, jeśli pogoda nie dopisze i będę naprawdę czegoś potrzebować na ramiona. W przeciwnym razie, chustę zobaczyć będzie można tylko na zdjęciach z pleneru.
Korale, to tak delikatnie powiedziawszy: rodzinny kompromis ;-) Przebrnęłam chyba przez wszystkie rodzaje biżuterii ślubnej - od kolczyków z diamentami, złotych, srebrnych, białych, czerwonych... przez naszyjniki i komplety typu naszyjnik, kolczyki i bransoletki... Nie jestem przeciwnikiem tego typu błyskotek, ale moja suknia i ta cała "kwiaciarnia" ze Swarovskim w ogóle nie współgra. Stwierdziłam, że zostawię same kwiaty, bez zbędnych błyskotek... aż do momentu, kiedy nie przymierzyłam sukni i nagle czegoś zaczęło mi brakować na szyi. Opinii więcej niż wypowiadających się, dlatego stanęło na tym, że aktualnie posiadam dwa rodzaje korali - potrójne czerwone, i podwójne, delikatne białe.
Ale z racji takiej, że aktualnie od jakiegoś czasu tkwię w stanie "wszystko mi jedno", przedstawiam Wam poniżej te 4 rzeczy, z których 2 na pewno potowarzyszą mi za miesiąc:
- pierwsza chusta, umownie nazwijmy ją różową, przez nadmiar różowych kwiatów
- druga chusta czerwona, analogicznie do pierwszej
- białe korale
- czerwone korale
wersja numer 1: różowa chusta i białe korale
wersja numer 2: różowa chusta i czerwone korale
wersja numer 3: czerwona chusta i białe korale
wersja numer 4: czerwona chusta i czerwone korale
Który zestaw wydaje się Wam najbardziej pasujący? A może jednak tak jak planowałam, całkowicie zrezygnować z korali? Za każdy komentarz dzięki i miłego dnia ;-)
Zaloguj się, żeby dodać komentarz.









